Anton Kaestner - #386 - S - " Chromatic MR11 ".






Ponad 10 lat doświadczenia w handlu sztuką; założył własną galerię.
€ 1 |
|---|
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 132249
Doskonała ocena na Trustpilot.
Oryginalne dzieło Anton Kaestner, "#386 - S - Chromatic MR11", prezentacja akrylowa i spray na pleksie 3 mm, unikatowe, podpisane z tyłu, certyfikat autentyczności, wymiary 23 x 32 cm, waga 0,3 kg, rok 2026, dostarczane bez Ramy.
Opis od sprzedawcy
Dzieło unikatowe, oryginalny obraz Anton Kaestnera, prosto z pracowni.
#386 - S - "Chromatic MR11".
Akrystyna w sprayu na płycie z plexiglasu o grubości 3 mm.
Ten obraz nie jest wydrukiem. To oryginalne dzieło "multi-warstwowe" o błyszczącym wykończeniu "glossy", zbliżonym do efektu nałożenia żywicy, co czyni je wyjątkowym.
Transparentność w wydruku.
Wymiary: 9,1 x 12,6 x 0,12 cala / 23 x 32 x 0,3 cm bez ramy.
Ten obraz sprzedawany jest bez ramy.
Ramę wysokiej jakości marki niemieckiej Nielsen wykonano z aluminium, referencja 34 (9,0 x 1,38 cala / 0,6 x 3,5 cm), zalecana i dostępna przy wysyłce za dodatkowe 70 € brutto.
Dzieło podpisane z tyłu.
Towarzyszy mu Certyfikat Autentyczności.
Dostawa objęta ubezpieczeniem.
Anton Kaestner to malarz, rzeźbiarz i autor szwajcarski, mieszkający w Paryżu. Jego dzieła prezentowane są w całej Europie, w Szwajcarii i w Dubaju. Więcej informacji i wybór na www.antonkaestner.com.
Następna wystawa – Lozanna, 7–10 maja 2026 roku.
Biografia
Urodzony w Genewie, Szwajcaria, dorastałem w otoczeniu naturalnego piękna i kulturowego bogactwa mojej ojczyzny. Twórczość była ceniona w mojej rodzinie, a to mój zmarły dziadek, rzemieślnik i artysta, wywarł wpływ, który zasiał ziarno dla pasji, która stała się jednym z najważniejszych celów mojego życia.
W 1993 roku zacząłem malować prywatnie, eksperymentując z licznymi akrylami w notesach A4, a potem A3 — zawsze odczuwałem, że duże obrazy atakują nas bezpośrednio, dominująco i onieśmielająco, podczas gdy małe prace mogą wzbudzać znacznie większe uczucie miłości. Początkowo pociągało mnie malarstwo niefiguralne i abstrakcyjny ekspresjonizm.
Z czasem, a ja uważam się za ateistę, rozwinąłem także upodobanie do duchowych materiałów, które rezonowały z moimi poszukiwaniami ludzkiej egzystencji i głębszych praw natury i życia.
Jednak droga do prawdziwego zostania artystą nie była natychmiastowa.
Przez ponad trzy dekady prowadziłem międzynarodową karierę biznesową, która zabrała mnie po całym świecie, od Stanów Zjednoczonych po Maroko, Belgię, po Azję i Francję. Moje podróże poszerzyły mój sposób myślenia, wystawiając mnie na szeroki wachlarz wpływów kulturowych. Gdziekolwiek bym nie był, zanurzałem się w lokalnych scenach artystycznych i angażowałem się w kreatywną energię każdego miejsca.
Mimo że skupiłem się na karierze biznesowej, sztuka zawsze była częścią mnie, cicho tliła się pod powierzchnią. Przez prawie 30 lat malowanie stało się formą sekretnej medytacji — sposobem oderwania się od świata i skupienia na swoim wnętrzu.
Zawsze odczuwałem ogromną satysfakcję z malowania. Każde nowe dzieło to podróż, w której mogę testować swoją kreatywność, eksplorować nowe techniki i przeżywać prawdziwe doświadczenia. Poprzez sztukę od zawsze chciałem ofiarować innym szczere spotkanie z pięknem, możliwość spojrzenia na świat z innej perspektywy i refleksji nad własnym życiem.
