Anton Kaestner - #123 - M - " Lava #2 ".





Dodaj do ulubionych, aby otrzymać powiadomienie o rozpoczęciu aukcji.
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 140652
Doskonała ocena na Trustpilot.
Opis od sprzedawcy
Unikat płótno, oryginalna malowidło Anton Kaestnera, prosto z pracowni.
#123 - M - „Lava #2”.
Akrystyka w sprayu na płycie z pleksiglasu o grubości 3 mm (UV-chroniąca).
Przejrzystości na wydruku pomarańczowym.
To dzieło nie jest odbitką. Jest to oryginalne dzieło „wielowarstwowe”, którego błyszczące wykończenie „glossy”, zbliżone do aplikacji żywicy, jest unikalne.
Wymiary: Cal 17,3 × 12,6 × 0,12 / 44 × 32 × 0,3 cm bez ramy.
To malowidło dostarczane jest bez ramy.
Rama wysokiej jakości niemieckiej marki Nielsen z aluminium, referencja 34 Czarny Mat (Cal 0,23 × 1,38 / 0,6 × 3,5 cm) zalecana i dostępna przy wysyłce za dodatkowe 90€ brutto.
Dzieło podpisane na odwrocie.
Towarzyszy mu Certyfikat Autentyczności.
Dostawa objęta ubezpieczeniem.
Anton Kaestner to szwajcarski malarz, rzeźbiarz i autor, mieszka w Paryżu. Jego prace wystawiane są w całej Europie, w Szwajcarii i w Dubaju. Więcej informacji i wybór na www.antonkaestner.com.
Następna wystawa indywidualna – Genewa, styczeń 2027.
Biografia
Urodzony w Genewie, Szwajcaria, dorastałem otoczony naturalnym pięknem i kulturowym bogactwem swojego kraju. Twórczość była ceniona w mojej rodzinie, a to mój śp. dziadek, rzemieślnik i artysta, swoim wpływem zasiał ziarno, które miałoby stać się moją życiową pasją.
W 1993 roku zacząłem malować prywatnie, eksperymentując z niezliczonymi akrylami w zeszytach A4, a następnie A3 – zawsze czułem, że duże obrazy napierają na nas, dominują i onieśmielają, podczas gdy małe dzieła mogą wzbudzić znacznie większą miłość. Najpierw pociągało mnie malarstwo niefiguratywne i abstrakcyjny ekspresjonizm.
Z biegiem czasu, choć uważam się za ateistę, rozwinąłem także upodobanie do duchowych materiałów, które rezonowały z moim poszukiwaniem egzystencji człowieka i głębszych praw natury i życia.
Jednak droga do prawdziwego stania się artystą nie była natychmiastowa.
Przez ponad trzy dekady prowadziłem międzynarodową karierę biznesową, która zaprowadziła mnie po całym świecie, od Stanów Zjednoczonych po Maroko, Belgię, przez Azję i Francję. Moje podróże poszerzyły perspektywę, wystawiając mnie na szeroki zakres wpływów kulturowych. Gdziekolwiek byłem, zanurzałem się w lokalnych scenach artystycznych i angażowałem w twórczą energię każdego miejsca.
Pomimo nacisku na karierę biznesową, sztuka zawsze była częścią mnie, cicho tliła się pod powierzchnią. Przez prawie 30 lat malowanie stało się formą sekretnej medytacji dla mnie — sposobem na oderwanie się od świata i skupienie na swoim wnętrzu.
Zawsze odczuwałem ogromną satysfakcję z malowania. Każde nowe dzieło to podróż, w której mogę testować swoją kreatywność, eksplorować nowe techniki i przeżywać prawdziwe doświadczenia. Poprzez moje sztuki mam nadzieję zapewnić innym szczere spotkanie z pięknem, możliwość spojrzenia na świat z innej perspektywy i refleksji nad własnym życiem.
W 2023 roku, po przejściu na emeryturę z kariery biznesowej, całkowicie poświęciłem się malarstwu. Założyłem studio w Paryżu i zacząłem całkowicie oddawać się sztuce. Pod koniec 2024 roku uruchomiłem swoją publiczną karierę artystyczną i, ku mojemu zdziwieniu, moje prace szybko zyskały uznanie, trafiając do prywatnych kolekcji w całej Europie, zwłaszcza w Niemczech, Portugalii, Belgii, Włoszech i Holandii.
