Joost Swarte - Eindelijk vrijheid - Silkscreen ** HANDSIGNED+COA **

Cena wywoławcza
€ 1

Dodaj do ulubionych, aby otrzymać powiadomienie o rozpoczęciu aukcji.

Juan Antonio Rodríguez
Ekspert
Wyselekcjonowany przez Juan Antonio Rodríguez

Osiem lat doświadczenia jako rzeczoznawca w Balclis w Barcelonie, specjalista od plakatów.

Estymacja  € 150 - € 200
Ochrona nabywców Catawiki

Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły

Trustpilot: 4.4 | opinie: 137154

Doskonała ocena na Trustpilot.

Opis od sprzedawcy

Serigrafia Joosta Swarte’a (*)
Tytuł: „Eindelijk vrijheid”.
Luksusowe wydanie na wysokogatunkowym, grubym papierze vellum z bawełny (300 g/m2).
Podpis ręczny artysty.
W zestawie Certyfikat Autentyczności (COA).

Specyfikacje:

Wymiary: 70 x 50 cm
Rok: 1988
Wydawca: Atelier Swarte, Haarlem.
Stan: Doskonały (dzieło nigdy nie było oprawiane ani wystawiane, zawsze przechowywane w profesjonalnym archiwum sztuki, dlatego oferowane w stanie perfekcyjnym).
Pochodzenie: Kolekcja prywatna.

Dzieło zostanie starannie obsłużone i zapakowane w wzmacnianą kartonową paczkę. Wysyłka będzie rejestrowana z numerem śledzenia (UPS / DPD / DHL / FedEx)

Wysyłka będzie również objęta ubezpieczeniem transportowym na wartość końcową dzieła z pełnym zwrotem w przypadku utraty lub uszkodzenia, bez kosztów dla kupującego.

(*) Joost Swarte, urodzony 24 grudnia 1947 r. w Heemstede, jest jednym z najsłynniejszych rysowników komiksowych w Holandii. Studiował na Akademii Sztuk w Eindhoven i zaczynał publikować w własnym magazynie Modern Papier. Nie ograniczał się do komiksu, był także odnoszącym sukcesy projektantem, architektem i rysownikiem witraży, zawsze rozpoznawalnym dzięki swojej czystej linii. Jako współwłaściciel Wydawnictwa Oog & Blik odpowiada za projekt wielu nagradzanych książek holenderskich. Był jednym z założycieli Międzynarodowych Dni Komiksu Haarlem, Holandia, i stał się obrońcą komiksów w świecie sztuki.
Bez wątpienia Joost Swarte jest jednym z emblematycznych rysowników współczesnego komiksu; jego styl na pierwszy rzut oka przypomina Hergé i jego dzieła, co ma sens, bo nic lepszego niż przystępność modeli istniejących, by zapewnić sukces postaci i opowieści. W tym sensie Swarte, który nadal żyje, urodził się w 1947 roku i nie jest rówieśnikiem Herge’a; jego postacie powstają z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem względem Tintina, który był już ugruntowaną marką.
Swarte tworzy niektóre ze swoich postaci z pewnymi podobieństwami estetycznymi do tego, co oferował Hergé, a także nadaje niektórym z nich historię przygodową — być może mniej wyrafinowaną niż Tintin, ale pozwalającą — jako ukryty cel wielu twórców komiksów XX wieku — przenosić dzieci, chociaż tylko wyobraźnią, do miejsc, których w rzeczywistości odwiedzić trudno.
Wyjątkowa wartość tego genialnego holenderskiego rysownika, co do czego jego prace mają szczególnie mocny charakter, polega na tym, że jego podstawy edukacyjne to design przemysłowy, co sprawia, że w kompozycji kadr silniej uwypuklani są bohaterowie kosztem tła, mebli i krajobrazów.
Nie tworzy swoich rysunków, by budować opowieść, lecz same rysunki są historią, postacie są bardziej wiarygodne — jeśli chodzi o fikcję — bo kadrowanie ma bogatą ekspresję.
Tamte akademickie zaplecze to inwestycja, dzięki której Swarte ofiaruje nam widok; to jakby raz po raz chciał wrócić do projektowania — gdy musi narysować maszynę, nie jest to prosty obiekt, lecz musi go wysubtelnić; to katalog narysowany i w pełnym kolorze produktów sklepu meblowego, narzędzi, maszyn, samochodów, budynków, a nawet mody.
Jego mechanizmy, gdy ma okazję je rysować, ożywają; to jakby szkic lub prototyp czegoś, co może stać się rzeczywistością; coś, co zgodnie z jego instrukcjami mogłoby wejść w ruch. Nie wiem, jakie ma wiedzy z zakresu mechaniki, ale na pewno jego projekty nie ograniczają się do marzeń.
A potem są jego postacie; można założyć, że lektura jego humorystycznych opowieści bywa lekko chaotyczna, surrealistyczna, może ekscentryczna, lecz pewne postacie są tak surrealistyczne, że są uosobnionymi zwierzętami — psy na dwóch nogach ubrane jak ludzie, albo zwierzęta po prostu mówiące i rozumiejące równie dobrze jak my.
Nie dziwi, że niektóre z jego najsłynniejszych postaci trudno zdefiniować; tak jest z Jopo de Pojo, młodym wariatem, bez złych zamiarów, który wpada w tarapaty, nie zawsze chcąc ich generować — wszystko to dzięki dwuznacznościom, pomyłkom, zamieszaniu, przypadkom… Ikonowy Jopo de Pojo to chłopiec, który mógłby być czarnoskóry, mógłby być małpą i ma kędzierzawy piórko, które trudno dopasować też do figury zwierzęcej.
Inny z jego bohaterów, ten całkowicie ludzki, to Anton Makassar, rodzaj szalonego naukowca (projektanta), przywołującego w pewien sposób profesora Bacterio (Mort & Phil) z naszego słynnego i niewystarczająco uznanego Ibáñeza (potrzebuje ważnej nagrody za życia i nie dostaje jej).
Mamy też interesujący transgresyjny element w Swarte, z całym ciężarem jego tworzeń i dojrzałością w latach 70. i 80., będący nośnikiem kultury średnioeuropejskiej, która nie krępowała się w seksie i pornografii; w tym sensie jego postacie nie mają wstydu ani problemu, by występować nagie (całkiem) i z idyllicznymi scenami sypialni, bez że to jest zachętą do promiskuitywności wśród młodzieży. I to prawda, bo nic nie jest gorsze dla dewijacji seksualnych niż widzenie czegokolwiek złego w czymś tak naturalnym jak nasze ciało; te represje były źródłem wielu przestępstw seksualnych w naszej niedawnej historii.
Z Joosta Swarte’a jest jeden aspekt, który wyróżnia go w każdej biografii; miał możliwość rzeczywistego projektowania i realizacji — zaprojektował teatr Toneelschuur w Haarlemie. Haarlem (Kraj Nadrenny) to jedno z miast, nie pytajcie dlaczego — są to powody osobiste, do których chciałbym kiedyś dotrzeć i obawiam się, że nie dojdę. Jego projekt jest co najmniej ciekawy i odbieram go jako kontynuację jego komiksów. Zaprojektował także apartamenty mieszkalne.
Swarte to więcej niż jego obszar komiksowy; jego projekty obejmują nieco wszystkiego: witraże, murale, afisze i plakaty (które dziś są prawdziwymi obiektami kolekcjonerskimi), karty, dywany, papier ozdobny… Bez wątpienia rysownik potrzebny do kształtowania ewolucji współczesnego komiksu.