W 2023 roku, po przejściu na emeryturę z kariery biznesowej, całkowicie poświęciłem się malarstwu. Założyłem studio w Paryżu i zacząłem całkowicie oddawać się sztuce. Pod koniec 2024 roku uruchomiłem swoją publiczną karierę artystyczną i, ku mojemu zaskoczeniu, moja praca szybko zyskała uznanie, znajdując miejsce w prywatnych kolekcjach w całej Europie, zwłaszcza w Niemczech, Portugalii, Belgii, Włoszech i Holandii.
Pod koniec 2025 roku przeprowadziłem się do większego studia w pustej sacristii w Lisieux, Normandia.
Artystyczne CV
Moja pierwsza solo wystawa, „Échos”, która miała miejsce w Paryżu pod koniec 2024 roku, ukazała charakterystyczne podejście do sztuki, wykraczające poza tradycyjne techniki malarskie: maluję akrylami, metalicznymi pigmentami i sprayami na odwrotnej stronie recyklingowanego plexiglassu (Perpex), lekka, gładka, błyszcząca i czasem krucha powierzchnia. Ten proces uniemożliwia mi obserwowanie dzieła w trakcie powstawania. Nie mam wizualnego odzewu ani kontroli podczas procesu — to coś, co cenię. Pozwalam na „losowe eksperymenty” — wszystko, co pomoże skrócić drogę rozumu — kierować rezultatem, warstwami i efektami lustra, które tworzę, i pozostawiam miejsce na objawienie i odkrycie, gdy praca zostanie w końcu wystawiona. Ale jasno: w moich obrazach przypadek nigdy nie podejmuje decyzji; w najlepszym wypadku przypadek stawia pytania; sensowne „zbiegnięcia okoliczności” są możliwe tylko przy dużej dyscyplinie. To podejście, które rezonuje z procesem objawienia / utrwalenia fotografii, jest wyzwaniem i wyzwalające. Wartości kompozycji są wzbogacane przez warstwy i transparentności, a jednocześnie nadają każdemu dziełu „ascetyczną” cechę: cieszę się, gdy rozpoznaję „niezbywalne konieczności”, czyli to, co prawdopodobnie odkryjemy, gdy zatrzymamy się w milczeniu i świetle.
Świadomie utrzymuję prostotę swojego podejścia. Nie chodzi o „emocję” ani „teoretyczną koncepcję”, lecz o doświadczenie bycia. Nie o „szybkie konsumowanie” ani „intelektualizację / intelektualne posiadanie”, lecz poszerzanie świadomości i eksplorację rzeczywistości, jej widocznych i niewidocznych opowieści; moja sztuka to poszukiwanie „życia w samym sercu życia”, tego, co Alain Damasio nazywa „le vif”. Choć nostalgia zawsze była częścią mojej pracy, moje malarstwo jest bez przedmiotu. Jak wszystkie przedmioty, są one przedmiotami same w sobie. W związku z tym nie mają treści, ani sensu; są jak rzeczy, drzewa, zwierzęta, ludzie lub dni, które także nie mają powodu bytu, końca ani celu. Choć moje prace czasem mogą przywoływać przezroczystość i jasność witraża, pozostają prawie całkowicie abstrakcyjne. Co więcej, pleksiglas nadaje obrazowi migoczącą skórę, przez którą można dostrzec własną sylwetkę, inna dla każdego nowego widza. Każde dzieło działa jak dyskretny lustro: żyje, zmienia się, widzi. Wzajemne oddziaływanie światła, koloru i faktury, a także brakowanych części wymaga tylko empatii. Mam nadzieję, że gra między „szczegółami z bliska” - szczegół obrazu to zupełnie nowy obraz - a „odległością dla całości” zachęci widzów do podjęcia własnych introspekcyjnych podróży.
Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi i chcę pozostawać pokorny wobec tego, co da się osiągnąć. Po prostu znajduję satysfakcję w ciągłym kwestionowaniu i rozwoju. Każde nowe dzieło to konfrontacja z moimi ograniczeniami, popychająca mnie do dopracowania umiejętności i dalszych poszukiwań tego, co mogę osiągnąć. Malarstwo dla mnie to codzienne rzemiosło, eksploracja, sposób na wywołanie znaczących rozmów, poszukiwanie farby tak doskonałej, że nie potrzebuje nas. Era nieformalności dopiero się zaczęła.
