VANDL - LOVE






Ukończyła Historię Sztuki na École du Louvre, specjalizując się w sztuce współczesnej ponad 25 lat.
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 134188
Doskonała ocena na Trustpilot.
LOVE autorne dzieło VANDL, ręcznie malowane w 2023 roku, techniki mieszane na płótnie o wymiarach 40 × 40 cm, naprężone na 20 mm blecznej; podpisane i ponumerowane oraz dostarczone z certyfikatem autentyczności; w doskonałym stanie; pochodzenie Francja; sprzedawane bezpośrednio przez artystę; brak ramy.
Opis od sprzedawcy
UNIKATOWE DZIEŁO MALOWANE RĘcznie PRZEZ VANDL
Podpisane, ponumerowane i dostarczane z certyfikatem autentyczności
Techniki mieszane na płótnie 100% bawełna lniana naciągniętym na blejtram
Format: 40 x 40 cm
Grubość blejtramu: 20 mm.
Gramatura płótna: Średni splot.
!! Sprzedawane BEZ ramy !!
Drobnymi różnicami kolorów mogą różnić się oryginalne dzieło od reprodukcji fotograficznej z powodu warunków sesji zdjęciowej i różnic w odwzorowaniu ekranów
WYWIAD Z VANDL:
Dziennikarz:
Dlaczego malujesz tylko jedno słowo na każdej płótnie?
VANDL:
Bo jedno słowo wystarczy. Reszta to hałas.
Dziennikarz:
Dlaczego rozlewy?
VANDL:
Bo nic nie pozostaje nietknięte. Wszystko się porusza. Słowo pozostaje.
Dziennikarz:
Jak wybierasz swoje słowa?
VANDL:
Uderzają mnie jak cios. Jeśli zostają ze mną, zasługują na to, by je namalować.
Dziennikarz:
Twoje sztuka przeszła z ulicy na ściany kolekcjonerów. Co to zmienia?
VANDL:
Nic się nie zmieniło. Słowo pozostaje takie samo. Wpływ też.
Zawsze maluję tam, gdzie chcę, tak jak chcę.
Dziennikarz:
Dlaczego odmawiasz uznania?
VANDL:
Bo sztuka nie potrzebuje twarzy.
Słowo nie potrzebuje imienia.
Dziennikarz:
Jaki wpływ chcesz, aby twoja praca wywarła na ludzi?
VANDL:
Nie chcę, by ludzie zbyt długo się zastanawiali.
Chcę, żeby czuli.
Żeby doświadzyli uderzenia mojego słowa prosto w twarz.
Dziennikarz:
Ostatnie pytanie. Gdzie idzie VANDL?
VANDL:
Przed nim, dopóki nie będzie już nic do powiedzenia.
WIĘCEJ O ARTYŚCIE:
Nikt nie wie naprawdę, kim on jest. Niektórzy mówią, że pochodzi z Paryża, inni lokują go w Barcelonie, a może w Berlinie.
Jego podejście artystyczne: słowo jako wizualna eksplozja
VANDL nie maluje obrazów. Nie opowiada złożonych historii. Uderza jednym słowem. Jednym jednym.
• Słowo zapisane na górze płótna, jak krzyk.
• Słowo, które spływa, odmawia bycia czystym, odmawia zamrożeniu.
• Słowo, które nie wymaga wyjaśnień.
Czujesz to, lub przestajesz zwracać uwagę.
Jedno jest pewne: zostawił swój ślad wszędzie.
Jego pierwsze dzieła pojawiały się pod mostami, na brudnych murach miast, w miejscach, które społeczeństwo woli zapomnieć. Brutalne słowa, ociekające wściekłością i prawdą, zostawiające za sobą smugę, jakby samo słowo płakało lub krwawiło.
Z ulic na galerie… bez kompromisów
Każde płótno to skumulowana eksplozja, milczący manifest skierowany bezpośrednio do widza.
