Austrian School (XIX), signed "Hauser" - La Tempesta e il Tempo Firmato





Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 139284
Doskonała ocena na Trustpilot.
Opis od sprzedawcy
Rara testimonianza pictorica przejścia technologicznego w żegludze morskiej z 1875 roku: statek przedstawiony to parowiec z napędem śrubowym z dodatkowym żaglowaniem, symbol rewolucji przemysłowej na otwartym morzu. Kadłub zachowuje rzymskie liczby wyryte ręcznie przez stolarzy z epoki dla montażu w warsztacie, potwierdzające całkowitą integralność oryginalnego nośnika. Malarz o rygorystycznym akademickim wykształceniu, jeszcze nie odnaleziony w obiegu handlowym; autentyczna okazja nabycia dla wymagającego kolekcjonera.
Morze · Malarstwo morskie · Piroscafo mieszane (parowo-żaglowe) na burzliwym morzu · Dramatyczny zachód słońca · Flaga austro-węgierka lub duńska · Drugi statek na horyzoncie
"Burza i Czas"
Olej na płótnie sygnowane oryginalnie „Hauser 1875” · Szkoła romantyczna Europy Środkowej
Są malowidła, które się ogląda.
Są też takie, które się czyta.
Ta marynistyka podpisana „Hauser 1875” należy do drugiej kategorii — i kto zna historię marynistyki XIX wieku, zrozumie to w momencie jej obserwacji. Nie dlatego, że jest głośna. Dlatego, że jest precyzyjna. A w malarstwie morskim precyzja nie jest detalem technicznym: to niewidzialny podpis tego, kto ma pojęcie, o czym mówi.
SUBIEKT · Nie żaglowiec. Dowód historyczny
Pierwszy błąd, jaki można by popełnić, to nazwanie jej po prostu „żaglowcem we sztormie”.
Patrząc uważnie na środek kadłuba, tę ciemną sylwetkę poniżej masztu groźnego — ujawnia coś, co wszystko zmienia: czarna rura kominowa z lśniącym dymem. Nie mamy do czynienia z czystym żaglowcem. Mamy przed sobą parowiec mieszany, z napędem łączonym parą i żaglem, prawdopodobnie trzymasztowy statek z dodatkowym napędem śrubowym.
Tego typu jednostka miała w XIX wieku nazwę: statek przejściowy. Była zaś w 1875 roku najbardziej współczesnym obiektem na morzach świata.
W 1875 roku jednostki z mieszanym napędem żagla i pary zdominowały morza, w okresie gdy liczba parowców krążących już przekroczyła liczbę żaglowców czystych od 1870 roku, a otwarcie Kanału Sueskiego przyspieszyło tę nieodwracalną transformację.
Hauser nie malował romantycznej fantazji przeszłości. Portretował teraźniejszość swego czasu — teraźniejszość, która już czuła przyszłość. Statek, który nadal nosił żagle jako pamięć, a komin jako proroctwo.
FLAGA · Miniaturowy dokument dyplomatyczny
Malarze morskich scen XIX wieku byli przede wszystkim świadkami dokumentalnymi. Flagi nigdy nie były dekoracyjne: były podpisem tożsamości statku, jego narodowości, często jego firmy armatorskiej.
Flaga na maszcie głównym w pasy poziome czerwono-białe z symbolem w rogu jest zgodna z flagą handlową Marynarki Austro-Węgierskiej, tej żeglarstwa Imperium, która powiewała na statkach od Triestu, wielkiego imperialnego portu na Adriatyku, jedynego wyjścia na morze dla Habsburgów.
W 1875 Triest był trzecim miastem Imperium po Wiedniu i Budapeszcie. Austro-Wołoska firma żeglugowa była jedną z najpotężniejszych na świecie. Jej statki żeglowały po Adriatyku, Morzu Śródziemnym, Morzu Czerwonym i Oceanie Indyjskim. Zamówienia na malowanie okrętów marynistek dla upamiętnienia tych tras były częste, prestiżowe, dobrze opłacane.
Sygnatura „Hauser” — nazwisko o wyraźnie germańskim pochodzeniu — oraz flaga austro-węgierska zbiega się w tym samym regionie geograficznym: imperium, jego port, jego duma morska.
ŚWIATŁO · Lekcja Turnera, przefiltrowana przez Akademię
Kto studiuje europejską malarstwo morską z drugiego końca XIX wieku, od razu rozpoznaje strukturę świetlną tej płótna: gwałtowny zachód słońca rozdzierający niebo z prawej strony, przekształcający chmury ołowiano-szare w masy jasne oranżu i złota.