Jak mawiał Jean Bazaine: „Codzienna praktyka potęguje pasję widzenia”.
O spójności w mojej praktyce
W krajobrazie współczesnej sztuki, gdzie koncepcja i forma równe sobie, dążę do tworzenia prac definiowanych nie przez wyrazistość, lecz przez obecność. Moje malowania — migotliwe pola koloru i światła w plexiglassie — są cichymi rezultatami długiego i przemyślanego dochodzenia. Dla mnie prawdziwe skupienie leży mniej w końcowym obrazie niż w cichej interakcji myśli i procesu, która pozwala mu się wyłonić.
Ta praktyka opiera się na trzech spójnych zamiarach.
Pierwszym z nich jest Odstąpienie od Narzuconego Znaczenia. Opisując prace jako „bez przedmiotu” i posiadające „ani treść, ani znaczenie, ani sens”, mam nadzieję delikatnie rozluźnić oczekiwanie narracyjne. To zaproszenie do odsunięcia się od dekodowania i skierowania ku prostszemu sposobowi patrzenia.
Prowadzi to do drugiego zamiaru: Pierwszeństwo Doświadczenia Przeżywanego. Do tej otwartej przestrzeni staram się włożyć to, co nazywam „doświadczeniem bycia”. Praca staje się mniej przedmiotem do interpretacji, a bardziej cichym zdarzeniem do odczucia — kształtowanym przez zmieniające się światło, półprzezroczyste warstwy i subtelne odbicie spojrzenia widza w siebie. Jak często podkreślam, dzieło „żyje, zmienia się, widzi”.
Trzeci to połączenie idei z ręką: Proces jako ujęte myślą ciało. Malowanie na odwrotnej stronie plexiglassu, praca bez wizualnego feedbacku, to fizyczna praktyka pozwalająca odpuścić. To świadome wyzwolenie spod kontroli w akcie tworzenia. Ustalam warunki, lecz poddaję rezultat, pozwalając, aby malarstwo stało się tym, czym nazywam niezależnym „obiektem samego w sobie”, całkowicie ujawnionym dopiero gdy jest ukończone. To ciche porównanie do wywoływania fotografii — cierpliwe oczekiwanie na to, co przychodzi „tu i teraz”.
Podtrzymują to kilka delikatnych paradoksów, które utrzymują pracę:
Szansa i Dyscyplina
Mówię o „znaczących ‘zbiegnięciach okoliczności’”, ale są one możliwe tylko w ostro wyznaczonych granicach. Szansa jest mile widzianym gościem, lecz struktura została zbudowana z precyzją.
Komunikacja Bez Przekazu
Mam nadzieję „komunikować coś” poprzez prace, które nazywam bezsensownymi. Być może to, co dzielone, nie stanowi deklaracji, lecz stan — tekstura światła, cicha obecność, namacalna cisza.
Nostalgia za Obecnością
W pracach tkwi łagodna nostalgia, która jednak celuje w teraz: tęsknota za „niezbywalnymi potrzebami” znalezionymi w „milczeniu i świetle” — pragnienie czystej obecności, którą praca sama w sobie subtelnie oferuje.
Wysiłek i Bezwysiłkowość
Proces wymaga stałej uwagi, lecz dąży do rezultatu, który wydaje się autonomiczny, jakby „wyłonił się z własnej woli”. Przyciąga mnie to, co wydaje się całkowicie nieuniknione.
W tym duchu czuję, że „wiek nieformalny dopiero się zaczął”. Moja praktyka zawdzięcza ducha Art Informel, choć może z mniejszym cierpieniem i większym spokojem — nieformalność, w której przypadek nie jest przerwą, lecz cichym współpracownikiem.
W sercu tkwi poszukiwanie „le vif” — żywego jądra. Praca skłania się ku bezpośredniemu doświadczeniu, a nie intelektualizacji. Skromne skale, które często wybieram, mają sprzyjać intymności, a nie efektom widowiskowym.
