VANDL - AMOUR






Posiada tytuł magistra w zakresie mediacji sztuki i kultury oraz doświadczenie jako asystent galerii.
| € 140 | ||
|---|---|---|
| € 130 | ||
| € 110 | ||
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 127145
Doskonała ocena na Trustpilot.
AMOUR autorstwa VANDL, techniki mieszane na płótnie z 100% bawełny, naciągnięte na ramę o grubości 20 mm, 40 × 40 cm, oryginalny egzemplarz, 2023, ręcznie podpisane i dostarczone z certyfikatem autentyczności, Francja; sprzedawane bezpośrednio od artysty; bez ramy.
Opis od sprzedawcy
Unikalne dzieło ręcznie malowane przez Vandl
Podpisana, ponumerowana i dostarczana z certyfikatem autentyczności.
Techniki mieszane na płótnie 100% bawełna i len, zamontowane na ramie.
Rozmiar: 40 x 40 cm
Grubość ramy: 20 mm.
Ziarno tkaniny: średnia ziarnistość.
Sprzedane BEZ ramki!!
Niewielkie różnice w kolorach mogą występować między oryginałem a jego fotografią reprodukcyjną, wynikające z warunków wykonania zdjęcia oraz różnic w odwzorowaniu na ekranach.
Wywiad de VANDL
Dziennikarz :
Dlaczego malować tylko jedno słowo na płótnie?
VANDL
Wystarczy jedno słowo. Reszta to tylko hałas.
Dziennikarz :
Dlaczego plamy?
VANDL
Ponieważ nic nie pozostaje nienaruszone. Wszystko się zmienia. Słowo zostaje.
Dziennikarz :
Jak wybierasz swoje słowa?
VANDL
Biją mnie jak cios pięścią. Jeśli zostaną ze mną, to zasługują na pomalowanie.
Dziennikarz :
Ton sztuki przeszedł z ulicy na ściany kolekcjonerów. Co się zmieniło?
VANDL
Nic się nie zmieniło. Słowo pozostaje takie samo. Wpływ też.
Zawsze maluję tam, gdzie chcę, tak jak chcę.
Dziennikarz :
Dlaczego odmawiasz bycia rozpoznanym?
VANDL
Ponieważ sztuka nie potrzebuje twarzy.
Słowo nie potrzebuje nazwy.
Dziennikarz :
Jaki wpływ chcesz, aby Twoja praca miała na ludzi?
VANDL
Nie chcę, żeby ludzie za dużo myśleli.
Chcę, aby czuli.
Niech przyjmą cios mojego słowa prosto w twarz.
Dziennikarz :
Ostatnie pytanie. Dokąd zmierza VANDL?
VANDL
Przed nim, aż do momentu, gdy nie będzie już nic do powiedzenia.
Nikt tak naprawdę nie wie, kim on jest. Niektórzy mówią, że pochodzi z Paryża, inni umieszczają go w Barcelonie, a jeszcze inni w Berlinie.
Moje podejście artystyczne: słowo jak wizualna eksplozja.
VANDL nie maluje obrazów. Nie opowiada skomplikowanych historii. Uderza jednym słowem. Jednym.
Jedno słowo napisane na górze płótna, jak krzyk.
Słowo, które płynie, odmawia bycia czystym, odmawia się zastygania.
Słowo, które nie wymaga żadnego wyjaśnienia.
Czujemy to, lub idziemy dalej.
Jedno jest pewne: zostawił swój ślad wszędzie.
Jej pierwsze dzieła pojawiły się pod mostami, na brudnych murach miast, w miejscach, które społeczeństwo woli zapomnieć. Surowe słowa, ociekające gniewem i prawdą, zostawiające za sobą ślady, jakby samo słowo płakało lub krwawiło.
Ulice pełne galerii… bez kompromisów.
Każdy obraz to zawarta eksplozja, cichy manifest, który kieruje się bezpośrednio do widza.