Pod koniec 2025 roku przeniosłem się do większego studia w opuszczonej zakrystii w Lisieux, Normandia.
CV artystyczne
Moja pierwsza wystawa indywidualna, „Échos”, która miała miejsce w Paryżu pod koniec 2024 roku, ukazała charakterystyczne podejście do sztuki, z dala od tradycyjnych technik malarskich: maluję akrylami, metalicznymi pigmentami i sprayami na tylnej stronie recyklingowanego pleksiglasu (Perpex), lekka, gładka, błyszcząca i czasem krucha powierzchnia. Proces ten uniemożliwia mi widzenie pracy w trakcie powstawania. Nie mam wizualnego feedbacku ani kontroli podczas procesu — to coś, co mile przyjmuję. Pozwalam na „losowe eksperymenty” — cokolwiek idzie, aby skrócić drogę rozumu — kształtować rezultat, warstwy i efekt lustra, które tworzę, i pozostawiam miejsce na objawienie i odkrycie, gdy dzieło zostanie w końcu eksponowane. Ale wyraźmy to jasno: w moich obrazach przypadek nigdy nie podejmuje decyzji; co najwyżej przypadek stawia pytania; znaczące „zbiegi okoliczności” są możliwe tylko przy dużej dyscyplinie. To podejście, które rezonuje z procesem objawienia/ujęcia w fotografii, jest zarówno wyzwaniem, jak i uwolnieniem. Wartości kompozycji wzbogacone są o warstwy i transparencje, jednocześnie nadając każdemu dziełu „ascetyczną” jakość: jestem szczęśliwy, gdy rozpoznaję „niezbywalne potrzeby”, tj. to, co prawdopodobnie odkryjemy, gdy zatrzymamy się w milczeniu i świetle.
Świadomie utrzymuję prostotę podejścia. Żadnych „emocji” ani „teoretycznej koncepcji”, lecz doświadczenie bycia. Żadnego „szybkiego konsumowania” ani „intellectualizacji/intellectualnego posiadania”, lecz poszerzanie świadomości i eksploracja rzeczywistości, jej widocznych i niewidocznych opowieści — moje sztuki to poszukiwanie „życia w samym sercu życia”, tego, co Alain Damasio nazywa „le vif”. Choć nostalgia od zawsze było częścią mojej pracy, moje malowidła nie mają przedmiotu. Jak wszystkie obiekty, są obiektami same w sobie. W związku z tym nie mają ani treści, ani znaczenia, ani sensu; są jak rzeczy, drzewa, zwierzęta, ludzie lub dni, które również nie mają powodu bytu, końca ani celu. Choć moje prace czasem przywodzą na myśl transparentność i jasność witraży, pozostają niemal całkowicie abstrakcyjne. Co więcej, pleksiglas nadaje malarstwu połyskliwą skórę, pod którą można dostrzec swoją sylwetkę, inną dla każdego nowego widza. Każde dzieło działa jak dyskretny lusterko: żyje, zmienia się, widzi. Współgrające z sobą światło, kolor i faktura, a także brakowane elementy, wymagają jedynie empatii. Mam nadzieję, że gra między „szczegółami do zbliżenia” — detal obrazu to zupełnie nowy obraz — a „dystansem do całości” zachęci widzów do własnych introspekcyjnych podróży.
Nie twierdzę, że mam odpowiedzi na wszystko i chcę pozostawać pokorny wobec tego, co można osiągnąć. Po prostu znajduję satysfakcję w nieustannym zadawaniu pytań i rozwoju. Każde nowe dzieło to konfrontacja z moimi ograniczeniami, która zmusza mnie do doskonalenia umiejętności i dalszego odkrywania, co mogę osiągnąć. Malarstwo dla mnie to codzienny rzemiosło, eksploracja, sposób na wywołanie meaningfulnych rozmów, poszukiwanie farby tak doskonałej, że nie potrzebuje nas. Era nieformalności dopiero się zaczęła.