Ostatecznie to po prostu ścieżka jednego artysty. Moja biografia, mój proces i moje refleksje nie są oddzielnymi wątkami, lecz częścią jednego dążenia. Odkryłem, że praktyka oparta na cichym paradoksie nie musi być krucha. Dzięki dyscyplinie i klarowności takie napięcia mogą stać się, wierzę, źródłem odporności.
Anton Kaestner
Historie sprzedawców
Dzieło unikatowe, oryginalny obraz Anton Kaestnera, prosto z pracowni.
#386 - S - "Chromatic MR11".
Akrystyna w sprayu na płycie z plexiglasu o grubości 3 mm.
Ten obraz nie jest wydrukiem. To oryginalne dzieło "multi-warstwowe" o błyszczącym wykończeniu "glossy", zbliżonym do efektu nałożenia żywicy, co czyni je wyjątkowym.
Transparentność w wydruku.
Wymiary: 9,1 x 12,6 x 0,12 cala / 23 x 32 x 0,3 cm bez ramy.
Ten obraz sprzedawany jest bez ramy.
Ramę wysokiej jakości marki niemieckiej Nielsen wykonano z aluminium, referencja 34 (9,0 x 1,38 cala / 0,6 x 3,5 cm), zalecana i dostępna przy wysyłce za dodatkowe 70 € brutto.
Dzieło podpisane z tyłu.
Towarzyszy mu Certyfikat Autentyczności.
Dostawa objęta ubezpieczeniem.
Anton Kaestner to malarz, rzeźbiarz i autor szwajcarski, mieszkający w Paryżu. Jego dzieła prezentowane są w całej Europie, w Szwajcarii i w Dubaju. Więcej informacji i wybór na www.antonkaestner.com.
Następna wystawa – Lozanna, 7–10 maja 2026 roku.
Biografia
Urodzony w Genewie, Szwajcaria, dorastałem w otoczeniu naturalnego piękna i kulturowego bogactwa mojej ojczyzny. Twórczość była ceniona w mojej rodzinie, a to mój zmarły dziadek, rzemieślnik i artysta, wywarł wpływ, który zasiał ziarno dla pasji, która stała się jednym z najważniejszych celów mojego życia.
W 1993 roku zacząłem malować prywatnie, eksperymentując z licznymi akrylami w notesach A4, a potem A3 — zawsze odczuwałem, że duże obrazy atakują nas bezpośrednio, dominująco i onieśmielająco, podczas gdy małe prace mogą wzbudzać znacznie większe uczucie miłości. Początkowo pociągało mnie malarstwo niefiguralne i abstrakcyjny ekspresjonizm.
Z czasem, a ja uważam się za ateistę, rozwinąłem także upodobanie do duchowych materiałów, które rezonowały z moimi poszukiwaniami ludzkiej egzystencji i głębszych praw natury i życia.
Jednak droga do prawdziwego zostania artystą nie była natychmiastowa.
Przez ponad trzy dekady prowadziłem międzynarodową karierę biznesową, która zabrała mnie po całym świecie, od Stanów Zjednoczonych po Maroko, Belgię, po Azję i Francję. Moje podróże poszerzyły mój sposób myślenia, wystawiając mnie na szeroki wachlarz wpływów kulturowych. Gdziekolwiek bym nie był, zanurzałem się w lokalnych scenach artystycznych i angażowałem się w kreatywną energię każdego miejsca.
Mimo że skupiłem się na karierze biznesowej, sztuka zawsze była częścią mnie, cicho tliła się pod powierzchnią. Przez prawie 30 lat malowanie stało się formą sekretnej medytacji — sposobem oderwania się od świata i skupienia na swoim wnętrzu.
Zawsze odczuwałem ogromną satysfakcję z malowania. Każde nowe dzieło to podróż, w której mogę testować swoją kreatywność, eksplorować nowe techniki i przeżywać prawdziwe doświadczenia. Poprzez sztukę od zawsze chciałem ofiarować innym szczere spotkanie z pięknem, możliwość spojrzenia na świat z innej perspektywy i refleksji nad własnym życiem.
W 2023 roku, po przejściu na emeryturę z kariery biznesowej, całkowicie poświęciłem się malarstwu. Założyłem studio w Paryżu i zacząłem całkowicie oddawać się sztuce. Pod koniec 2024 roku uruchomiłem swoją publiczną karierę artystyczną i, ku mojemu zaskoczeniu, moja praca szybko zyskała uznanie, znajdując miejsce w prywatnych kolekcjach w całej Europie, zwłaszcza w Niemczech, Portugalii, Belgii, Włoszech i Holandii.