Historie sprzedawców

Przetłumaczone przez Tłumacz Google

Serigrafia Joosta Swarte’a (*)
Tytuł: „Eindelijk vrijheid”.
Luksusowe wydanie na wysokogatunkowym, grubym papierze vellum z bawełny (300 g/m2).
Podpis ręczny artysty.
W zestawie Certyfikat Autentyczności (COA).

Specyfikacje:

Wymiary: 70 x 50 cm
Rok: 1988
Wydawca: Atelier Swarte, Haarlem.
Stan: Doskonały (dzieło nigdy nie było oprawiane ani wystawiane, zawsze przechowywane w profesjonalnym archiwum sztuki, dlatego oferowane w stanie perfekcyjnym).
Pochodzenie: Kolekcja prywatna.

Dzieło zostanie starannie obsłużone i zapakowane w wzmacnianą kartonową paczkę. Wysyłka będzie rejestrowana z numerem śledzenia (UPS / DPD / DHL / FedEx)

Wysyłka będzie również objęta ubezpieczeniem transportowym na wartość końcową dzieła z pełnym zwrotem w przypadku utraty lub uszkodzenia, bez kosztów dla kupującego.

(*) Joost Swarte, urodzony 24 grudnia 1947 r. w Heemstede, jest jednym z najsłynniejszych rysowników komiksowych w Holandii. Studiował na Akademii Sztuk w Eindhoven i zaczynał publikować w własnym magazynie Modern Papier. Nie ograniczał się do komiksu, był także odnoszącym sukcesy projektantem, architektem i rysownikiem witraży, zawsze rozpoznawalnym dzięki swojej czystej linii. Jako współwłaściciel Wydawnictwa Oog & Blik odpowiada za projekt wielu nagradzanych książek holenderskich. Był jednym z założycieli Międzynarodowych Dni Komiksu Haarlem, Holandia, i stał się obrońcą komiksów w świecie sztuki.
Bez wątpienia Joost Swarte jest jednym z emblematycznych rysowników współczesnego komiksu; jego styl na pierwszy rzut oka przypomina Hergé i jego dzieła, co ma sens, bo nic lepszego niż przystępność modeli istniejących, by zapewnić sukces postaci i opowieści. W tym sensie Swarte, który nadal żyje, urodził się w 1947 roku i nie jest rówieśnikiem Herge’a; jego postacie powstają z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem względem Tintina, który był już ugruntowaną marką.
Swarte tworzy niektóre ze swoich postaci z pewnymi podobieństwami estetycznymi do tego, co oferował Hergé, a także nadaje niektórym z nich historię przygodową — być może mniej wyrafinowaną niż Tintin, ale pozwalającą — jako ukryty cel wielu twórców komiksów XX wieku — przenosić dzieci, chociaż tylko wyobraźnią, do miejsc, których w rzeczywistości odwiedzić trudno.
Wyjątkowa wartość tego genialnego holenderskiego rysownika, co do czego jego prace mają szczególnie mocny charakter, polega na tym, że jego podstawy edukacyjne to design przemysłowy, co sprawia, że w kompozycji kadr silniej uwypuklani są bohaterowie kosztem tła, mebli i krajobrazów.
Nie tworzy swoich rysunków, by budować opowieść, lecz same rysunki są historią, postacie są bardziej wiarygodne — jeśli chodzi o fikcję — bo kadrowanie ma bogatą ekspresję.
Tamte akademickie zaplecze to inwestycja, dzięki której Swarte ofiaruje nam widok; to jakby raz po raz chciał wrócić do projektowania — gdy musi narysować maszynę, nie jest to prosty obiekt, lecz musi go wysubtelnić; to katalog narysowany i w pełnym kolorze produktów sklepu meblowego, narzędzi, maszyn, samochodów, budynków, a nawet mody.