On nigdy nie pojawia się publicznie. Nadal umieszcza swoje dzieła na ulicy, potajemnie, jako hołd dla swoich korzeni.
Nikt nie wie, gdzie uderzy potem.
VANDL jest nieuchwytne — duchem street artu, poetą minimalizmu miejskiego.
#freshtalent #streetart #graffiti
Unikalne dzieło ręcznie malowane przez Vandl
Podpisana, ponumerowana i dostarczana z certyfikatem autentyczności.
Techniki mieszane na płótnie 100% bawełna i len, zamontowane na ramie.
Rozmiar: 40 x 40 cm
Grubość ramy: 20 mm.
Ziarno tkaniny: średnia ziarnistość.
Sprzedane BEZ ramki!!
Niewielkie różnice w kolorach mogą występować między oryginałem a jego fotografią reprodukcyjną, wynikające z warunków wykonania zdjęcia oraz różnic w odwzorowaniu na ekranach.
Wywiad de VANDL
Dziennikarz :
Dlaczego malować tylko jedno słowo na płótnie?
VANDL
Wystarczy jedno słowo. Reszta to tylko hałas.
Dziennikarz :
Dlaczego plamy?
VANDL
Ponieważ nic nie pozostaje nienaruszone. Wszystko się zmienia. Słowo zostaje.
Dziennikarz :
Jak wybierasz swoje słowa?
VANDL
Biją mnie jak cios pięścią. Jeśli zostaną ze mną, to zasługują na pomalowanie.
Dziennikarz :
Ton sztuki przeszedł z ulicy na ściany kolekcjonerów. Co się zmieniło?
VANDL
Nic się nie zmieniło. Słowo pozostaje takie samo. Wpływ też.
Zawsze maluję tam, gdzie chcę, tak jak chcę.
Dziennikarz :
Dlaczego odmawiasz bycia rozpoznanym?
VANDL
Ponieważ sztuka nie potrzebuje twarzy.
Słowo nie potrzebuje nazwy.
Dziennikarz :
Jaki wpływ chcesz, aby Twoja praca miała na ludzi?
VANDL
Nie chcę, żeby ludzie za dużo myśleli.
Chcę, aby czuli.
Niech przyjmą cios mojego słowa prosto w twarz.
Dziennikarz :
Ostatnie pytanie. Dokąd zmierza VANDL?
VANDL
Przed nim, aż do momentu, gdy nie będzie już nic do powiedzenia.
Nikt tak naprawdę nie wie, kim on jest. Niektórzy mówią, że pochodzi z Paryża, inni umieszczają go w Barcelonie, a jeszcze inni w Berlinie.
Moje podejście artystyczne: słowo jak wizualna eksplozja.
VANDL nie maluje obrazów. Nie opowiada skomplikowanych historii. Uderza jednym słowem. Jednym.
Jedno słowo napisane na górze płótna, jak krzyk.
Słowo, które płynie, odmawia bycia czystym, odmawia się zastygania.
Słowo, które nie wymaga żadnego wyjaśnienia.
Czujemy to, lub idziemy dalej.
Jedno jest pewne: zostawił swój ślad wszędzie.
Jej pierwsze dzieła pojawiły się pod mostami, na brudnych murach miast, w miejscach, które społeczeństwo woli zapomnieć. Surowe słowa, ociekające gniewem i prawdą, zostawiające za sobą ślady, jakby samo słowo płakało lub krwawiło.
Ulice pełne galerii… bez kompromisów.
Każdy obraz to zawarta eksplozja, cichy manifest, który kieruje się bezpośrednio do widza.
On nigdy nie pojawia się publicznie. Nadal umieszcza swoje dzieła na ulicy, potajemnie, jako hołd dla swoich korzeni.
Nikt nie wie, gdzie uderzy potem.
VANDL jest nieuchwytne — duchem street artu, poetą minimalizmu miejskiego.
#freshtalent #streetart #graffiti