Pod koniec 2025 roku przeprowadziłem się do większego studia w pustej sacristii w Lisieux, Normandia.
Artystyczne CV
Moja pierwsza solo wystawa, „Échos”, która miała miejsce w Paryżu pod koniec 2024 roku, ukazała charakterystyczne podejście do sztuki, wykraczające poza tradycyjne techniki malarskie: maluję akrylami, metalicznymi pigmentami i sprayami na odwrotnej stronie recyklingowanego plexiglassu (Perpex), lekka, gładka, błyszcząca i czasem krucha powierzchnia. Ten proces uniemożliwia mi obserwowanie dzieła w trakcie powstawania. Nie mam wizualnego odzewu ani kontroli podczas procesu — to coś, co cenię. Pozwalam na „losowe eksperymenty” — wszystko, co pomoże skrócić drogę rozumu — kierować rezultatem, warstwami i efektami lustra, które tworzę, i pozostawiam miejsce na objawienie i odkrycie, gdy praca zostanie w końcu wystawiona. Ale jasno: w moich obrazach przypadek nigdy nie podejmuje decyzji; w najlepszym wypadku przypadek stawia pytania; sensowne „zbiegnięcia okoliczności” są możliwe tylko przy dużej dyscyplinie. To podejście, które rezonuje z procesem objawienia / utrwalenia fotografii, jest wyzwaniem i wyzwalające. Wartości kompozycji są wzbogacane przez warstwy i transparentności, a jednocześnie nadają każdemu dziełu „ascetyczną” cechę: cieszę się, gdy rozpoznaję „niezbywalne konieczności”, czyli to, co prawdopodobnie odkryjemy, gdy zatrzymamy się w milczeniu i świetle.
Świadomie utrzymuję prostotę swojego podejścia. Nie chodzi o „emocję” ani „teoretyczną koncepcję”, lecz o doświadczenie bycia. Nie o „szybkie konsumowanie” ani „intelektualizację / intelektualne posiadanie”, lecz poszerzanie świadomości i eksplorację rzeczywistości, jej widocznych i niewidocznych opowieści; moja sztuka to poszukiwanie „życia w samym sercu życia”, tego, co Alain Damasio nazywa „le vif”. Choć nostalgia zawsze była częścią mojej pracy, moje malarstwo jest bez przedmiotu. Jak wszystkie przedmioty, są one przedmiotami same w sobie. W związku z tym nie mają treści, ani sensu; są jak rzeczy, drzewa, zwierzęta, ludzie lub dni, które także nie mają powodu bytu, końca ani celu. Choć moje prace czasem mogą przywoływać przezroczystość i jasność witraża, pozostają prawie całkowicie abstrakcyjne. Co więcej, pleksiglas nadaje obrazowi migoczącą skórę, przez którą można dostrzec własną sylwetkę, inna dla każdego nowego widza. Każde dzieło działa jak dyskretny lustro: żyje, zmienia się, widzi. Wzajemne oddziaływanie światła, koloru i faktury, a także brakowanych części wymaga tylko empatii. Mam nadzieję, że gra między „szczegółami z bliska” - szczegół obrazu to zupełnie nowy obraz - a „odległością dla całości” zachęci widzów do podjęcia własnych introspekcyjnych podróży.
Nie twierdzę, że mam wszystkie odpowiedzi i chcę pozostawać pokorny wobec tego, co da się osiągnąć. Po prostu znajduję satysfakcję w ciągłym kwestionowaniu i rozwoju. Każde nowe dzieło to konfrontacja z moimi ograniczeniami, popychająca mnie do dopracowania umiejętności i dalszych poszukiwań tego, co mogę osiągnąć. Malarstwo dla mnie to codzienne rzemiosło, eksploracja, sposób na wywołanie znaczących rozmów, poszukiwanie farby tak doskonałej, że nie potrzebuje nas. Era nieformalności dopiero się zaczęła.
Jak mawiał Jean Bazaine: „Codzienna praktyka potęguje pasję widzenia”.
