Bachibouzouk (1977) - Haring vs Banksy





| € 6 | ||
|---|---|---|
| € 5 | ||
| € 2 |
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 129542
Doskonała ocena na Trustpilot.
Belgijskie street art Bachibouzouk (1977), tytuł Haring vs Banksy, obraz akrylowy w limitowanej edycji (1/20) z 2025 roku, podpis ręczny, 84 cm na 60 cm, w stanie fair.
Opis od sprzedawcy
Świetna robota artysty z Brukseli, Bachibouzouk.
W tej serii artysta z Brukseli Bachibouzouk gra w skakanie nad historyjką sztuki niczym zbyt ciekłe dziecko, które zdobyło muzeum i pompę farby. Poprzez te „Tomato Soup Can” urządzają radośnie nieprawdopodobny zderzenie trzech gigantów sztuki współczesnej: Haring, Banksy. Duet popowy, miejski i kliniczny, poddany aerografowi, jak tylko Bachibouzouk potrafi to zrobić.
Początek, oczywiście, to plakat Banksy’ego, sam w sobie już ukłon (albo ukłon w ukłon) w stronę ikonicznego Campbell’s Soup Andy’ego Warhola. Bachibouzouk wślizguje się w to niczym trzeci muskietier. Efekt: dialog między dwiema estetykami, z których żadna nie potrzebowała interlocutora… a jednak, razem zaczynają mówić głośno i nawet śmiać się.
Aerografy, starannie wybrane z pulsującej palety barw, wyrywają z posłuszeństwa dziedzictwo zbyt spokojnych warsztatów. Każdy kolor zdaje się oświadczać: „A co by było, gdy sztuka współczesna przestała brać się na poważnie przez trzy minuty?”
Ale za tym humorem kryje się prawdziwa myśl: Bachibouzouk kwestionuje powtarzalność przemysłową ikon artystycznych. Co staje się symbolem, gdy go skopiujemy, a potem skopiujemy kopię, a następnie przemalujemy same referencje, które już były zmitologizowane? Może coś bardziej szczerego: dzieło, które akceptuje, że nie powstało samo, lecz w gwarze kulturowej, w karnawale obrazów i przekształceń.
Nakładając na siebie te warstwy odwołań, artysta przekształca puszkę — banalny przedmiot, symbol konsumpcji, fetysz pop — w metaforę naszej epoki przepełnionej: wszystko już widziane, zremiksowane, zreinterpretowane… a jednak, dzięki jednemu wyjątkowemu gestowi (i kilku dobrym sprayom), coś nowego wyłania się. Trochę jakby, krążąc w muzeum luster, zaczyna dostrzegać swój własny odbicie.
Z dużą bystrością, odrobiną nonkonformizmu i radosną jasnością Bachibouzouk przypomina nam, że sztuka może być przede wszystkim grą: grą poważną, tak, ale i grą. A w tej grze Tomato Soup Can są elementami, które otwierają wszystkie zamki."
Świetna robota artysty z Brukseli, Bachibouzouk.
W tej serii artysta z Brukseli Bachibouzouk gra w skakanie nad historyjką sztuki niczym zbyt ciekłe dziecko, które zdobyło muzeum i pompę farby. Poprzez te „Tomato Soup Can” urządzają radośnie nieprawdopodobny zderzenie trzech gigantów sztuki współczesnej: Haring, Banksy. Duet popowy, miejski i kliniczny, poddany aerografowi, jak tylko Bachibouzouk potrafi to zrobić.
Początek, oczywiście, to plakat Banksy’ego, sam w sobie już ukłon (albo ukłon w ukłon) w stronę ikonicznego Campbell’s Soup Andy’ego Warhola. Bachibouzouk wślizguje się w to niczym trzeci muskietier. Efekt: dialog między dwiema estetykami, z których żadna nie potrzebowała interlocutora… a jednak, razem zaczynają mówić głośno i nawet śmiać się.
Aerografy, starannie wybrane z pulsującej palety barw, wyrywają z posłuszeństwa dziedzictwo zbyt spokojnych warsztatów. Każdy kolor zdaje się oświadczać: „A co by było, gdy sztuka współczesna przestała brać się na poważnie przez trzy minuty?”
Ale za tym humorem kryje się prawdziwa myśl: Bachibouzouk kwestionuje powtarzalność przemysłową ikon artystycznych. Co staje się symbolem, gdy go skopiujemy, a potem skopiujemy kopię, a następnie przemalujemy same referencje, które już były zmitologizowane? Może coś bardziej szczerego: dzieło, które akceptuje, że nie powstało samo, lecz w gwarze kulturowej, w karnawale obrazów i przekształceń.
Nakładając na siebie te warstwy odwołań, artysta przekształca puszkę — banalny przedmiot, symbol konsumpcji, fetysz pop — w metaforę naszej epoki przepełnionej: wszystko już widziane, zremiksowane, zreinterpretowane… a jednak, dzięki jednemu wyjątkowemu gestowi (i kilku dobrym sprayom), coś nowego wyłania się. Trochę jakby, krążąc w muzeum luster, zaczyna dostrzegać swój własny odbicie.
Z dużą bystrością, odrobiną nonkonformizmu i radosną jasnością Bachibouzouk przypomina nam, że sztuka może być przede wszystkim grą: grą poważną, tak, ale i grą. A w tej grze Tomato Soup Can są elementami, które otwierają wszystkie zamki."