Jak powiedziałby Jean Bazaine: „Codzienna praktyka potęguje pasję widzenia".
O spójności mojej praktyki
W krajobrazie sztuki współczesnej, gdzie koncepcja i forma mają równą wagę, staram się tworzyć prace definiowane nie przez prominentność, lecz przez obecność. Moje obrazy — migoczące pola koloru i światła w pleksiglassie — są cichymi efektami długiego i świadomego dochodzenia. Dla mnie prawdziwy nacisk leży mniej na końcowy obraz niż na cichą grę myśli i procesu, która pozwala mu się ujawnić.
Ta praktyka opiera się na trzech zbieżnych intencjach.
Pierwsza to Wycofanie się z narzuconego sensu. Opisując prace jako „bez przedmiotu” i mające „nabyć ani treści, ani znaczenia, ani sensu”, mam nadzieję delikatnie rozluźnić oczekiwanie narracyjne. To zaproszenie do oddalenia się od dekodowania i skierowania ku bardziej bezpośredniemu sposobowi patrzenia.
To prowadzi do drugiej intencji: Pierwotność Doświadczenia Przeżywanego. Do tej otwartej przestrzeni staram się włożyć to, co nazywam „doświadczeniem bycia”. Dzieło staje się mniej przedmiotem do interpretacji, a bardziej cichym wydarzeniem do odczucia — kształtowanym przez zmieniające się światło, przezroczyste warstwy i delikatne odbicie widza spotykającego własny wzrok. Jak często podkreślam, praca „żyje, zmienia się, widzi.”
Trzecie to spotkanie idei z ręką: Proces jako Umaterialna myśl. Malowanie na odwrocie pleksiglassu, praca bez wizualnego feedbacku, to fizyczna praktyka pozwalająca odpuścić. To świadome uwolnienie kontroli w akcie tworzenia. Ustalam warunki, ale poddaję wynik, pozwalając malarstwu stać się tym, co nazywam niezależnym „obiektem samego w sobie”, w pełni ukazanym dopiero po ukończeniu. To cichy parallel do rozwoju fotograficznego — cierpliwe oczekiwanie na to, co przychodzi „tu i teraz.”
Trzymanie tych intencji to kilka łagodnych paradoksów, które utrzymują pracę:
Szansa i Dyscyplina
Mówię o „znaczących ‘zbieżnościach’”, ale są one możliwe tylko w ramach ostro wyznaczonych granic. Szansa jest mile widzianym gościem, lecz struktura jest budowana z troską.
Komunikacja bez Przesłania
Mam nadzieję „komunikować coś” poprzez prace, które nazywam bezsensownymi. Być może to, co jest dzielone, nie jest sformułowaniem, lecz stanem — teksturą światła, cichą obecnością, namacalną ciszą.
Nostalgia za Obecnością
W dziele trwa miękka nostalgia, lecz jest ona wnikliwie skierowana ku teraz: pragnienie „niezbywalnych potrzeb” odnalezionych w „ milczeniu i świetle” — pragnienie czystej obecności, którą praca sama z sobą cicho oferuje.
Wysiłek i Bezwysiłkowość
Proces wymaga stałej uwagi, lecz dąży do wyniku, który wydaje się autonomiczny, jakby „wyłonił się z własnej woli.” Przypada mi do gustu to, co wydaje się całkowicie nieuniknione.
W tym duchu doszedłem do przekonania, że „wiek nieformalności dopiero się zaczął.” Moja praktyka jest w dłonie ducha Arte Informel, choć może z mniejszym cierpieniem i większym spokojem — nieformalność, w której przypadek nie jest zerwaniem, lecz cichym współpracownikiem.
W sercu leży poszukiwanie „le vif” — żywego rdzenia. Dzieło skłania się ku bezpośredniemu doświadczeniu, a nie intelektualizacji. Skromny rozmiar, jaki często wybieram, ma zachęcać do intymności, a nie spektaklu.
W końcu to po prostu droga jednego artysty. Moja biografia, mój proces i moje refleksje nie są oddzielnymi wątkami, lecz częścią jednego poszukiwania. Odkryłem, że praktyka osadzona w cichym paradoksie nie musi być krucha. Poprzez dyscyplinę i jasność takie napięcia mogą stać się, wierzę, źródłem odporności.
