Tijs Dragtsma (1992) - The Sun Wears Shadow





€ 110 | ||
|---|---|---|
€ 100 | ||
€ 95 | ||
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 139719
Doskonała ocena na Trustpilot.
Tijs Dragtsma (1992), The Sun Wears Shadow, oryginalne dzieło z 2026 r. w technice mieszanej, czarno-białe, o wymiarach 51 × 51 cm, sprzedawane bezpośrednio od artysty z ramą i w doskonałym stanie.
Opis od sprzedawcy
Słońce Nosi Cień uchwyca moment, gdy niebo staje się ciemne w południe: czysta czarna tarcza leżąca na słońcu własnym ogniem, jego korona rozjarza się na zewnątrz w cienkim, drgającym ringie. Wysoki kontrast, głęboka czerń, pojedyncze twarde światło padające z góry, jakby całe zdarzenie było zaaranżowane na jeden dramatyczny oddech. Ma w sobie ciszę starego mistrzowskiego malowidła i niepokój czegoś starożytnego i niebiańskiego, co dzieje się właśnie teraz.
Bez farby. Bez druku. Bez tuszu. Obraz istnieje jako kontrolowane zadrapania wtopione w powierzchnię szkła akrylowego, tworzone poprzez usuwanie, a nie dodawanie. To, co z odległości w pokoju brzmi jak fotografia całkowitości, z bliska jest gęstym polem drobnych znaków, każdy z nich drobnym aktem zabierania.
Obraz jest zawsze obecny, widoczny z pomocą światła bezpośredniego lub bez niego. Światło go nie tworzy, podkreśla go: pod promieniem zadrapania chwytają światło i błyszczą, korona wydaje się oddychać, kontrast pogłębia się, a praca odczytywana jest inaczej z każdego kąta, nigdy nie tracąc tego, co pokazuje.
Kłyska była nigdy nie tylko wydarzeniem astronomicznym. To słońce noszące coś, co nie należy do niego, najstabilniejsze światło świata na chwilę staje się obce, obserwowane przez każdego, kto kiedykolwiek stał pod nagle ściemnionym niebem. To dzieło utrzymuje to połączenie lęku i zachwytu w stanie nienaruszonym, najstarsze światło, jakie znamy, zasłonięte na moment, a mimo to płonące na krawędziach.
Widoczne z drugiej strony pokoju, prace są monumentalne, pojedyncze zdarzenie zawieszone w czerni i bieli. Z bliska rozpływa się w surową fakturę samego tworzenia, zadrapanie za zadrapaniem, ten sam graniczny efekt, który nadaje koronie blask z odległości.
Słońce Nosi Cień kontynuuje serię Art with Scratch, w której obrazy konstruowane są poprzez kontrolowaną powierzchowną szkodę, a nie pigment lub druk. Język wizualny, w którym uszkodzenie nie jest zniszczeniem, lecz strukturą.
„Nawet słońce, będąc najciemniejsze, wciąż płonie na krawędziach.”
O Art with Scratch
Art with Scratch to zbiór prac, w których obraz nie jest rysowany, lecz uwalniany. Wyrywany linia po linii w głęboko czarnej powierzchni, każda praca wyłania się dzięki niezliczonym precyzyjnym zadrapaniom, które łapią światło i wydobywają formę z ciemności.
Z daleka obraz wygląda prawie jak fotografia. Potężny, rozpoznawalny i pełny obecności. A z bliska praca rozpływa się w gęste pole poszczególnych znaków. Cienkie, delikatne i prawie bezwonne. To, co wydawało się stałe, ujawnia się jako delikatna sieć linii, każda to celowy gest, każda niezbędna całości.
Światło nie tworzy obrazu. Podkreśla go. Czerń pochłania, podczas gdy zadrapane linie odbijają się. Gdy światło przemieszcza się po powierzchni, obraz oddycha. Z jednego kąta postać jest jasna i zdefiniowana. Z innego łagodnieje i wraca do ciemności, z której wyszła, nigdy nie znikając. Pod skupionym światłem kontrast pogłębia się i obraz nabiera rzeźbiarskiej, niemal luminescencyjnej jakości.
To, co czyni to medium tak pociągającym, to jego spokojne napięcie. Akt zadrapywania jest bezpośredni i nieodwracalny. Każda linia to decyzja, której nie można cofnąć. A jednak rezultat nie jest ostry. Jest intymny, nastrojowy i pełen ruchu. Twardość staje się miękkością. Zniszczenie staje się tworzeniem. Nieobecność staje się obecnością.