To wielkie dziedzictwo J.M.W. Turnera, angielskiego malarza, który zrewolucjonizował samą koncepcję morza, przemieniając niebo z tła w absolutnego protagonista. Turner zmarł w 1851 roku, lecz jego wpływ przebył Kanał La Manche i Alpy, przenikając do akademii w Wiedniu, Monachium i Pradze z rosnącą siłą w latach 60. i 70.
Ale Hauser nie jest Turnerem. Jest czymś innym i komplementarnym: jego paleta jest bardziej ziemista, materialna, ciemna. Szaro-brązowe chmury wysoko posiadają niemal fizyczną konsystencję. Fale na pierwszym planie stworzone są krótkimi, nałożonymi pociągnięciami — to nie iluzja, to architektura koloru. To zdradza rygorystyczne wykształcenie akademickie, prawdopodobnie w szkołach sztuki Europy Środkowej, gdzie tradycja flamandzka i holenderska XVII wieku była żywa i nauczana jako fundament.
Rezultat to rzadkie połączenie: dramaturgia świetlna Turnera z techniczną solidnością szkoły kontynentalnej.
DRUGI STATEK · Szczegół, który odróżnia mistrzów od malarzy
Prawie niewidoczny, pochłonięty przez oślepiające światło zachodu, na horyzoncie majaczy drugi sternik.
To nigdy nie jest przypadek w wysokiej jakości malarstwie morskim.
W gramatyce wizualnej tego gatunku drugi statek ma zawsze precyzyjną funkcję narracyjną: jest świadkiem, dystansem, skalą. Tworzy głębię atmosferyczną, którą żadna perspektywa geometryczna nie mogłaby uzyskać z taką naturalnością, ponieważ nie jest budowana według reguł, lecz tonem. Statek odległy malowany jest niemal w tych samych kolorach co niebo go otaczające: różnica polega jedynie na minimalnej zmianie wartości chromatycznej.
To technika, której malarze przeciętni nie używają, bo wymaga porzucenia jasności na rzecz prawdy atmosferycznej. Hauser używa jej z nonszalancją.
OKAZ · Archiwum ciszy
Tło płótna zasługuje na oddzielną analizę, bo opowiada historię równoległą z taką samą elokwencją co front.
Płótno z lnu surowego naciągnięte na oryginalny drewniany krosno z sosny, prawdopodobnie świerk, najczęściej używany przez stolarzy w warsztatach Europy Środkowej w trzeciej ćwierci XIX wieku. Spoina na łącznikach wpustowo-wrzecznych, bez klejenia przemysłowego. Gwoździe biły ręcznie, z nieregularną główką charakterystyczną dla produkcji preindustrialnej: żadne maszyny ich nie wyprodukowały. Jednorodna oksydacja i patyna drewna potwierdzają 150 lat nieprzerwanej historii.
Najważniejszy detal: rzymskie liczby wyryte ręcznie w drewnianej trzcinie w narożnych połączeniach. To praktyka stolarzy epoki, która gwarantowała, że deski łączą się w tym samym porządku podczas montażu. Nie jest to drobny szczegół, to certyfikat autentyczności, który żaden współczesny fałszerstwo nie miałby prawa odtworzyć.
RAMA · Biografia w złocie
Przód ramy — złocenie stiukowe w motywach liści akantu, owali i zębników na profilowanym brzegu — to wyrobione w wysokiej manuałowości późnego XIX wieku, współczesne dziełu lub nieco późniejsze.
Najbardziej wymowny detal to naturalne spękania złotej powierzchni na grzbiecie: mikrorysy złota na połączeniach drewna ujawniają, że płótno i rama przeszły razem te same cykle sezonowej ekspansji i kurczenia. Nie były rozdzielane, nie były zastępowane, nie były „restaurowane” współczesnymi dodatkami. Oddychają tymi samymi powietrzem od stu i pół roku.
ROZMIARY BEZ RAMY: WYSOKOŚĆ: 30x38 CM
ROZMIARY Z RAMĄ: WYSOKOŚĆ 38x46 CM
DLACZEGO TO DZIEŁO MÓWI JESZCZE
W 1875 roku, gdy Hauser podpisał to płótno, dokumentował coś, co miało zniknąć na zawsze: moment, w którym wiatr i para współistniały na tym samym kadłubie. Kilka lat później komin ostatecznie zastąpiłby maszt. Morze, które on malował, już nie istnieje w tej formie, nie z takim napięciem między przeszłością a nowoczesnością.
Eksperci sztuki poszukują właśnie tego: nie ogólnej piękności burzliwego morza, lecz szczególnej historii konkretnego momentu, uchwyconego przez kogoś, kto żył go na własne oczy.
Hauser nie wiedział, że dokumentuje epokową transformację. Po prostu malował świat, który widział na własne oczy.
Dlatego ta płyta, 150 lat później, wciąż do nas przemawia.