Anton Kaestner
Historie sprzedawców
Unikat płótno, oryginalna malowidło Anton Kaestnera, prosto z pracowni.
#123 - M - „Lava #2”.
Akrystyka w sprayu na płycie z pleksiglasu o grubości 3 mm (UV-chroniąca).
Przejrzystości na wydruku pomarańczowym.
To dzieło nie jest odbitką. Jest to oryginalne dzieło „wielowarstwowe”, którego błyszczące wykończenie „glossy”, zbliżone do aplikacji żywicy, jest unikalne.
Wymiary: Cal 17,3 × 12,6 × 0,12 / 44 × 32 × 0,3 cm bez ramy.
To malowidło dostarczane jest bez ramy.
Rama wysokiej jakości niemieckiej marki Nielsen z aluminium, referencja 34 Czarny Mat (Cal 0,23 × 1,38 / 0,6 × 3,5 cm) zalecana i dostępna przy wysyłce za dodatkowe 90€ brutto.
Dzieło podpisane na odwrocie.
Towarzyszy mu Certyfikat Autentyczności.
Dostawa objęta ubezpieczeniem.
Anton Kaestner to szwajcarski malarz, rzeźbiarz i autor, mieszka w Paryżu. Jego prace wystawiane są w całej Europie, w Szwajcarii i w Dubaju. Więcej informacji i wybór na www.antonkaestner.com.
Następna wystawa indywidualna – Genewa, styczeń 2027.
Biografia
Urodzony w Genewie, Szwajcaria, dorastałem otoczony naturalnym pięknem i kulturowym bogactwem swojego kraju. Twórczość była ceniona w mojej rodzinie, a to mój śp. dziadek, rzemieślnik i artysta, swoim wpływem zasiał ziarno, które miałoby stać się moją życiową pasją.
W 1993 roku zacząłem malować prywatnie, eksperymentując z niezliczonymi akrylami w zeszytach A4, a następnie A3 – zawsze czułem, że duże obrazy napierają na nas, dominują i onieśmielają, podczas gdy małe dzieła mogą wzbudzić znacznie większą miłość. Najpierw pociągało mnie malarstwo niefiguratywne i abstrakcyjny ekspresjonizm.
Z biegiem czasu, choć uważam się za ateistę, rozwinąłem także upodobanie do duchowych materiałów, które rezonowały z moim poszukiwaniem egzystencji człowieka i głębszych praw natury i życia.
Jednak droga do prawdziwego stania się artystą nie była natychmiastowa.
Przez ponad trzy dekady prowadziłem międzynarodową karierę biznesową, która zaprowadziła mnie po całym świecie, od Stanów Zjednoczonych po Maroko, Belgię, przez Azję i Francję. Moje podróże poszerzyły perspektywę, wystawiając mnie na szeroki zakres wpływów kulturowych. Gdziekolwiek byłem, zanurzałem się w lokalnych scenach artystycznych i angażowałem w twórczą energię każdego miejsca.
Pomimo nacisku na karierę biznesową, sztuka zawsze była częścią mnie, cicho tliła się pod powierzchnią. Przez prawie 30 lat malowanie stało się formą sekretnej medytacji dla mnie — sposobem na oderwanie się od świata i skupienie na swoim wnętrzu.
Zawsze odczuwałem ogromną satysfakcję z malowania. Każde nowe dzieło to podróż, w której mogę testować swoją kreatywność, eksplorować nowe techniki i przeżywać prawdziwe doświadczenia. Poprzez moje sztuki mam nadzieję zapewnić innym szczere spotkanie z pięknem, możliwość spojrzenia na świat z innej perspektywy i refleksji nad własnym życiem.
W 2023 roku, po przejściu na emeryturę z kariery biznesowej, całkowicie poświęciłem się malarstwu. Założyłem studio w Paryżu i zacząłem całkowicie oddawać się sztuce. Pod koniec 2024 roku uruchomiłem swoją publiczną karierę artystyczną i, ku mojemu zdziwieniu, moje prace szybko zyskały uznanie, trafiając do prywatnych kolekcji w całej Europie, zwłaszcza w Niemczech, Portugalii, Belgii, Włoszech i Holandii.
