Helen Levitt; James Agee - A Way of Seeing - 1965





| € 95 | ||
|---|---|---|
| € 90 | ||
| € 85 | ||
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 128055
Doskonała ocena na Trustpilot.
A Way of Seeing, pierwsze wydanie (1965) autorstwa Helen Levitt i Jamesa Agee, to 48-stronicowa angielska książka w miękkiej oprawie wydana przez Museum of Modern Art i poświęcona fotografii.
Opis od sprzedawcy
Wyjątkowy egzemplarz, w pierwszym wydaniu.
James Agee współpracował z Helen Levitt przy A Way of Seeing, pisząc wstępny esej. Jego wypowiedzi zwracają uwagę na surowość fotografii ulicznej Levitt, wykonanych w Harlemie, Spanish Harlem i Lower East Side, wszystkich dzielnicach o niskich dochodach w Nowym Jorku od końca lat trzydziestych do 1948 roku. Jej fotografie przetykają rzeczywistość Nowego Jorku odpadkami na ulicach, budynkami w złym stanie i innymi oczywistymi oznakami ubóstwa. Jednak nieco dłuższe spojrzenie na zdjęcia Levitt ukazuje dzieło zdominowane przez dzieci, a dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, są mniej świadomie przytłoczone ubóstwem; zajmują się subtelną lekkością dzieciństwa. Levitt otwiera książkę kilkoma fotografiami rysunków kredą na chodniku, takim rodzajem, jaki codziennie widać na każdej ulicy miejskiej lub podmiejskiej, zapraszając nas tym samym do wejścia w świat dzieci. Wkrótce spotykamy prawdziwe dzieci uwiecznione na zdjęciach, które oddają się wszelkim rodzajom zabaw, od przebieranek po zabawy wyobraźnią, od zabawy w chowanego w kartonach po zabawy w „wxzywam cię” (challenge). Dorośli są ukryci i pojawiają się dopiero dość późno w książce. Nie przekonują, bo dorośli niewiele wnoszą do zabawy dzieci. Nawet gdy dorośli włączają się do świata dzieci, ich fotografie dominuje nad nimi dzieci, którymi się opiekują — niemowlętami, których rolą w tych obrazach jest wnoszenie radości — nie przewijaniem ani niepłaczącymi płaczkami."
Ponadto zdjęcia są często zabawne; trudno powstrzymać śmiech z dzieci tak pasjonowanych swoją ważną formą rozrywki. W ich humorze widać Levitta, reżysera. Levitt spędził dużą część swojej kariery w kinie, a na tych zdjęciach często widzimy burleskowe komedie z ery kina niemego, które miały wpływ na jego twórczość. Ale nie śmiejemy się z ich bohaterów, cieszymy się ich grą.
Jednak książka nie czyni z ubóstwa ani obiektu protekcji, ani przedmiotu wyśmiewania jego ofiar. Zdjęcia przeplatają się z ukrytymi elementami ubóstwa: chłopiec trzymający broń, dzieci bawiące się (radośnie) w rynnach lub balansujące na dachach, puste działki pokryte odpadami. Częściowo Levitt czyni ze zdjęć to, co Popioły Angeli czynią ze słowami: oferuje szczere spojrzenie, które nie boi się pokazać nam brudu ubóstwa, ale także radość życia.
Egzemplarz lekko wygięty na ostatnich stronach...
Wyjątkowy egzemplarz, w pierwszym wydaniu.
James Agee współpracował z Helen Levitt przy A Way of Seeing, pisząc wstępny esej. Jego wypowiedzi zwracają uwagę na surowość fotografii ulicznej Levitt, wykonanych w Harlemie, Spanish Harlem i Lower East Side, wszystkich dzielnicach o niskich dochodach w Nowym Jorku od końca lat trzydziestych do 1948 roku. Jej fotografie przetykają rzeczywistość Nowego Jorku odpadkami na ulicach, budynkami w złym stanie i innymi oczywistymi oznakami ubóstwa. Jednak nieco dłuższe spojrzenie na zdjęcia Levitt ukazuje dzieło zdominowane przez dzieci, a dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, są mniej świadomie przytłoczone ubóstwem; zajmują się subtelną lekkością dzieciństwa. Levitt otwiera książkę kilkoma fotografiami rysunków kredą na chodniku, takim rodzajem, jaki codziennie widać na każdej ulicy miejskiej lub podmiejskiej, zapraszając nas tym samym do wejścia w świat dzieci. Wkrótce spotykamy prawdziwe dzieci uwiecznione na zdjęciach, które oddają się wszelkim rodzajom zabaw, od przebieranek po zabawy wyobraźnią, od zabawy w chowanego w kartonach po zabawy w „wxzywam cię” (challenge). Dorośli są ukryci i pojawiają się dopiero dość późno w książce. Nie przekonują, bo dorośli niewiele wnoszą do zabawy dzieci. Nawet gdy dorośli włączają się do świata dzieci, ich fotografie dominuje nad nimi dzieci, którymi się opiekują — niemowlętami, których rolą w tych obrazach jest wnoszenie radości — nie przewijaniem ani niepłaczącymi płaczkami."
Ponadto zdjęcia są często zabawne; trudno powstrzymać śmiech z dzieci tak pasjonowanych swoją ważną formą rozrywki. W ich humorze widać Levitta, reżysera. Levitt spędził dużą część swojej kariery w kinie, a na tych zdjęciach często widzimy burleskowe komedie z ery kina niemego, które miały wpływ na jego twórczość. Ale nie śmiejemy się z ich bohaterów, cieszymy się ich grą.
Jednak książka nie czyni z ubóstwa ani obiektu protekcji, ani przedmiotu wyśmiewania jego ofiar. Zdjęcia przeplatają się z ukrytymi elementami ubóstwa: chłopiec trzymający broń, dzieci bawiące się (radośnie) w rynnach lub balansujące na dachach, puste działki pokryte odpadami. Częściowo Levitt czyni ze zdjęć to, co Popioły Angeli czynią ze słowami: oferuje szczere spojrzenie, które nie boi się pokazać nam brudu ubóstwa, ale także radość życia.
Egzemplarz lekko wygięty na ostatnich stronach...