O spójności w mojej praktyce
W krajobrazie współczesnej sztuki, gdzie koncepcja i forma równe sobie, dążę do tworzenia prac definiowanych nie przez wyrazistość, lecz przez obecność. Moje malowania — migotliwe pola koloru i światła w plexiglassie — są cichymi rezultatami długiego i przemyślanego dochodzenia. Dla mnie prawdziwe skupienie leży mniej w końcowym obrazie niż w cichej interakcji myśli i procesu, która pozwala mu się wyłonić.
Ta praktyka opiera się na trzech spójnych zamiarach.
Pierwszym z nich jest Odstąpienie od Narzuconego Znaczenia. Opisując prace jako „bez przedmiotu” i posiadające „ani treść, ani znaczenie, ani sens”, mam nadzieję delikatnie rozluźnić oczekiwanie narracyjne. To zaproszenie do odsunięcia się od dekodowania i skierowania ku prostszemu sposobowi patrzenia.
Prowadzi to do drugiego zamiaru: Pierwszeństwo Doświadczenia Przeżywanego. Do tej otwartej przestrzeni staram się włożyć to, co nazywam „doświadczeniem bycia”. Praca staje się mniej przedmiotem do interpretacji, a bardziej cichym zdarzeniem do odczucia — kształtowanym przez zmieniające się światło, półprzezroczyste warstwy i subtelne odbicie spojrzenia widza w siebie. Jak często podkreślam, dzieło „żyje, zmienia się, widzi”.
Trzeci to połączenie idei z ręką: Proces jako ujęte myślą ciało. Malowanie na odwrotnej stronie plexiglassu, praca bez wizualnego feedbacku, to fizyczna praktyka pozwalająca odpuścić. To świadome wyzwolenie spod kontroli w akcie tworzenia. Ustalam warunki, lecz poddaję rezultat, pozwalając, aby malarstwo stało się tym, czym nazywam niezależnym „obiektem samego w sobie”, całkowicie ujawnionym dopiero gdy jest ukończone. To ciche porównanie do wywoływania fotografii — cierpliwe oczekiwanie na to, co przychodzi „tu i teraz”.
Podtrzymują to kilka delikatnych paradoksów, które utrzymują pracę:
Szansa i Dyscyplina
Mówię o „znaczących ‘zbiegnięciach okoliczności’”, ale są one możliwe tylko w ostro wyznaczonych granicach. Szansa jest mile widzianym gościem, lecz struktura została zbudowana z precyzją.
Komunikacja Bez Przekazu
Mam nadzieję „komunikować coś” poprzez prace, które nazywam bezsensownymi. Być może to, co dzielone, nie stanowi deklaracji, lecz stan — tekstura światła, cicha obecność, namacalna cisza.
Nostalgia za Obecnością
W pracach tkwi łagodna nostalgia, która jednak celuje w teraz: tęsknota za „niezbywalnymi potrzebami” znalezionymi w „milczeniu i świetle” — pragnienie czystej obecności, którą praca sama w sobie subtelnie oferuje.
Wysiłek i Bezwysiłkowość
Proces wymaga stałej uwagi, lecz dąży do rezultatu, który wydaje się autonomiczny, jakby „wyłonił się z własnej woli”. Przyciąga mnie to, co wydaje się całkowicie nieuniknione.
W tym duchu czuję, że „wiek nieformalny dopiero się zaczął”. Moja praktyka zawdzięcza ducha Art Informel, choć może z mniejszym cierpieniem i większym spokojem — nieformalność, w której przypadek nie jest przerwą, lecz cichym współpracownikiem.
W sercu tkwi poszukiwanie „le vif” — żywego jądra. Praca skłania się ku bezpośredniemu doświadczeniu, a nie intelektualizacji. Skromne skale, które często wybieram, mają sprzyjać intymności, a nie efektom widowiskowym.
Ostatecznie to po prostu ścieżka jednego artysty. Moja biografia, mój proces i moje refleksje nie są oddzielnymi wątkami, lecz częścią jednego dążenia. Odkryłem, że praktyka oparta na cichym paradoksie nie musi być krucha. Dzięki dyscyplinie i klarowności takie napięcia mogą stać się, wierzę, źródłem odporności.
Anton Kaestner
