Tijs Dragtsma (1992) - Eyes That Outlast the Dark





€ 27 | ||
|---|---|---|
€ 1 |
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 139719
Doskonała ocena na Trustpilot.
Eyes That Outlast the Dark to oryginalne dzieło z 2026 w technice mieszanej Tijs Dragtsma, 51 × 51 cm, czarno‑białe, podpisane, sprzedawane z ramą, z Holandii, bezpośrednio od artysty.
Opis od sprzedawcy
Z absolutnej czerni wytrwale tkwią dwa oczy. Wszystko inne w tym portrecie Salvadora Dalí’ego już odchodzi. Twarz pruży się na brzegach, kontury się zacieśniają, a tylko wzrok nalega, by pozostać w całości. Nie ma tu szarości gradientów, jest jedynie obecność i jej brak, wycięte prosto w powierzchnię.
Wąs, najbardziej teatralny podpis publicznego wizerunku Dalí’ego, robi jeszcze coś gorszego. Sięga na zewnątrz, daleko poza granice zwykłej twarzy, i powoli luzuje się w rozproszenie drobnych, błyszczących punktów. Ikona staje się cząstką. Znak, którym świat go znał, jest ostatnim, co stoi, a nawet ten zaczyna się rozpuszczać w światło.
Bez farby. Bez druku. Bez atramentu. Obraz jest wyryty w powierzchni szkła akrylowego, zbudowany poprzez kontrolowane rysy, poprzez kontrolowaną powierzchniową destrukcję, a nie dodanie czegokolwiek. To, co wygląda na narysowane, w istocie zostało usunięte, aż twarz wyłoniła się z tego, co zostało usunięte.
Obraz jest zawsze widoczny, w pełni, bez ani jednego punktu światła skierowanego na niego. Światło nie tworzy go. Ostrzy go. Pod bezpośrednim źródłem rysy złapują i odbijają własne światło, kontrast się pogłębia, a oczy zyskują wagę, której jasne światło nie może im dać. Czyta się inaczej z różnych kątów, nie tracąc nigdy swojego kształtu.
Z drugiego końca pomieszczenia dzieło odczytuje się jako twarz wyciągnięta cała z ciemności, natychmiastowa i monumentalna. Zbliż się, a ta sama twarz rozstrzyga się w swoim tworzeniu, pole pojedynczych znaków, z których każdy stanowi część większej równowagi między znikaniem a rozpoznaniem.
Oczy, które przewyższają mrok, kontynuują serię Art with Scratch w wykonaniu Tijsa Dragtsmy, w której obrazy konstruuje się poprzez kontrolowaną destrukcję powierzchni, a nie pigment czy druk. Tutaj ta sama metoda staje się ciszą studium tego, co pozostaje po osobie, gdy wszystko inne zbladło, jedyną cechą zbyt znajomą, by zniknąć. Wizualny język, w którym uszkodzenie nie jest zniszczeniem, lecz strukturą.
„Twarz znika. Wzrok nie.”
O sztuce z Scratch
Art with Scratch to zbiór prac, w których obraz nie jest rysowany, lecz uwalniany. Wydrążony linijka po linijce w gęstą czarną powierzchnię, każda praca powstaje poprzez niezliczone precyzyjne rysy, które łapią światło i wyprowadzają formę z ciemności.
Z dystansu obraz wydaje się prawie fotograficzny. Potężny, rozpoznawalny i pełen obecności. Z bliska jednak praca rozpływa się w gęste pole pojedynczych znaków. Delikatny, kruchy i prawie bezwładny. To, co wydawało się solidne, ukazuje się jako delikatna sieć linii, każda z nich to celowy gest, każda niezbędna całości.
Światło nie tworzy obrazu. Ostrzy go. Czarna powierzchnia pochłania, podczas gdy rysowane linie odbijają. W miarę jak światło przesuwa się po powierzchni, obraz tchnie. Z jednego kąta postać jest wyraźna i zdefiniowana. Z innego łagodnieje i cofnie się w stronę ciemności, z której przyszła, nigdy nie znikając. Pod skupionym światłem kontrast pogłębia się, a obraz nabiera rzeźbiarskiej, prawie luminescencyjnej jakości.
To, co czyni to medium tak pociągającym, to jego cisza napięcia. Akt rysowania jest bezpośredni i nieodwracalny. Każda linia to decyzja, której nie można cofnąć. A jednak wynik nie jest surowy. Jest intymny, nastrojowy i pełen ruchu. Twardość staje się miękkością. Zniszczenie staje się tworzeniem. Nieobecność staje się obecnością.
