Signed; Pieter Hugo - Flat Noodle Soup Talk - 2016





Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 129594
Doskonała ocena na Trustpilot.
Opis od sprzedawcy
Te fotografie zostały wykonane w Pekinie podczas miesięcznego rezydencji. Przed wizytą w Chinach nie miałem prawdziwego pojęcia o tym ogromnym kraju. Chiny nigdy nie były częścią moich długoterminowych planów ani zainteresowań. Gdy zostałem zaproszony do udziału w rezydencji, postanowiłem pojechać niemal jak wyzwanie mojej braku ciekawości. Traktowałem to jak eksperyment. Bardzo polubiłem Pekin: jego ludzi, jego kuchnię, jego skalę. Jest ogromny i wysoce nerwowy w sposób, którego wcześniej nie doświadczyłem. Ogromne tłumy potrafią potęgować poczucie bycia outsiderem — czyniąc to miejsce najbardziej egzystencjalnym, jakie kiedykolwiek przeżyłem, zwłaszcza że nikt nie mówi po angielsku.
Zacząłem projekt od dyskretnego szerzenia wiadomości, że chcę robić rodzinne portrety. Dzięki temu procesowi poznałem kogoś, kto stał się moim punktem dostępu do młodszej, bardziej buńczucznej strony Pekinu. Moje fotografie koncentrowały się na kontrastach lub zestawieniach, które ożywiają współczesne Chiny. Prezentują portrety starszego pokolenia ludzi, którzy dorastali pod rewolucją i zrobili dla kraju niesamowite poświęcenia, obok portretów młodszego pokolenia — większość z nich studentów sztuki — którzy dorastali w postrewolucyjnym społeczeństwie konsumenckim, silnie ograniczonym i mediowanym przez państwo. Konsumpcjonizm stał się religią młodzieży, a także sposobem kierowania ich alienacją. W pewnym sensie Pekin teraz przypomina to, co wyobrażam sobie, że USA musiało być przed AIDS w latach siedemdziesiątych. Zwróciłem uwagę na niezwykłe dewinowanie w porównaniu z tym, do czego przywykłem.
Projekt obejmuje także różnorodne martwe natury. Mają w sobie pewien melancholijny ton, częściowo dlatego, że sugerują holenderską dominującą XVII-wieczną sztukę vanitas. Pojawiają się także elementy małomiejskiej degradowanej przestrzeni. Wszystko to nawiązuje do pęknięć i fasady społecznej kraju, który powoli otwiera się politycznie i społecznie. Pekin przypomniał mi Musinę — nie z powodu jakiejkolwiek fizycznej zbieżności, lecz ze względu na nałożenie się dwóch konkurujących lub kwestionowanych realności na jedną przestrzeń. Widzę to jako równoprawne z moimi pozostałymi projektami. Tutaj, w Afryce i gdzie indziej, chcę fotografować dowody kruchości i podatności mieszkańców."
Te fotografie zostały wykonane w Pekinie podczas miesięcznego rezydencji. Przed wizytą w Chinach nie miałem prawdziwego pojęcia o tym ogromnym kraju. Chiny nigdy nie były częścią moich długoterminowych planów ani zainteresowań. Gdy zostałem zaproszony do udziału w rezydencji, postanowiłem pojechać niemal jak wyzwanie mojej braku ciekawości. Traktowałem to jak eksperyment. Bardzo polubiłem Pekin: jego ludzi, jego kuchnię, jego skalę. Jest ogromny i wysoce nerwowy w sposób, którego wcześniej nie doświadczyłem. Ogromne tłumy potrafią potęgować poczucie bycia outsiderem — czyniąc to miejsce najbardziej egzystencjalnym, jakie kiedykolwiek przeżyłem, zwłaszcza że nikt nie mówi po angielsku.
Zacząłem projekt od dyskretnego szerzenia wiadomości, że chcę robić rodzinne portrety. Dzięki temu procesowi poznałem kogoś, kto stał się moim punktem dostępu do młodszej, bardziej buńczucznej strony Pekinu. Moje fotografie koncentrowały się na kontrastach lub zestawieniach, które ożywiają współczesne Chiny. Prezentują portrety starszego pokolenia ludzi, którzy dorastali pod rewolucją i zrobili dla kraju niesamowite poświęcenia, obok portretów młodszego pokolenia — większość z nich studentów sztuki — którzy dorastali w postrewolucyjnym społeczeństwie konsumenckim, silnie ograniczonym i mediowanym przez państwo. Konsumpcjonizm stał się religią młodzieży, a także sposobem kierowania ich alienacją. W pewnym sensie Pekin teraz przypomina to, co wyobrażam sobie, że USA musiało być przed AIDS w latach siedemdziesiątych. Zwróciłem uwagę na niezwykłe dewinowanie w porównaniu z tym, do czego przywykłem.
Projekt obejmuje także różnorodne martwe natury. Mają w sobie pewien melancholijny ton, częściowo dlatego, że sugerują holenderską dominującą XVII-wieczną sztukę vanitas. Pojawiają się także elementy małomiejskiej degradowanej przestrzeni. Wszystko to nawiązuje do pęknięć i fasady społecznej kraju, który powoli otwiera się politycznie i społecznie. Pekin przypomniał mi Musinę — nie z powodu jakiejkolwiek fizycznej zbieżności, lecz ze względu na nałożenie się dwóch konkurujących lub kwestionowanych realności na jedną przestrzeń. Widzę to jako równoprawne z moimi pozostałymi projektami. Tutaj, w Afryce i gdzie indziej, chcę fotografować dowody kruchości i podatności mieszkańców."

