Signed; Raymond Depardon - Manhattan Out - 2008





€ 6 | ||
|---|---|---|
€ 5 | ||
€ 4 | ||
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 131562
Doskonała ocena na Trustpilot.
Manhattan Out, pierwsze wydanie podpisane przez Raymonda Depardona, wydane przez Steidl w języku francuskim (2008 najstarszy egzemplarz), twarda oprawa, 120 stron, 30 x 20,5 cm, tematy: fotografia i socjologia.
Opis od sprzedawcy
Wyjątkowa, bardzo podpisana i podpisana na okładce przez Raymonda Deparda (urodzony w 1942 roku), unikatowa i nieistniejąca w internecie w egzemplarzu sygnowanym, rzadko i prawie niedostępna w egzemplarzu niesygnowanym. 120 stron i 95 fotografii w pełnym page’u, tekst po francusku autorstwa Paula Virilio. Oprawa wydawnicza z tkaniny, tytułowana, (brak okładki ochronnej jak w wydaniu). W doskonałym stanie, praktycznie jak nowa.
Fotografie, które Raymond Depardon wykonał w Nowym Jorku, podczas zimy 1980 roku, są dość zaskakujące i wydają się anomalią w jego twórczości. Kompozycje są w stanie chaotycznym, ostrość nieco przypadkowa, światło nieprzewidywalne. Te fotografie zajmują przełomowy moment w twórczości Raymonda Depardona i strona Magnum Photos pozwala lepiej je zrozumieć. (https://www.magnumphotos.com/theory-and-practice/manhattan-out-raymond-depardon-new-york-creativity/
Przedtem Depardon spędził miesiące wcześniej w szpitalu psychiatrycznym pod Triestem we Włoszech. „Odczuwałem potrzebę egzorcyzmu pewnych traum związanych z zamknięciem, dzięki grupie włoskich psychiatrów, którzy zrewolucjonizowali świat instytucji psychiatrycznych swoim nowatorskim programem pod Triest. Mój pobyt w szpitalu psychiatrycznym niedaleko Wenecji trwał zbyt długo. … Zyskałem tam cenny savoir-faire w sztuce fotografowania innych ludzi, nie ich irytując.”
Depardon przyjechał do Nowego Jorku, aby rozwiązać „problemy związane z ograniczeniami osobistymi”, które przypisywał dwóm latom spędzonym w Czadzie na reporterskim obejmowaniu wojny domowej i porwania francuskiej archeolożki Françoise Claustre, co przyniosło mu Nagrodę Pulitzera. Słabo znał angielski, bał się obcości Amerykanów i był sam – z wyjątkiem przyjaciela, który pracował długo dniem i nocą. Dni spędzał na fotografowaniu „na ślepo”, „Starałem się najlepiej, jak potrafiłem, wtapiać się w tłum. Szedłem szybko; znałem miasto jak własną kieszeń. Przechadzałem się wśród ludzi na ulicy, nie zwracając uwagi na nich. Postanowiłem, z zasady, nie podnosić aparatu do twarzy, lepce wisiał na mojej piersi.”
Takie właśnie fotografie ukazują w bardzo realistyczny sposób społeczeństwo pozbawione wszelkiej serdeczności: „Kobiety wydawały się zawsze marszczyć brwi. Uśmiechy rzadko na przerwie na lunch i nieistniejące przed i po godzinach pracy. Nikt nie poświęca czasu, by porozmawiać z sąsiadem.”
„Nie mówiłem nikomu o moich zdjęciach. Potrzebowałem kilku miesięcy, by odważyć się je wywołać… Nienawidziłem ich, gdy w końcu je zobaczyłem. Kompozycja była zła.” Jednak dzieło, które na początku bardzo mu się nie podobało, przyczyniło się do ponownego podjęcia pracy: „Byłem uleczony, nie bałem się już fotografować.”