Niektóre marynistyki zdobią ścianę.
Ta gardzi drugą z 1875 roku, która nie wróci.
Rara testimonianza pictorica przejścia technologicznego w żegludze morskiej z 1875 roku: statek przedstawiony to parowiec z napędem śrubowym z dodatkowym żaglowaniem, symbol rewolucji przemysłowej na otwartym morzu. Kadłub zachowuje rzymskie liczby wyryte ręcznie przez stolarzy z epoki dla montażu w warsztacie, potwierdzające całkowitą integralność oryginalnego nośnika. Malarz o rygorystycznym akademickim wykształceniu, jeszcze nie odnaleziony w obiegu handlowym; autentyczna okazja nabycia dla wymagającego kolekcjonera.
Morze · Malarstwo morskie · Piroscafo mieszane (parowo-żaglowe) na burzliwym morzu · Dramatyczny zachód słońca · Flaga austro-węgierka lub duńska · Drugi statek na horyzoncie
"Burza i Czas"
Olej na płótnie sygnowane oryginalnie „Hauser 1875” · Szkoła romantyczna Europy Środkowej
Są malowidła, które się ogląda.
Są też takie, które się czyta.
Ta marynistyka podpisana „Hauser 1875” należy do drugiej kategorii — i kto zna historię marynistyki XIX wieku, zrozumie to w momencie jej obserwacji. Nie dlatego, że jest głośna. Dlatego, że jest precyzyjna. A w malarstwie morskim precyzja nie jest detalem technicznym: to niewidzialny podpis tego, kto ma pojęcie, o czym mówi.
SUBIEKT · Nie żaglowiec. Dowód historyczny
Pierwszy błąd, jaki można by popełnić, to nazwanie jej po prostu „żaglowcem we sztormie”.
Patrząc uważnie na środek kadłuba, tę ciemną sylwetkę poniżej masztu groźnego — ujawnia coś, co wszystko zmienia: czarna rura kominowa z lśniącym dymem. Nie mamy do czynienia z czystym żaglowcem. Mamy przed sobą parowiec mieszany, z napędem łączonym parą i żaglem, prawdopodobnie trzymasztowy statek z dodatkowym napędem śrubowym.
Tego typu jednostka miała w XIX wieku nazwę: statek przejściowy. Była zaś w 1875 roku najbardziej współczesnym obiektem na morzach świata.
W 1875 roku jednostki z mieszanym napędem żagla i pary zdominowały morza, w okresie gdy liczba parowców krążących już przekroczyła liczbę żaglowców czystych od 1870 roku, a otwarcie Kanału Sueskiego przyspieszyło tę nieodwracalną transformację.
Hauser nie malował romantycznej fantazji przeszłości. Portretował teraźniejszość swego czasu — teraźniejszość, która już czuła przyszłość. Statek, który nadal nosił żagle jako pamięć, a komin jako proroctwo.
FLAGA · Miniaturowy dokument dyplomatyczny
Malarze morskich scen XIX wieku byli przede wszystkim świadkami dokumentalnymi. Flagi nigdy nie były dekoracyjne: były podpisem tożsamości statku, jego narodowości, często jego firmy armatorskiej.
Flaga na maszcie głównym w pasy poziome czerwono-białe z symbolem w rogu jest zgodna z flagą handlową Marynarki Austro-Węgierskiej, tej żeglarstwa Imperium, która powiewała na statkach od Triestu, wielkiego imperialnego portu na Adriatyku, jedynego wyjścia na morze dla Habsburgów.
W 1875 Triest był trzecim miastem Imperium po Wiedniu i Budapeszcie. Austro-Wołoska firma żeglugowa była jedną z najpotężniejszych na świecie. Jej statki żeglowały po Adriatyku, Morzu Śródziemnym, Morzu Czerwonym i Oceanie Indyjskim. Zamówienia na malowanie okrętów marynistek dla upamiętnienia tych tras były częste, prestiżowe, dobrze opłacane.
Sygnatura „Hauser” — nazwisko o wyraźnie germańskim pochodzeniu — oraz flaga austro-węgierska zbiega się w tym samym regionie geograficznym: imperium, jego port, jego duma morska.
ŚWIATŁO · Lekcja Turnera, przefiltrowana przez Akademię
Kto studiuje europejską malarstwo morską z drugiego końca XIX wieku, od razu rozpoznaje strukturę świetlną tej płótna: gwałtowny zachód słońca rozdzierający niebo z prawej strony, przekształcający chmury ołowiano-szare w masy jasne oranżu i złota.
To wielkie dziedzictwo J.M.W. Turnera, angielskiego malarza, który zrewolucjonizował samą koncepcję morza, przemieniając niebo z tła w absolutnego protagonista. Turner zmarł w 1851 roku, lecz jego wpływ przebył Kanał La Manche i Alpy, przenikając do akademii w Wiedniu, Monachium i Pradze z rosnącą siłą w latach 60. i 70.