W pracach takich jak ten portret figura nigdy nie jest całkiem ustalona. Poprzez interakcję linii, światła i cienia obraz zmienia się wraz z perspektywą i atmosferą. W pewnych momentach podmiot zdaje się wychodzić z czerni, w innych wraca do bezruchu. To właśnie w tym ruchu, między ostrością a spokojem, praca ożywa.
Jak wszystkie materiały dotykane przez czas, powierzchnia nosi własne ciche życie. Każde zadrapanie zawiera moment, oddech, gest. Razem tworzą nie tylko obraz, lecz obecność, która nadal się objawia przy każdej zmianie światła.
O sztuce
Nazywam się Tijs Dragtsma, założyciel TD Fine Art Studio.
Jako artysta kieruję się nieustanną chęcią eksplorowania nowych języków wizualnych. Nie postrzegam sztuki jako statycznego stylu, lecz jako rozwijające się pole odkryć, gdzie materiał, struktura, światło i emocja łączą się.
Moja praca często zaczyna się od prostego pytania: Jak materiał może przemówić w nowy sposób. Jak twardość może stać się intymnością. Jak precyzja może tworzyć emocję. Ta poszukiwanie leży w sercu wszystkiego, co tworzę.
W TD Fine Art Studio każdy cykl prac traktuję jako własny świat, z własną logiką, atmosferą i wizualną tożsamością. Niektóre prace powstają poprzez rytm, powtórzenie i strukturę. Inne pojawiają się poprzez brak, cień, odbicie lub napięcie. To, co je łączy, to wspólne zaangażowanie w oryginalność, klarowność i emocjonalną obecność.
Interesuje mnie kontrast. Między siłą a kruchością. Między kontrolą a uczuciem. Między tym, co widoczne, a tym, co pozostawione otwarte na interpretację. Moją ambicją nie jest jedynie stworzenie obrazu, lecz dzieła, które utrzymuje uwagę, zaprasza do refleksji i nadal ujawnia się z czasem.
TD Fine Art Studio to przestrzeń, w której te eksploracje się łączą. To nie tylko studio, lecz ewoluujący wszechświat artystyczny kształtowany przez ciekawość, precyzję i ambicję tworzenia prac, które wydają się charakterystyczne, celowe i żywe.
Słońce Nosi Cień uchwyca moment, gdy niebo staje się ciemne w południe: czysta czarna tarcza leżąca na słońcu własnym ogniem, jego korona rozjarza się na zewnątrz w cienkim, drgającym ringie. Wysoki kontrast, głęboka czerń, pojedyncze twarde światło padające z góry, jakby całe zdarzenie było zaaranżowane na jeden dramatyczny oddech. Ma w sobie ciszę starego mistrzowskiego malowidła i niepokój czegoś starożytnego i niebiańskiego, co dzieje się właśnie teraz.
Bez farby. Bez druku. Bez tuszu. Obraz istnieje jako kontrolowane zadrapania wtopione w powierzchnię szkła akrylowego, tworzone poprzez usuwanie, a nie dodawanie. To, co z odległości w pokoju brzmi jak fotografia całkowitości, z bliska jest gęstym polem drobnych znaków, każdy z nich drobnym aktem zabierania.
Obraz jest zawsze obecny, widoczny z pomocą światła bezpośredniego lub bez niego. Światło go nie tworzy, podkreśla go: pod promieniem zadrapania chwytają światło i błyszczą, korona wydaje się oddychać, kontrast pogłębia się, a praca odczytywana jest inaczej z każdego kąta, nigdy nie tracąc tego, co pokazuje.
Kłyska była nigdy nie tylko wydarzeniem astronomicznym. To słońce noszące coś, co nie należy do niego, najstabilniejsze światło świata na chwilę staje się obce, obserwowane przez każdego, kto kiedykolwiek stał pod nagle ściemnionym niebem. To dzieło utrzymuje to połączenie lęku i zachwytu w stanie nienaruszonym, najstarsze światło, jakie znamy, zasłonięte na moment, a mimo to płonące na krawędziach.
