Canvas Fit - Alberto Ricardo - Corazón Eléctrico en la Ciudad de Neón: Corvette,





| € 2 |
|---|
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 126073
Doskonała ocena na Trustpilot.
Marka: Canvas Fit - Alberto Ricardo; Rodzaj: Giclée na płótnie; Model: Corazón Eléctrico en la Ciudad de Neón: Corvette, 2023, Hiszpania, edycja ograniczona 2/5, 65 × 70 cm, podpis ręczny, wyprodukowany i sprzedawany bezpośrednio przez artystę.
Opis od sprzedawcy
Dzieło sztuki stworzone na profesjonalnym płótnie za pomocą techniki druku giclée na płótnie. Sztuka cyfrowa wykorzystująca współczesne media i AI.
Dzieło sztuki artysty Canvas Fit-Alberto Ricardo wykonane techniką druku Giclée na wysokiej jakości płótnie profesjonalnym, 100% bawełna, o maksymalnej odporności na manipulację i czynniki zewnętrzne, marki Eco Canvas Roma Glossy, satynowe.
Gwarantujemy trwały produkt o wysokiej jakości wizualnej.
Wymiary obrazu 65 x 70 cm, głębokość 5 cm.
Limitowana edycja 2/5.
Na odwrocie przedmiotu znajdziesz dane dotyczące dzieła.
Wysyłka zostanie zrealizowana za pośrednictwem firmy United Parcel Service (UPS) do Hiszpanii i Europy oraz za pośrednictwem firmy Fedex do reszty świata.
Dzieło będzie zwinięte i zabezpieczone kilkoma warstwami opakowania, folią bąbelkową oraz umieszczone w wytrzymałej rurze.
Po opłaceniu dzieła potrzebne są trzy dni na proces pakowania i dostarczenia do firmy kurierskiej.
Część dotrze do Ciebie w ciągu dziesięciu dni, w zależności od kraju docelowego.
Wśród miasta błyszczącego jak płynna galaktyka, pośród neonowych refleksów i szklanych budynków, które zdają się topić na mokrym asfalcie, pojawia się postać, która nie należy całkiem do teraźniejszości. To klasyczne Corvette, może z końca pięćdziesiątych lub początku sześćdziesiątych, które błyszczy jak buntownicza kometa w nocnym mieście. Jego karoseria, czarna jak tusz, ale skąpana w odcieniach fioletu, błękitu i czerwieni, zbiera każde światło jak lustro duszy miasta.
Ten samochód nie idzie naprzód, unosi się. Każdy zakręt w jego projekcie przywołuje epokę, w której samochód nie był tylko transportem, lecz obietnicą. Obietnicą przygody, wolności, młodości bez hamulców. Mięśniowe linie Corvette nie mówią tylko o prędkości, lecz o pragnieniu: pragnieniu łamania zasad, przemierzania nocy jakby czas zatrzymał się w momencie, gdy rock and roll wciąż był młody, a benzyna pachniała marzeniami.
Kąt kadru, dominująca pozycja samochodu i jego rozświetlona twarz — z tymi czterema lampami jak oczy rozpalone pasją — stawiają nas przed absolutnym bohaterem. Nie ma nikogo za kierownicą, ale można sobie wyobrazić, kto by nim kierował: ktoś, kto nie boi się zawrotów głowy, kto zna język drogi, który rozumie, że jazda nocą to także forma medytacji, a ryk silnika jako mantra.
To, co fascynuje w tej scenie, to jej malarska atmosfera. Styl, będący mieszanką cyfrowego oleju i estetyki kinowej, przekształca Corvette'a w kolejnego bohatera obrazu w ruchu. Wszystko drga: światło, kolor, refleks. To miasto żyje, ale jego życie zależy od niego, od tego klasycznego bolidu, który zdaje się pochłaniać energię każdej latarni, każdego zapalonego okna, każdej kropli deszczu.
W świecie przepełnionym inteligentnymi, elektrycznymi, cichymi i przewidywalnymi samochodami, ten Corvette wykrzykuje niewygodną, ale piękną prawdę: dusza też musi ryczeć. A jego ryk nie jest z wściekłości, lecz z radości. Z mechanicznej i emocjonalnej radości, którą potrafiła przekazać tylko auta urodzone w erze nadmiaru. On nie słucha GPS-u, ani nie oblicza tras. On wybiera.
Dlatego ten Corvette to nie tylko pojazd. To gest. Ukłon w stronę przeszłości. Deklaracja estetyczna. To mobilna sztuka, popkultura ugruntowana w metalu i chromie. W jego obecności asfalt staje się sceną, a noc — pole możliwości.
