Vincenzo Raimondo - Ballerina






Posiada magisterium z filmu i sztuk wizualnych; doświadczony kurator, pisarz i badacz.
| € 50 |
|---|
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 127145
Doskonała ocena na Trustpilot.
Vincenzo Raimondo oryginalne dzieło z 2026 roku, malarstwo akrylowe na płótnie zatytułowane Ballerina, wymiary 70 × 50 cm, sygnowane Firmato, w dobrym stanie.
Opis od sprzedawcy
Tytuł: Baletnica
Technika: akryl na płótnie
Wymiary: 50 × 70 cm
Baletnica, uchwycona w momencie, który nie jest ani pozą, ani czystym ruchem. To zawieszony między wysiłkiem a gracją moment, to coś, co zazwyczaj publiczność nie dostrzega, bo oklaskuje zbyt wcześnie. Tutaj jednak pozostaje tam, nieruchoma, i patrzy na ciebie, nie patrząc na siebie.
Postać została zredukowana do esencji: czarna, wyraźna, niemal graficzna sylwetka, która staje się wizualnym punktem centralnym dzieła. Wokół i nad nią kolor robi, co chce. Czerwony, niebieski, żółty i biały nie opisują ciała, lecz je przenikają, jakby taniec nie był gestem fizycznym, lecz stanem emocjonalnym. Tutu nie jest strojem, to powierzchnia, na której kolor wybucha, plami się, myli i dlatego działa.
Tło, celowo nieregularne i pulsujące, nie oferuje konkretnego miejsca. Żaden teatr, żaden rozpoznawalny plan sceny. To przenosi scenę z klasycznego wyobrażenia baletu na coś bardziej uniwersalnego: dyscyplinę, samotność, piękno rodzące się z wysiłku. Elegancja bez zbędnych ozdób, w końcu.
To dzieło, które mówi o równowadze, nie o doskonałości. Wręcz przeciwnie, żyje właśnie w asymetrii, w widocznych pociągnięciach pędzla, w kontraście między absolutną czernią figury a swobodą kolorów, które ją otaczają.
Tytuł: Baletnica
Technika: akryl na płótnie
Wymiary: 50 × 70 cm
Baletnica, uchwycona w momencie, który nie jest ani pozą, ani czystym ruchem. To zawieszony między wysiłkiem a gracją moment, to coś, co zazwyczaj publiczność nie dostrzega, bo oklaskuje zbyt wcześnie. Tutaj jednak pozostaje tam, nieruchoma, i patrzy na ciebie, nie patrząc na siebie.
Postać została zredukowana do esencji: czarna, wyraźna, niemal graficzna sylwetka, która staje się wizualnym punktem centralnym dzieła. Wokół i nad nią kolor robi, co chce. Czerwony, niebieski, żółty i biały nie opisują ciała, lecz je przenikają, jakby taniec nie był gestem fizycznym, lecz stanem emocjonalnym. Tutu nie jest strojem, to powierzchnia, na której kolor wybucha, plami się, myli i dlatego działa.
Tło, celowo nieregularne i pulsujące, nie oferuje konkretnego miejsca. Żaden teatr, żaden rozpoznawalny plan sceny. To przenosi scenę z klasycznego wyobrażenia baletu na coś bardziej uniwersalnego: dyscyplinę, samotność, piękno rodzące się z wysiłku. Elegancja bez zbędnych ozdób, w końcu.
To dzieło, które mówi o równowadze, nie o doskonałości. Wręcz przeciwnie, żyje właśnie w asymetrii, w widocznych pociągnięciach pędzla, w kontraście między absolutną czernią figury a swobodą kolorów, które ją otaczają.