W pracach takich jak ten portret figura nigdy nie jest w pełni ustalona. Dzięki wzajemnemu oddziaływaniu linii, światła i cienia obraz przesuwa się wraz z perspektywą i atmosferą. W pewnych momentach temat zdaje się wyjść z czerni. W innych wycofuje się w bezruch. W tym ruchu, między ostrością a spokojem, dzieło ożywa.
Jak wszystkie materiały dotknięte przez czas, powierzchnia nosi swoją własną cichą historię. Każny rysunek zawiera moment, oddech, gest. Razem tworzą nie tylko obraz, lecz obecność, która nadal się ujawnia przy każdej zmianie światła.
O artystce
Nazywam się Tijs Dragtsma, założyciel TD Fine Art Studio.
Jako artysta kieruję się nieustanną chęcią odkrywania nowych języków wizualnych. Nie postrzegam sztuki jako stałego stylu, lecz jako rozwijające się pole odkryć, gdzie materiał, struktura, światło i emocja łączą się.
Moja praca często zaczyna się od prostego pytania. Jak materiał może przemówić w nowy sposób. Jak twardość może stać się intymnością. Jak precyzja może tworzyć emocję. To poszukiwanie leży w sercu wszystkiego, co tworzę.
W TD Fine Art Studio każda seria prac traktowana jest jak własny świat, z własną logiką, atmosferą i tożsamością wizualną. Niektóre prace budowane są poprzez rytm, powtarzanie i strukturę. Inne pojawiają się dzięki braku, cieniu, refleksji lub napięciu. Łączy je wspólne zaangażowanie w oryginalność, jasność i obecność emocjonalną.
Fascynuje mnie kontrast. Między siłą a kruchością. Między kontrollą a odczuwaniem. Między tym, co widoczne, a tym, co pozostawione do interpretacji. Moją celem nie jest tylko stworzenie obrazu, lecz praca, która utrzymuje uwagę, zaprasza do refleksji i nadal ukazuje się z upływem czasu.
TD Fine Art Studio to miejsce, gdzie te poszukiwania łączą się. To nie tylko studio, lecz rozwijający się wszechświat artystyczny kształtowany przez ciekawość, precyzję i ambicję tworzenia dzieła, które brzmi wyjatkowo, celowo i żywo.
Z absolutnej czerni wytrwale tkwią dwa oczy. Wszystko inne w tym portrecie Salvadora Dalí’ego już odchodzi. Twarz pruży się na brzegach, kontury się zacieśniają, a tylko wzrok nalega, by pozostać w całości. Nie ma tu szarości gradientów, jest jedynie obecność i jej brak, wycięte prosto w powierzchnię.
Wąs, najbardziej teatralny podpis publicznego wizerunku Dalí’ego, robi jeszcze coś gorszego. Sięga na zewnątrz, daleko poza granice zwykłej twarzy, i powoli luzuje się w rozproszenie drobnych, błyszczących punktów. Ikona staje się cząstką. Znak, którym świat go znał, jest ostatnim, co stoi, a nawet ten zaczyna się rozpuszczać w światło.
Bez farby. Bez druku. Bez atramentu. Obraz jest wyryty w powierzchni szkła akrylowego, zbudowany poprzez kontrolowane rysy, poprzez kontrolowaną powierzchniową destrukcję, a nie dodanie czegokolwiek. To, co wygląda na narysowane, w istocie zostało usunięte, aż twarz wyłoniła się z tego, co zostało usunięte.
Obraz jest zawsze widoczny, w pełni, bez ani jednego punktu światła skierowanego na niego. Światło nie tworzy go. Ostrzy go. Pod bezpośrednim źródłem rysy złapują i odbijają własne światło, kontrast się pogłębia, a oczy zyskują wagę, której jasne światło nie może im dać. Czyta się inaczej z różnych kątów, nie tracąc nigdy swojego kształtu.
Z drugiego końca pomieszczenia dzieło odczytuje się jako twarz wyciągnięta cała z ciemności, natychmiastowa i monumentalna. Zbliż się, a ta sama twarz rozstrzyga się w swoim tworzeniu, pole pojedynczych znaków, z których każdy stanowi część większej równowagi między znikaniem a rozpoznaniem.