Widoczne z drugiej strony pokoju, prace są monumentalne, pojedyncze zdarzenie zawieszone w czerni i bieli. Z bliska rozpływa się w surową fakturę samego tworzenia, zadrapanie za zadrapaniem, ten sam graniczny efekt, który nadaje koronie blask z odległości.
Słońce Nosi Cień kontynuuje serię Art with Scratch, w której obrazy konstruowane są poprzez kontrolowaną powierzchowną szkodę, a nie pigment lub druk. Język wizualny, w którym uszkodzenie nie jest zniszczeniem, lecz strukturą.
„Nawet słońce, będąc najciemniejsze, wciąż płonie na krawędziach.”
O Art with Scratch
Art with Scratch to zbiór prac, w których obraz nie jest rysowany, lecz uwalniany. Wyrywany linia po linii w głęboko czarnej powierzchni, każda praca wyłania się dzięki niezliczonym precyzyjnym zadrapaniom, które łapią światło i wydobywają formę z ciemności.
Z daleka obraz wygląda prawie jak fotografia. Potężny, rozpoznawalny i pełny obecności. A z bliska praca rozpływa się w gęste pole poszczególnych znaków. Cienkie, delikatne i prawie bezwonne. To, co wydawało się stałe, ujawnia się jako delikatna sieć linii, każda to celowy gest, każda niezbędna całości.
Światło nie tworzy obrazu. Podkreśla go. Czerń pochłania, podczas gdy zadrapane linie odbijają się. Gdy światło przemieszcza się po powierzchni, obraz oddycha. Z jednego kąta postać jest jasna i zdefiniowana. Z innego łagodnieje i wraca do ciemności, z której wyszła, nigdy nie znikając. Pod skupionym światłem kontrast pogłębia się i obraz nabiera rzeźbiarskiej, niemal luminescencyjnej jakości.
To, co czyni to medium tak pociągającym, to jego spokojne napięcie. Akt zadrapywania jest bezpośredni i nieodwracalny. Każda linia to decyzja, której nie można cofnąć. A jednak rezultat nie jest ostry. Jest intymny, nastrojowy i pełen ruchu. Twardość staje się miękkością. Zniszczenie staje się tworzeniem. Nieobecność staje się obecnością.
W pracach takich jak ten portret figura nigdy nie jest całkiem ustalona. Poprzez interakcję linii, światła i cienia obraz zmienia się wraz z perspektywą i atmosferą. W pewnych momentach podmiot zdaje się wychodzić z czerni, w innych wraca do bezruchu. To właśnie w tym ruchu, między ostrością a spokojem, praca ożywa.
Jak wszystkie materiały dotykane przez czas, powierzchnia nosi własne ciche życie. Każde zadrapanie zawiera moment, oddech, gest. Razem tworzą nie tylko obraz, lecz obecność, która nadal się objawia przy każdej zmianie światła.
O sztuce
Nazywam się Tijs Dragtsma, założyciel TD Fine Art Studio.
Jako artysta kieruję się nieustanną chęcią eksplorowania nowych języków wizualnych. Nie postrzegam sztuki jako statycznego stylu, lecz jako rozwijające się pole odkryć, gdzie materiał, struktura, światło i emocja łączą się.
Moja praca często zaczyna się od prostego pytania: Jak materiał może przemówić w nowy sposób. Jak twardość może stać się intymnością. Jak precyzja może tworzyć emocję. Ta poszukiwanie leży w sercu wszystkiego, co tworzę.
W TD Fine Art Studio każdy cykl prac traktuję jako własny świat, z własną logiką, atmosferą i wizualną tożsamością. Niektóre prace powstają poprzez rytm, powtórzenie i strukturę. Inne pojawiają się poprzez brak, cień, odbicie lub napięcie. To, co je łączy, to wspólne zaangażowanie w oryginalność, klarowność i emocjonalną obecność.
Interesuje mnie kontrast. Między siłą a kruchością. Między kontrolą a uczuciem. Między tym, co widoczne, a tym, co pozostawione otwarte na interpretację. Moją ambicją nie jest jedynie stworzenie obrazu, lecz dzieła, które utrzymuje uwagę, zaprasza do refleksji i nadal ujawnia się z czasem.
TD Fine Art Studio to przestrzeń, w której te eksploracje się łączą. To nie tylko studio, lecz ewoluujący wszechświat artystyczny kształtowany przez ciekawość, precyzję i ambicję tworzenia prac, które wydają się charakterystyczne, celowe i żywe.

