A. De Luca (1979) - Prima del Sipario





| € 141 | ||
|---|---|---|
| € 131 | ||
| € 121 | ||
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 127342
Doskonała ocena na Trustpilot.
A. De Luca (1979), Prima del Sipario, olej na płótnie, 40 × 30 cm, Włochy, 2020+, ręcznie podpisany, oryginał.
Opis od sprzedawcy
Przed kurtyną
Olej na płótnie, 40 × 30 cm
A. De Luca
W intymnym zawieszeniu czasu A. De Luca portretuje młodą balerinę, uchwyconą w najbardziej prywatnym i najpełniej ujawniającym jej sztukę momencie: momencie poprzedzającym wejście na scenę.
Siedząc na niskim, drewnianym stołku, postać zajmuje z naturalną elegancją środkową prawą część kompozycji. Tułów lekko wychylony do przodu, głowa pochylona w geście absolutnego skupienia. Włosy blond są zebrane w miękki kok, utrzymany przez mały biały kwiatek, który zdaje się łapać ostatnie światło przed ciemnością sceny. Twarz, ledwie skryta cieniem, wyraża spokojne, niemal sakralne oddanie.
Dłonie – smukłe, precyzyjne palce – zawiązują długie satynowe wstążki do baletek na pointach. Gest jest powolny, świadomy: to jeszcze nie taniec, to jeszcze modlitwa. Biały body przylega do skóry lekkością drugiej skóry, podczas gdy tiul otwiera się wokół bioder w chmurze delikatnego tiulu, malowanego gęstymi, żywymi, niemal rzeźbiarskimi pociągnięciami. Każde zagięcie tiulu wydaje się oddychać, chwytając światło i powietrze w grze białych luminescencyjnych, chłodnych błękitów i odrobin perłowej szarości.
Nogi, silne i wyrzeźbione codzienną dyscypliną, kontrastują z pozorną kruchością sukni. Śnieżnobiałe buty baletowe są już zawiązane w połowie: sznurek, który tancerka zaczyna zawiązywać, snuje się między palcami jak nić losu. Stopy, wygięte w typową pozycję na palcach, nawet gdy siedzą, mówią o latach poświęceń i o gracji zdobytej za wysoką cenę.
Tło jest celowo eteryczne, oddech koloru: zieleni wodnej i błękitu kobaltu zlewają się w atmosferę garderoby lub sali prób, a po prawej stronie draperia w odcieniu różowo-fioletowym, miękka i cielista, przypomina, że za tą ciszą kryje się teatr, publiczność, ostre światła reflektorów. Podłoga, ledwie zaznaczona mokrymi odbiciami, wydaje się powstrzymywać echo kroków, które wkrótce ją przetną.
Światło, delikatne i ukośne, pochodzi z lewej strony i modeluje ciało delikatnością niemal karawaggiowską, podkreślając krzywiznę ramienia, zarys piersi, czystą linię szyi. To światło, które nie zdradza, lecz pieści: przemienia namacalność ciała w coś eterycznego, zawieszonego między materią a snem.
De Luca, który łączy rygor realizmu współczesnego z wolnością dotyku impresjonistycznego, potrafi uczynić namacalną ciszę poprzedzającą muzykę. Nie ma tu retoryki, nie ma sentymentalizmu: tylko nagą prawdę ciała, które przygotowuje się do przemiany w czystą emocję.
W tym małym, intensywnym oleju na płótnie artysta nie daje nam tylko tancerki, lecz samej istoty tańca: ten niewidzialny moment, w którym wysiłek staje się gracją, ból - lekkością, a dziewczyna z ciała i kości staje się na chwilę nieśmiertelna.
Przed kurtyną
Olej na płótnie, 40 × 30 cm
A. De Luca
W intymnym zawieszeniu czasu A. De Luca portretuje młodą balerinę, uchwyconą w najbardziej prywatnym i najpełniej ujawniającym jej sztukę momencie: momencie poprzedzającym wejście na scenę.
Siedząc na niskim, drewnianym stołku, postać zajmuje z naturalną elegancją środkową prawą część kompozycji. Tułów lekko wychylony do przodu, głowa pochylona w geście absolutnego skupienia. Włosy blond są zebrane w miękki kok, utrzymany przez mały biały kwiatek, który zdaje się łapać ostatnie światło przed ciemnością sceny. Twarz, ledwie skryta cieniem, wyraża spokojne, niemal sakralne oddanie.
Dłonie – smukłe, precyzyjne palce – zawiązują długie satynowe wstążki do baletek na pointach. Gest jest powolny, świadomy: to jeszcze nie taniec, to jeszcze modlitwa. Biały body przylega do skóry lekkością drugiej skóry, podczas gdy tiul otwiera się wokół bioder w chmurze delikatnego tiulu, malowanego gęstymi, żywymi, niemal rzeźbiarskimi pociągnięciami. Każde zagięcie tiulu wydaje się oddychać, chwytając światło i powietrze w grze białych luminescencyjnych, chłodnych błękitów i odrobin perłowej szarości.
Nogi, silne i wyrzeźbione codzienną dyscypliną, kontrastują z pozorną kruchością sukni. Śnieżnobiałe buty baletowe są już zawiązane w połowie: sznurek, który tancerka zaczyna zawiązywać, snuje się między palcami jak nić losu. Stopy, wygięte w typową pozycję na palcach, nawet gdy siedzą, mówią o latach poświęceń i o gracji zdobytej za wysoką cenę.
Tło jest celowo eteryczne, oddech koloru: zieleni wodnej i błękitu kobaltu zlewają się w atmosferę garderoby lub sali prób, a po prawej stronie draperia w odcieniu różowo-fioletowym, miękka i cielista, przypomina, że za tą ciszą kryje się teatr, publiczność, ostre światła reflektorów. Podłoga, ledwie zaznaczona mokrymi odbiciami, wydaje się powstrzymywać echo kroków, które wkrótce ją przetną.
Światło, delikatne i ukośne, pochodzi z lewej strony i modeluje ciało delikatnością niemal karawaggiowską, podkreślając krzywiznę ramienia, zarys piersi, czystą linię szyi. To światło, które nie zdradza, lecz pieści: przemienia namacalność ciała w coś eterycznego, zawieszonego między materią a snem.
De Luca, który łączy rygor realizmu współczesnego z wolnością dotyku impresjonistycznego, potrafi uczynić namacalną ciszę poprzedzającą muzykę. Nie ma tu retoryki, nie ma sentymentalizmu: tylko nagą prawdę ciała, które przygotowuje się do przemiany w czystą emocję.
W tym małym, intensywnym oleju na płótnie artysta nie daje nam tylko tancerki, lecz samej istoty tańca: ten niewidzialny moment, w którym wysiłek staje się gracją, ból - lekkością, a dziewczyna z ciała i kości staje się na chwilę nieśmiertelna.