Pod koniec 2025 roku przeniosłem się do większego studia w opuszczonej zakrystii w Lisieux, Normandia.
CV artystyczne
Moja pierwsza wystawa indywidualna, „Échos”, która miała miejsce w Paryżu pod koniec 2024 roku, ukazała charakterystyczne podejście do sztuki, z dala od tradycyjnych technik malarskich: maluję akrylami, metalicznymi pigmentami i sprayami na tylnej stronie recyklingowanego pleksiglasu (Perpex), lekka, gładka, błyszcząca i czasem krucha powierzchnia. Proces ten uniemożliwia mi widzenie pracy w trakcie powstawania. Nie mam wizualnego feedbacku ani kontroli podczas procesu — to coś, co mile przyjmuję. Pozwalam na „losowe eksperymenty” — cokolwiek idzie, aby skrócić drogę rozumu — kształtować rezultat, warstwy i efekt lustra, które tworzę, i pozostawiam miejsce na objawienie i odkrycie, gdy dzieło zostanie w końcu eksponowane. Ale wyraźmy to jasno: w moich obrazach przypadek nigdy nie podejmuje decyzji; co najwyżej przypadek stawia pytania; znaczące „zbiegi okoliczności” są możliwe tylko przy dużej dyscyplinie. To podejście, które rezonuje z procesem objawienia/ujęcia w fotografii, jest zarówno wyzwaniem, jak i uwolnieniem. Wartości kompozycji wzbogacone są o warstwy i transparencje, jednocześnie nadając każdemu dziełu „ascetyczną” jakość: jestem szczęśliwy, gdy rozpoznaję „niezbywalne potrzeby”, tj. to, co prawdopodobnie odkryjemy, gdy zatrzymamy się w milczeniu i świetle.
Świadomie utrzymuję prostotę podejścia. Żadnych „emocji” ani „teoretycznej koncepcji”, lecz doświadczenie bycia. Żadnego „szybkiego konsumowania” ani „intellectualizacji/intellectualnego posiadania”, lecz poszerzanie świadomości i eksploracja rzeczywistości, jej widocznych i niewidocznych opowieści — moje sztuki to poszukiwanie „życia w samym sercu życia”, tego, co Alain Damasio nazywa „le vif”. Choć nostalgia od zawsze było częścią mojej pracy, moje malowidła nie mają przedmiotu. Jak wszystkie obiekty, są obiektami same w sobie. W związku z tym nie mają ani treści, ani znaczenia, ani sensu; są jak rzeczy, drzewa, zwierzęta, ludzie lub dni, które również nie mają powodu bytu, końca ani celu. Choć moje prace czasem przywodzą na myśl transparentność i jasność witraży, pozostają niemal całkowicie abstrakcyjne. Co więcej, pleksiglas nadaje malarstwu połyskliwą skórę, pod którą można dostrzec swoją sylwetkę, inną dla każdego nowego widza. Każde dzieło działa jak dyskretny lusterko: żyje, zmienia się, widzi. Współgrające z sobą światło, kolor i faktura, a także brakowane elementy, wymagają jedynie empatii. Mam nadzieję, że gra między „szczegółami do zbliżenia” — detal obrazu to zupełnie nowy obraz — a „dystansem do całości” zachęci widzów do własnych introspekcyjnych podróży.
Nie twierdzę, że mam odpowiedzi na wszystko i chcę pozostawać pokorny wobec tego, co można osiągnąć. Po prostu znajduję satysfakcję w nieustannym zadawaniu pytań i rozwoju. Każde nowe dzieło to konfrontacja z moimi ograniczeniami, która zmusza mnie do doskonalenia umiejętności i dalszego odkrywania, co mogę osiągnąć. Malarstwo dla mnie to codzienny rzemiosło, eksploracja, sposób na wywołanie meaningfulnych rozmów, poszukiwanie farby tak doskonałej, że nie potrzebuje nas. Era nieformalności dopiero się zaczęła.
Jak powiedziałby Jean Bazaine: „Codzienna praktyka potęguje pasję widzenia".