Oczy, które przewyższają mrok, kontynuują serię Art with Scratch w wykonaniu Tijsa Dragtsmy, w której obrazy konstruuje się poprzez kontrolowaną destrukcję powierzchni, a nie pigment czy druk. Tutaj ta sama metoda staje się ciszą studium tego, co pozostaje po osobie, gdy wszystko inne zbladło, jedyną cechą zbyt znajomą, by zniknąć. Wizualny język, w którym uszkodzenie nie jest zniszczeniem, lecz strukturą.
„Twarz znika. Wzrok nie.”
O sztuce z Scratch
Art with Scratch to zbiór prac, w których obraz nie jest rysowany, lecz uwalniany. Wydrążony linijka po linijce w gęstą czarną powierzchnię, każda praca powstaje poprzez niezliczone precyzyjne rysy, które łapią światło i wyprowadzają formę z ciemności.
Z dystansu obraz wydaje się prawie fotograficzny. Potężny, rozpoznawalny i pełen obecności. Z bliska jednak praca rozpływa się w gęste pole pojedynczych znaków. Delikatny, kruchy i prawie bezwładny. To, co wydawało się solidne, ukazuje się jako delikatna sieć linii, każda z nich to celowy gest, każda niezbędna całości.
Światło nie tworzy obrazu. Ostrzy go. Czarna powierzchnia pochłania, podczas gdy rysowane linie odbijają. W miarę jak światło przesuwa się po powierzchni, obraz tchnie. Z jednego kąta postać jest wyraźna i zdefiniowana. Z innego łagodnieje i cofnie się w stronę ciemności, z której przyszła, nigdy nie znikając. Pod skupionym światłem kontrast pogłębia się, a obraz nabiera rzeźbiarskiej, prawie luminescencyjnej jakości.
To, co czyni to medium tak pociągającym, to jego cisza napięcia. Akt rysowania jest bezpośredni i nieodwracalny. Każda linia to decyzja, której nie można cofnąć. A jednak wynik nie jest surowy. Jest intymny, nastrojowy i pełen ruchu. Twardość staje się miękkością. Zniszczenie staje się tworzeniem. Nieobecność staje się obecnością.
W pracach takich jak ten portret figura nigdy nie jest w pełni ustalona. Dzięki wzajemnemu oddziaływaniu linii, światła i cienia obraz przesuwa się wraz z perspektywą i atmosferą. W pewnych momentach temat zdaje się wyjść z czerni. W innych wycofuje się w bezruch. W tym ruchu, między ostrością a spokojem, dzieło ożywa.
Jak wszystkie materiały dotknięte przez czas, powierzchnia nosi swoją własną cichą historię. Każny rysunek zawiera moment, oddech, gest. Razem tworzą nie tylko obraz, lecz obecność, która nadal się ujawnia przy każdej zmianie światła.
O artystce
Nazywam się Tijs Dragtsma, założyciel TD Fine Art Studio.
Jako artysta kieruję się nieustanną chęcią odkrywania nowych języków wizualnych. Nie postrzegam sztuki jako stałego stylu, lecz jako rozwijające się pole odkryć, gdzie materiał, struktura, światło i emocja łączą się.
Moja praca często zaczyna się od prostego pytania. Jak materiał może przemówić w nowy sposób. Jak twardość może stać się intymnością. Jak precyzja może tworzyć emocję. To poszukiwanie leży w sercu wszystkiego, co tworzę.
W TD Fine Art Studio każda seria prac traktowana jest jak własny świat, z własną logiką, atmosferą i tożsamością wizualną. Niektóre prace budowane są poprzez rytm, powtarzanie i strukturę. Inne pojawiają się dzięki braku, cieniu, refleksji lub napięciu. Łączy je wspólne zaangażowanie w oryginalność, jasność i obecność emocjonalną.
Fascynuje mnie kontrast. Między siłą a kruchością. Między kontrollą a odczuwaniem. Między tym, co widoczne, a tym, co pozostawione do interpretacji. Moją celem nie jest tylko stworzenie obrazu, lecz praca, która utrzymuje uwagę, zaprasza do refleksji i nadal ukazuje się z upływem czasu.
TD Fine Art Studio to miejsce, gdzie te poszukiwania łączą się. To nie tylko studio, lecz rozwijający się wszechświat artystyczny kształtowany przez ciekawość, precyzję i ambicję tworzenia dzieła, które brzmi wyjatkowo, celowo i żywo.