Jego mechanizmy, gdy ma okazję je rysować, ożywają; to jakby szkic lub prototyp czegoś, co może stać się rzeczywistością; coś, co zgodnie z jego instrukcjami mogłoby wejść w ruch. Nie wiem, jakie ma wiedzy z zakresu mechaniki, ale na pewno jego projekty nie ograniczają się do marzeń.
A potem są jego postacie; można założyć, że lektura jego humorystycznych opowieści bywa lekko chaotyczna, surrealistyczna, może ekscentryczna, lecz pewne postacie są tak surrealistyczne, że są uosobnionymi zwierzętami — psy na dwóch nogach ubrane jak ludzie, albo zwierzęta po prostu mówiące i rozumiejące równie dobrze jak my.
Nie dziwi, że niektóre z jego najsłynniejszych postaci trudno zdefiniować; tak jest z Jopo de Pojo, młodym wariatem, bez złych zamiarów, który wpada w tarapaty, nie zawsze chcąc ich generować — wszystko to dzięki dwuznacznościom, pomyłkom, zamieszaniu, przypadkom… Ikonowy Jopo de Pojo to chłopiec, który mógłby być czarnoskóry, mógłby być małpą i ma kędzierzawy piórko, które trudno dopasować też do figury zwierzęcej.
Inny z jego bohaterów, ten całkowicie ludzki, to Anton Makassar, rodzaj szalonego naukowca (projektanta), przywołującego w pewien sposób profesora Bacterio (Mort & Phil) z naszego słynnego i niewystarczająco uznanego Ibáñeza (potrzebuje ważnej nagrody za życia i nie dostaje jej).
Mamy też interesujący transgresyjny element w Swarte, z całym ciężarem jego tworzeń i dojrzałością w latach 70. i 80., będący nośnikiem kultury średnioeuropejskiej, która nie krępowała się w seksie i pornografii; w tym sensie jego postacie nie mają wstydu ani problemu, by występować nagie (całkiem) i z idyllicznymi scenami sypialni, bez że to jest zachętą do promiskuitywności wśród młodzieży. I to prawda, bo nic nie jest gorsze dla dewijacji seksualnych niż widzenie czegokolwiek złego w czymś tak naturalnym jak nasze ciało; te represje były źródłem wielu przestępstw seksualnych w naszej niedawnej historii.
Z Joosta Swarte’a jest jeden aspekt, który wyróżnia go w każdej biografii; miał możliwość rzeczywistego projektowania i realizacji — zaprojektował teatr Toneelschuur w Haarlemie. Haarlem (Kraj Nadrenny) to jedno z miast, nie pytajcie dlaczego — są to powody osobiste, do których chciałbym kiedyś dotrzeć i obawiam się, że nie dojdę. Jego projekt jest co najmniej ciekawy i odbieram go jako kontynuację jego komiksów. Zaprojektował także apartamenty mieszkalne.
Swarte to więcej niż jego obszar komiksowy; jego projekty obejmują nieco wszystkiego: witraże, murale, afisze i plakaty (które dziś są prawdziwymi obiektami kolekcjonerskimi), karty, dywany, papier ozdobny… Bez wątpienia rysownik potrzebny do kształtowania ewolucji współczesnego komiksu.

Historie sprzedawców

Przetłumaczone przez Tłumacz Google

Szczegóły

Era
1900-2000
Designer/artist
Joost Swarte
Tytuł plakatu
Eindelijk vrijheid - Silkscreen ** HANDSIGNED+COA **
Temat
Oryginalne dzieło sztuki, Sztuka
Kraj pochodzenia
Belgia
Stan
A (stan bardzo dobry - idealny)
Wysokość
70 cm
Szerokość
50 cm
Sprzedawane przez
HiszpaniaZweryfikowano
6358
Sprzedane przedmioty
100%
1281
protop

Podobne przedmioty

Dla Ciebie w

Plakaty i dekoracje ścienne