Książka z mojej osobistej kolekcji, w doskonałym stanie, prawie jak nowa, przechowywana z największą starannością. Wysyłka zabezpieczona bardzo skutecznie i z gwarancją międzynarodowego nadania. W przypadku zakupów licznych możliwość wysyłki grupowej z zwrotem nadpłaconych kosztów wysyłki przez Paypal.
0,7 kg. bez opakowania
Wyjątkowa, bardzo podpisana i podpisana na okładce przez Raymonda Deparda (urodzony w 1942 roku), unikatowa i nieistniejąca w internecie w egzemplarzu sygnowanym, rzadko i prawie niedostępna w egzemplarzu niesygnowanym. 120 stron i 95 fotografii w pełnym page’u, tekst po francusku autorstwa Paula Virilio. Oprawa wydawnicza z tkaniny, tytułowana, (brak okładki ochronnej jak w wydaniu). W doskonałym stanie, praktycznie jak nowa.
Fotografie, które Raymond Depardon wykonał w Nowym Jorku, podczas zimy 1980 roku, są dość zaskakujące i wydają się anomalią w jego twórczości. Kompozycje są w stanie chaotycznym, ostrość nieco przypadkowa, światło nieprzewidywalne. Te fotografie zajmują przełomowy moment w twórczości Raymonda Depardona i strona Magnum Photos pozwala lepiej je zrozumieć. (https://www.magnumphotos.com/theory-and-practice/manhattan-out-raymond-depardon-new-york-creativity/
Przedtem Depardon spędził miesiące wcześniej w szpitalu psychiatrycznym pod Triestem we Włoszech. „Odczuwałem potrzebę egzorcyzmu pewnych traum związanych z zamknięciem, dzięki grupie włoskich psychiatrów, którzy zrewolucjonizowali świat instytucji psychiatrycznych swoim nowatorskim programem pod Triest. Mój pobyt w szpitalu psychiatrycznym niedaleko Wenecji trwał zbyt długo. … Zyskałem tam cenny savoir-faire w sztuce fotografowania innych ludzi, nie ich irytując.”
Depardon przyjechał do Nowego Jorku, aby rozwiązać „problemy związane z ograniczeniami osobistymi”, które przypisywał dwóm latom spędzonym w Czadzie na reporterskim obejmowaniu wojny domowej i porwania francuskiej archeolożki Françoise Claustre, co przyniosło mu Nagrodę Pulitzera. Słabo znał angielski, bał się obcości Amerykanów i był sam – z wyjątkiem przyjaciela, który pracował długo dniem i nocą. Dni spędzał na fotografowaniu „na ślepo”, „Starałem się najlepiej, jak potrafiłem, wtapiać się w tłum. Szedłem szybko; znałem miasto jak własną kieszeń. Przechadzałem się wśród ludzi na ulicy, nie zwracając uwagi na nich. Postanowiłem, z zasady, nie podnosić aparatu do twarzy, lepce wisiał na mojej piersi.”
Takie właśnie fotografie ukazują w bardzo realistyczny sposób społeczeństwo pozbawione wszelkiej serdeczności: „Kobiety wydawały się zawsze marszczyć brwi. Uśmiechy rzadko na przerwie na lunch i nieistniejące przed i po godzinach pracy. Nikt nie poświęca czasu, by porozmawiać z sąsiadem.”
„Nie mówiłem nikomu o moich zdjęciach. Potrzebowałem kilku miesięcy, by odważyć się je wywołać… Nienawidziłem ich, gdy w końcu je zobaczyłem. Kompozycja była zła.” Jednak dzieło, które na początku bardzo mu się nie podobało, przyczyniło się do ponownego podjęcia pracy: „Byłem uleczony, nie bałem się już fotografować.”
Książka z mojej osobistej kolekcji, w doskonałym stanie, prawie jak nowa, przechowywana z największą starannością. Wysyłka zabezpieczona bardzo skutecznie i z gwarancją międzynarodowego nadania. W przypadku zakupów licznych możliwość wysyłki grupowej z zwrotem nadpłaconych kosztów wysyłki przez Paypal.
0,7 kg. bez opakowania