Bo dopóki istnieją samochody takie jak ten, będą ludzie szukać w ryku V8 pewności, że przynajmniej na kilka ulic wolność ma jeszcze kształt. A ten kształt jest piękny, szybki i wieczny.
Dzieło sztuki stworzone na profesjonalnym płótnie za pomocą techniki druku giclée na płótnie. Sztuka cyfrowa wykorzystująca współczesne media i AI.
Dzieło sztuki artysty Canvas Fit-Alberto Ricardo wykonane techniką druku Giclée na wysokiej jakości płótnie profesjonalnym, 100% bawełna, o maksymalnej odporności na manipulację i czynniki zewnętrzne, marki Eco Canvas Roma Glossy, satynowe.
Gwarantujemy trwały produkt o wysokiej jakości wizualnej.
Wymiary obrazu 65 x 70 cm, głębokość 5 cm.
Limitowana edycja 2/5.
Na odwrocie przedmiotu znajdziesz dane dotyczące dzieła.
Wysyłka zostanie zrealizowana za pośrednictwem firmy United Parcel Service (UPS) do Hiszpanii i Europy oraz za pośrednictwem firmy Fedex do reszty świata.
Dzieło będzie zwinięte i zabezpieczone kilkoma warstwami opakowania, folią bąbelkową oraz umieszczone w wytrzymałej rurze.
Po opłaceniu dzieła potrzebne są trzy dni na proces pakowania i dostarczenia do firmy kurierskiej.
Część dotrze do Ciebie w ciągu dziesięciu dni, w zależności od kraju docelowego.
Wśród miasta błyszczącego jak płynna galaktyka, pośród neonowych refleksów i szklanych budynków, które zdają się topić na mokrym asfalcie, pojawia się postać, która nie należy całkiem do teraźniejszości. To klasyczne Corvette, może z końca pięćdziesiątych lub początku sześćdziesiątych, które błyszczy jak buntownicza kometa w nocnym mieście. Jego karoseria, czarna jak tusz, ale skąpana w odcieniach fioletu, błękitu i czerwieni, zbiera każde światło jak lustro duszy miasta.
Ten samochód nie idzie naprzód, unosi się. Każdy zakręt w jego projekcie przywołuje epokę, w której samochód nie był tylko transportem, lecz obietnicą. Obietnicą przygody, wolności, młodości bez hamulców. Mięśniowe linie Corvette nie mówią tylko o prędkości, lecz o pragnieniu: pragnieniu łamania zasad, przemierzania nocy jakby czas zatrzymał się w momencie, gdy rock and roll wciąż był młody, a benzyna pachniała marzeniami.
Kąt kadru, dominująca pozycja samochodu i jego rozświetlona twarz — z tymi czterema lampami jak oczy rozpalone pasją — stawiają nas przed absolutnym bohaterem. Nie ma nikogo za kierownicą, ale można sobie wyobrazić, kto by nim kierował: ktoś, kto nie boi się zawrotów głowy, kto zna język drogi, który rozumie, że jazda nocą to także forma medytacji, a ryk silnika jako mantra.
To, co fascynuje w tej scenie, to jej malarska atmosfera. Styl, będący mieszanką cyfrowego oleju i estetyki kinowej, przekształca Corvette'a w kolejnego bohatera obrazu w ruchu. Wszystko drga: światło, kolor, refleks. To miasto żyje, ale jego życie zależy od niego, od tego klasycznego bolidu, który zdaje się pochłaniać energię każdej latarni, każdego zapalonego okna, każdej kropli deszczu.
W świecie przepełnionym inteligentnymi, elektrycznymi, cichymi i przewidywalnymi samochodami, ten Corvette wykrzykuje niewygodną, ale piękną prawdę: dusza też musi ryczeć. A jego ryk nie jest z wściekłości, lecz z radości. Z mechanicznej i emocjonalnej radości, którą potrafiła przekazać tylko auta urodzone w erze nadmiaru. On nie słucha GPS-u, ani nie oblicza tras. On wybiera.
Dlatego ten Corvette to nie tylko pojazd. To gest. Ukłon w stronę przeszłości. Deklaracja estetyczna. To mobilna sztuka, popkultura ugruntowana w metalu i chromie. W jego obecności asfalt staje się sceną, a noc — pole możliwości.
Bo dopóki istnieją samochody takie jak ten, będą ludzie szukać w ryku V8 pewności, że przynajmniej na kilka ulic wolność ma jeszcze kształt. A ten kształt jest piękny, szybki i wieczny.