Ale Hauser nie jest Turnerem. Jest czymś innym i komplementarnym: jego paleta jest bardziej ziemista, materialna, ciemna. Szaro-brązowe chmury wysoko posiadają niemal fizyczną konsystencję. Fale na pierwszym planie stworzone są krótkimi, nałożonymi pociągnięciami — to nie iluzja, to architektura koloru. To zdradza rygorystyczne wykształcenie akademickie, prawdopodobnie w szkołach sztuki Europy Środkowej, gdzie tradycja flamandzka i holenderska XVII wieku była żywa i nauczana jako fundament.
Rezultat to rzadkie połączenie: dramaturgia świetlna Turnera z techniczną solidnością szkoły kontynentalnej.
DRUGI STATEK · Szczegół, który odróżnia mistrzów od malarzy
Prawie niewidoczny, pochłonięty przez oślepiające światło zachodu, na horyzoncie majaczy drugi sternik.
To nigdy nie jest przypadek w wysokiej jakości malarstwie morskim.
W gramatyce wizualnej tego gatunku drugi statek ma zawsze precyzyjną funkcję narracyjną: jest świadkiem, dystansem, skalą. Tworzy głębię atmosferyczną, którą żadna perspektywa geometryczna nie mogłaby uzyskać z taką naturalnością, ponieważ nie jest budowana według reguł, lecz tonem. Statek odległy malowany jest niemal w tych samych kolorach co niebo go otaczające: różnica polega jedynie na minimalnej zmianie wartości chromatycznej.
To technika, której malarze przeciętni nie używają, bo wymaga porzucenia jasności na rzecz prawdy atmosferycznej. Hauser używa jej z nonszalancją.
OKAZ · Archiwum ciszy
Tło płótna zasługuje na oddzielną analizę, bo opowiada historię równoległą z taką samą elokwencją co front.
Płótno z lnu surowego naciągnięte na oryginalny drewniany krosno z sosny, prawdopodobnie świerk, najczęściej używany przez stolarzy w warsztatach Europy Środkowej w trzeciej ćwierci XIX wieku. Spoina na łącznikach wpustowo-wrzecznych, bez klejenia przemysłowego. Gwoździe biły ręcznie, z nieregularną główką charakterystyczną dla produkcji preindustrialnej: żadne maszyny ich nie wyprodukowały. Jednorodna oksydacja i patyna drewna potwierdzają 150 lat nieprzerwanej historii.
Najważniejszy detal: rzymskie liczby wyryte ręcznie w drewnianej trzcinie w narożnych połączeniach. To praktyka stolarzy epoki, która gwarantowała, że deski łączą się w tym samym porządku podczas montażu. Nie jest to drobny szczegół, to certyfikat autentyczności, który żaden współczesny fałszerstwo nie miałby prawa odtworzyć.
RAMA · Biografia w złocie
Przód ramy — złocenie stiukowe w motywach liści akantu, owali i zębników na profilowanym brzegu — to wyrobione w wysokiej manuałowości późnego XIX wieku, współczesne dziełu lub nieco późniejsze.
Najbardziej wymowny detal to naturalne spękania złotej powierzchni na grzbiecie: mikrorysy złota na połączeniach drewna ujawniają, że płótno i rama przeszły razem te same cykle sezonowej ekspansji i kurczenia. Nie były rozdzielane, nie były zastępowane, nie były „restaurowane” współczesnymi dodatkami. Oddychają tymi samymi powietrzem od stu i pół roku.
ROZMIARY BEZ RAMY: WYSOKOŚĆ: 30x38 CM
ROZMIARY Z RAMĄ: WYSOKOŚĆ 38x46 CM
DLACZEGO TO DZIEŁO MÓWI JESZCZE
W 1875 roku, gdy Hauser podpisał to płótno, dokumentował coś, co miało zniknąć na zawsze: moment, w którym wiatr i para współistniały na tym samym kadłubie. Kilka lat później komin ostatecznie zastąpiłby maszt. Morze, które on malował, już nie istnieje w tej formie, nie z takim napięciem między przeszłością a nowoczesnością.
Eksperci sztuki poszukują właśnie tego: nie ogólnej piękności burzliwego morza, lecz szczególnej historii konkretnego momentu, uchwyconego przez kogoś, kto żył go na własne oczy.
Hauser nie wiedział, że dokumentuje epokową transformację. Po prostu malował świat, który widział na własne oczy.
Dlatego ta płyta, 150 lat później, wciąż do nas przemawia.
Niektóre marynistyki zdobią ścianę.
Ta gardzi drugą z 1875 roku, która nie wróci.