Nigdy nie występuje publicznie. Kontynuuje lokowanie swoich prac na ulicy, w sekrecie, jak hołd dla swoich korzeni.
Nikt nie wie, gdzie uderzy następnie.
VANDL jest nieuchwytny — duch street art, poeta minimalizmu miejskiego.
#freshtalent #streetart #graffiti
UNIKATOWE DZIEŁO MALOWANE RĘcznie PRZEZ VANDL
Podpisane, ponumerowane i dostarczane z certyfikatem autentyczności
Techniki mieszane na płótnie 100% bawełna lniana naciągniętym na blejtram
Format: 40 x 40 cm
Grubość blejtramu: 20 mm.
Gramatura płótna: Średni splot.
!! Sprzedawane BEZ ramy !!
Drobnymi różnicami kolorów mogą różnić się oryginalne dzieło od reprodukcji fotograficznej z powodu warunków sesji zdjęciowej i różnic w odwzorowaniu ekranów
WYWIAD Z VANDL:
Dziennikarz:
Dlaczego malujesz tylko jedno słowo na każdej płótnie?
VANDL:
Bo jedno słowo wystarczy. Reszta to hałas.
Dziennikarz:
Dlaczego rozlewy?
VANDL:
Bo nic nie pozostaje nietknięte. Wszystko się porusza. Słowo pozostaje.
Dziennikarz:
Jak wybierasz swoje słowa?
VANDL:
Uderzają mnie jak cios. Jeśli zostają ze mną, zasługują na to, by je namalować.
Dziennikarz:
Twoje sztuka przeszła z ulicy na ściany kolekcjonerów. Co to zmienia?
VANDL:
Nic się nie zmieniło. Słowo pozostaje takie samo. Wpływ też.
Zawsze maluję tam, gdzie chcę, tak jak chcę.
Dziennikarz:
Dlaczego odmawiasz uznania?
VANDL:
Bo sztuka nie potrzebuje twarzy.
Słowo nie potrzebuje imienia.
Dziennikarz:
Jaki wpływ chcesz, aby twoja praca wywarła na ludzi?
VANDL:
Nie chcę, by ludzie zbyt długo się zastanawiali.
Chcę, żeby czuli.
Żeby doświadzyli uderzenia mojego słowa prosto w twarz.
Dziennikarz:
Ostatnie pytanie. Gdzie idzie VANDL?
VANDL:
Przed nim, dopóki nie będzie już nic do powiedzenia.
WIĘCEJ O ARTYŚCIE:
Nikt nie wie naprawdę, kim on jest. Niektórzy mówią, że pochodzi z Paryża, inni lokują go w Barcelonie, a może w Berlinie.
Jego podejście artystyczne: słowo jako wizualna eksplozja
VANDL nie maluje obrazów. Nie opowiada złożonych historii. Uderza jednym słowem. Jednym jednym.
• Słowo zapisane na górze płótna, jak krzyk.
• Słowo, które spływa, odmawia bycia czystym, odmawia zamrożeniu.
• Słowo, które nie wymaga wyjaśnień.
Czujesz to, lub przestajesz zwracać uwagę.
Jedno jest pewne: zostawił swój ślad wszędzie.
Jego pierwsze dzieła pojawiały się pod mostami, na brudnych murach miast, w miejscach, które społeczeństwo woli zapomnieć. Brutalne słowa, ociekające wściekłością i prawdą, zostawiające za sobą smugę, jakby samo słowo płakało lub krwawiło.
Z ulic na galerie… bez kompromisów
Każde płótno to skumulowana eksplozja, milczący manifest skierowany bezpośrednio do widza.
Nigdy nie występuje publicznie. Kontynuuje lokowanie swoich prac na ulicy, w sekrecie, jak hołd dla swoich korzeni.
Nikt nie wie, gdzie uderzy następnie.
VANDL jest nieuchwytny — duch street art, poeta minimalizmu miejskiego.
#freshtalent #streetart #graffiti