O spójności mojej praktyki
W krajobrazie sztuki współczesnej, gdzie koncepcja i forma mają równą wagę, staram się tworzyć prace definiowane nie przez prominentność, lecz przez obecność. Moje obrazy — migoczące pola koloru i światła w pleksiglassie — są cichymi efektami długiego i świadomego dochodzenia. Dla mnie prawdziwy nacisk leży mniej na końcowy obraz niż na cichą grę myśli i procesu, która pozwala mu się ujawnić.
Ta praktyka opiera się na trzech zbieżnych intencjach.
Pierwsza to Wycofanie się z narzuconego sensu. Opisując prace jako „bez przedmiotu” i mające „nabyć ani treści, ani znaczenia, ani sensu”, mam nadzieję delikatnie rozluźnić oczekiwanie narracyjne. To zaproszenie do oddalenia się od dekodowania i skierowania ku bardziej bezpośredniemu sposobowi patrzenia.
To prowadzi do drugiej intencji: Pierwotność Doświadczenia Przeżywanego. Do tej otwartej przestrzeni staram się włożyć to, co nazywam „doświadczeniem bycia”. Dzieło staje się mniej przedmiotem do interpretacji, a bardziej cichym wydarzeniem do odczucia — kształtowanym przez zmieniające się światło, przezroczyste warstwy i delikatne odbicie widza spotykającego własny wzrok. Jak często podkreślam, praca „żyje, zmienia się, widzi.”
Trzecie to spotkanie idei z ręką: Proces jako Umaterialna myśl. Malowanie na odwrocie pleksiglassu, praca bez wizualnego feedbacku, to fizyczna praktyka pozwalająca odpuścić. To świadome uwolnienie kontroli w akcie tworzenia. Ustalam warunki, ale poddaję wynik, pozwalając malarstwu stać się tym, co nazywam niezależnym „obiektem samego w sobie”, w pełni ukazanym dopiero po ukończeniu. To cichy parallel do rozwoju fotograficznego — cierpliwe oczekiwanie na to, co przychodzi „tu i teraz.”
Trzymanie tych intencji to kilka łagodnych paradoksów, które utrzymują pracę:
Szansa i Dyscyplina
Mówię o „znaczących ‘zbieżnościach’”, ale są one możliwe tylko w ramach ostro wyznaczonych granic. Szansa jest mile widzianym gościem, lecz struktura jest budowana z troską.
Komunikacja bez Przesłania
Mam nadzieję „komunikować coś” poprzez prace, które nazywam bezsensownymi. Być może to, co jest dzielone, nie jest sformułowaniem, lecz stanem — teksturą światła, cichą obecnością, namacalną ciszą.
Nostalgia za Obecnością
W dziele trwa miękka nostalgia, lecz jest ona wnikliwie skierowana ku teraz: pragnienie „niezbywalnych potrzeb” odnalezionych w „ milczeniu i świetle” — pragnienie czystej obecności, którą praca sama z sobą cicho oferuje.
Wysiłek i Bezwysiłkowość
Proces wymaga stałej uwagi, lecz dąży do wyniku, który wydaje się autonomiczny, jakby „wyłonił się z własnej woli.” Przypada mi do gustu to, co wydaje się całkowicie nieuniknione.
W tym duchu doszedłem do przekonania, że „wiek nieformalności dopiero się zaczął.” Moja praktyka jest w dłonie ducha Arte Informel, choć może z mniejszym cierpieniem i większym spokojem — nieformalność, w której przypadek nie jest zerwaniem, lecz cichym współpracownikiem.
W sercu leży poszukiwanie „le vif” — żywego rdzenia. Dzieło skłania się ku bezpośredniemu doświadczeniu, a nie intelektualizacji. Skromny rozmiar, jaki często wybieram, ma zachęcać do intymności, a nie spektaklu.
W końcu to po prostu droga jednego artysty. Moja biografia, mój proces i moje refleksje nie są oddzielnymi wątkami, lecz częścią jednego poszukiwania. Odkryłem, że praktyka osadzona w cichym paradoksie nie musi być krucha. Poprzez dyscyplinę i jasność takie napięcia mogą stać się, wierzę, źródłem odporności.
Anton Kaestner

