Sylvain Barberot - Jouir - marbre gravé






Posiada tytuł licencjata z historii sztuki oraz tytuł magistra w zakresie zarządzania sztuką i kulturą.
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 131479
Doskonała ocena na Trustpilot.
Sylvain Barberot prezentuje Jouir - marmur grawerowany, unikalne dzieło z 2025 roku z marmuru z 22-karatowym złotem, wymiary 61 cm × 62,5 cm × 2 cm, ciężar 14 kg, podpisane przez artystę, w doskonałym stanie, wyprodukowane we Francji i sprzedawane bezpośrednio przez artystę.
Opis od sprzedawcy
"jouir" pochodzi z serii dzieł zatytułowanej "épitaphe". To poetycki sposób objęcia śmierci słowem, wybranym tak, by ją ukoić.
W tym dziele, marmurowa tabliczka o falujących, niemal organicznych żyłach, wznosi się jak skrawek wyrwany z czasu. Jej powierzchnia, zrayrowana warstwami szarości i kości słoniowej, przywołuje zarówno geologiczną sedymentację, jak i powolne wyrycie pamięci. Nic tutaj nie jest gładkie: brzeg nieregularny, niemal przypadkowy, przypomina rozpad, skończoność, niepełność właściwą każdej egzystencji.
W sercu tej zmineralizowanej materii, jedno słowo: jouir. Wyryte głęboko, nie ogranicza się do samego zapisu — jest wykute, jakby trzeba było nadkopać samą skałę, by wydobyć sens. Złocenie folią z 24-karatowego złota chwytają światło z niemal sakralną intensywnością. Podkreśla kontury rytunku, przywołując funeralną estetykę. To lśnienie cenne nie przypomina liter złotych z nagrobnych stele, gdzie imię i słowa przetrwają po zniknięciu ciała.
Wybór czasownika jouir działa jako centralne napięcie. Połączony z śmiercią poprzez urządzenie epitafii, przesuwa oczekiwania: tam, gdzie oczekuje się żalu, pojawia się intensywność; tam, gdzie skała kojarzy się z ciszą, słowo wzywa do doświadczenia, ciała, chwil przeżytej. Dzieło dokonuje thus subtelnego, lecz potężnego odwrócenia: nie neguje śmierci, towarzyszy jej nakazem pełnego przeżycia.
Umieszczona w serii Épitaphe, ta praca proponuje poetyckie podejście do finitości. Każone wybrane słowo staje się próbą sublimacji zniknięcia, nie poprzez łagodzenie, lecz poprzez przeciwstawienie mu pewnej egzystencjalnej gęstości. Tutaj kamień się nie zamyka: on zachowuje, powiększa, przekształca. Jouir staje się więc mniej słowem niż tryskającą relikwią, świetlistym śladem pozostawionym w sercu materii, niczym ostatni błysk w obliczu nieuniknionego.
Artysta międzynarodowy, którego praca opiera się na dychotomiczności między pamięcią a zapomnieniem. Pamięć według mnie jest niezbędnym elementem łączącym nasze ciało ze światem. Jednakże, podczas gdy nasza kultura usiłuje ryć historię w metalu dłuta, ja usiłuję hamować, dekonstruktywować, a nawet wymazywać własną pamięć. Rozległe przedsięwzięcie, jakim jest exercys zapomnienia…
Ciało jest jedynie nośnikiem tej pamięci, od której jest zależne, nawet potrzebujące. Ona je konstruuje, modeluje i przekształca. A jeśli anamneza wywodzi się z greckiego jako powrót wspomnienia, z mojej strony ją tropię, by lepiej od niej odstąpić.
"jouir" pochodzi z serii dzieł zatytułowanej "épitaphe". To poetycki sposób objęcia śmierci słowem, wybranym tak, by ją ukoić.
W tym dziele, marmurowa tabliczka o falujących, niemal organicznych żyłach, wznosi się jak skrawek wyrwany z czasu. Jej powierzchnia, zrayrowana warstwami szarości i kości słoniowej, przywołuje zarówno geologiczną sedymentację, jak i powolne wyrycie pamięci. Nic tutaj nie jest gładkie: brzeg nieregularny, niemal przypadkowy, przypomina rozpad, skończoność, niepełność właściwą każdej egzystencji.
W sercu tej zmineralizowanej materii, jedno słowo: jouir. Wyryte głęboko, nie ogranicza się do samego zapisu — jest wykute, jakby trzeba było nadkopać samą skałę, by wydobyć sens. Złocenie folią z 24-karatowego złota chwytają światło z niemal sakralną intensywnością. Podkreśla kontury rytunku, przywołując funeralną estetykę. To lśnienie cenne nie przypomina liter złotych z nagrobnych stele, gdzie imię i słowa przetrwają po zniknięciu ciała.
Wybór czasownika jouir działa jako centralne napięcie. Połączony z śmiercią poprzez urządzenie epitafii, przesuwa oczekiwania: tam, gdzie oczekuje się żalu, pojawia się intensywność; tam, gdzie skała kojarzy się z ciszą, słowo wzywa do doświadczenia, ciała, chwil przeżytej. Dzieło dokonuje thus subtelnego, lecz potężnego odwrócenia: nie neguje śmierci, towarzyszy jej nakazem pełnego przeżycia.
Umieszczona w serii Épitaphe, ta praca proponuje poetyckie podejście do finitości. Każone wybrane słowo staje się próbą sublimacji zniknięcia, nie poprzez łagodzenie, lecz poprzez przeciwstawienie mu pewnej egzystencjalnej gęstości. Tutaj kamień się nie zamyka: on zachowuje, powiększa, przekształca. Jouir staje się więc mniej słowem niż tryskającą relikwią, świetlistym śladem pozostawionym w sercu materii, niczym ostatni błysk w obliczu nieuniknionego.
Artysta międzynarodowy, którego praca opiera się na dychotomiczności między pamięcią a zapomnieniem. Pamięć według mnie jest niezbędnym elementem łączącym nasze ciało ze światem. Jednakże, podczas gdy nasza kultura usiłuje ryć historię w metalu dłuta, ja usiłuję hamować, dekonstruktywować, a nawet wymazywać własną pamięć. Rozległe przedsięwzięcie, jakim jest exercys zapomnienia…
Ciało jest jedynie nośnikiem tej pamięci, od której jest zależne, nawet potrzebujące. Ona je konstruuje, modeluje i przekształca. A jeśli anamneza wywodzi się z greckiego jako powrót wspomnienia, z mojej strony ją tropię, by lepiej od niej odstąpić.
