Sylvain Barberot - Vierge luminescente





Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 134281
Doskonała ocena na Trustpilot.
Sylvain Barberot prezentuje Vierge luminescente, beżową rzeźbę z żywicy z fluorescencyjną farbą z 2022 roku, o wymiarach 22 cm szerokości, 33 cm wysokości i 28 cm głębokości, ważącą 840 g, ręcznie podpisaną, pochodzącą z Francji, sprzedawaną bezpośrednio przez artystę w doskonałym stanie.
Opis od sprzedawcy
Analiza dzieła – *Luminescująca Dziewica*
*Luminescująca Dziewica* najpierw jawi się jako postać znajoma, niemal uspokajająca: posąg Dziewicy inspirowany tradycyjną ikonografią religijną, rozpoznawalny po swoim welonie, łagodnym pochyleniu głowy i spokojnym wyrazie twarzy. Jednak ta pozorna kontynuacja z klasycznymi przedstawieniami zostaje szybko zakłócona przez kilka istotnych alteri, które przenoszą dzieło w rejestr współczesny, a nawet krytyczny.
Pierwszy charakterystyczny element to sama natura przedmiotu: nie jest to pełna rzeźba, lecz odlew, pusty, którego tył pozostaje otwarty i widoczny. Ta niedokończona materialność łamie ideę sacrum inkarnowanego i stabilnego. Ciało Matki staje się osłoną, powierzchnią, śladem braku bardziej niż pełną obecnością. Ten wybór angażuje refleksję nad reprodukcją, serią i utratą unikalności obrazu religijnego we współczesnym świecie.
Do tego dochodzi wymiar fizycznej alteracji: Najświętsza jest jednostronnie otępiona (borgne). Ten dyskretny, lecz niepokojący szczegół wprowadza napięcie między sacrum a kruchością. Obraz zmitologizowanej czystości i doskonałości tutaj pęka. Tradycyjnie noszony duchowy wzrok, który był nośnikiem duchowości i boskiej mediacji, jest częściowo nieobecny, jakby postać utraciła część zdolności widzenia lub prowadzenia. Ta częściowa ślepota może być odczytana jako metafora: wiary wypaczonej, tradycji, która już nie widzi w pełni, lub ludzkiego spojrzenia niezdolnego do pełnego dostępu do boskiego.
Najbardziej uderzający element pozostaje jednak użycie farby fosforescencyjnej. Światło dzienne sprawia, że dzieło jawi się blado, niemal kruche, w odcieniu zielonkawym, który już daje początek pewnemu obcowaniu z obcością. Lecz w ciemności następuje radykalna przemiana: Dziewica staje się źródłem światła, emitując intensywny i spektralny zielony. Ta mutacja wprowadza dualizm czasowy i perceptualny: dzieło jest w pełni widoczne tylko przy braku światła zewnętrznego.
To zjawisko odwraca tradycyjne kody przedstawiania sacrum. Zwykle światło służy do objawienia postaci boskiej; tutaj to sama postać emituje sztuczne światło. Świętość przestaje być transcendentna, lecz produktem procesu chemicznego. Tę inwersję można odczytać jako refleksję nad sekularyzacją: duchowość staje się efektem, iluzją świetlną trwającą w ciemności, lecz zależną od uprzedniej aktywacji (narażenia na światło).
Wreszcie, prawie fantomatyczna jakość luminescencji nadaje dziełu obecność dwuznaczną, pomiędzy pojawieniem się a zniknięciem. Dziewica wydaje się nawiedzać przestrzeń, kołysząc się między ochroną a niepokojem. Nie jest już jedynie przedmiotem czci, lecz także obrazem widmowym, świetlnym pozostałością dawnego przekonania.
Tak więc *Luminescująca Dziewica* subtelnie artykułuje kilka napięć: między pełnią a pustką, sacrum a profanum, widocznością a mrokiem, obecnością a nieobecnością. Przekształcając ikoniczny wizerunek w zepsuty i luminescencyjny obiekt, dzieło poddaje w wątpliwość trwałość symboli religijnych w świecie współczesnym, gdzie światło staje się samo w sobie sztuczne i niestabilne.
Analiza dzieła – *Luminescująca Dziewica*
*Luminescująca Dziewica* najpierw jawi się jako postać znajoma, niemal uspokajająca: posąg Dziewicy inspirowany tradycyjną ikonografią religijną, rozpoznawalny po swoim welonie, łagodnym pochyleniu głowy i spokojnym wyrazie twarzy. Jednak ta pozorna kontynuacja z klasycznymi przedstawieniami zostaje szybko zakłócona przez kilka istotnych alteri, które przenoszą dzieło w rejestr współczesny, a nawet krytyczny.
Pierwszy charakterystyczny element to sama natura przedmiotu: nie jest to pełna rzeźba, lecz odlew, pusty, którego tył pozostaje otwarty i widoczny. Ta niedokończona materialność łamie ideę sacrum inkarnowanego i stabilnego. Ciało Matki staje się osłoną, powierzchnią, śladem braku bardziej niż pełną obecnością. Ten wybór angażuje refleksję nad reprodukcją, serią i utratą unikalności obrazu religijnego we współczesnym świecie.
Do tego dochodzi wymiar fizycznej alteracji: Najświętsza jest jednostronnie otępiona (borgne). Ten dyskretny, lecz niepokojący szczegół wprowadza napięcie między sacrum a kruchością. Obraz zmitologizowanej czystości i doskonałości tutaj pęka. Tradycyjnie noszony duchowy wzrok, który był nośnikiem duchowości i boskiej mediacji, jest częściowo nieobecny, jakby postać utraciła część zdolności widzenia lub prowadzenia. Ta częściowa ślepota może być odczytana jako metafora: wiary wypaczonej, tradycji, która już nie widzi w pełni, lub ludzkiego spojrzenia niezdolnego do pełnego dostępu do boskiego.
Najbardziej uderzający element pozostaje jednak użycie farby fosforescencyjnej. Światło dzienne sprawia, że dzieło jawi się blado, niemal kruche, w odcieniu zielonkawym, który już daje początek pewnemu obcowaniu z obcością. Lecz w ciemności następuje radykalna przemiana: Dziewica staje się źródłem światła, emitując intensywny i spektralny zielony. Ta mutacja wprowadza dualizm czasowy i perceptualny: dzieło jest w pełni widoczne tylko przy braku światła zewnętrznego.
To zjawisko odwraca tradycyjne kody przedstawiania sacrum. Zwykle światło służy do objawienia postaci boskiej; tutaj to sama postać emituje sztuczne światło. Świętość przestaje być transcendentna, lecz produktem procesu chemicznego. Tę inwersję można odczytać jako refleksję nad sekularyzacją: duchowość staje się efektem, iluzją świetlną trwającą w ciemności, lecz zależną od uprzedniej aktywacji (narażenia na światło).
Wreszcie, prawie fantomatyczna jakość luminescencji nadaje dziełu obecność dwuznaczną, pomiędzy pojawieniem się a zniknięciem. Dziewica wydaje się nawiedzać przestrzeń, kołysząc się między ochroną a niepokojem. Nie jest już jedynie przedmiotem czci, lecz także obrazem widmowym, świetlnym pozostałością dawnego przekonania.
Tak więc *Luminescująca Dziewica* subtelnie artykułuje kilka napięć: między pełnią a pustką, sacrum a profanum, widocznością a mrokiem, obecnością a nieobecnością. Przekształcając ikoniczny wizerunek w zepsuty i luminescencyjny obiekt, dzieło poddaje w wątpliwość trwałość symboli religijnych w świecie współczesnym, gdzie światło staje się samo w sobie sztuczne i niestabilne.

