Tijs Dragtsma (1992) - Is it time yet?

04
dni
12
godziny
12
minuty
13
sekundy
Aktualna oferta
€ 1
Cena minimalna nie została osiągnięta
Côme De Drouas
Ekspert
Wycena galerii  € 3.500 - € 4.200
BE
€ 1

Ochrona nabywców Catawiki

Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły

Trustpilot: 4.4 | opinie: 141255

Doskonała ocena na Trustpilot.

Tijs Dragtsma (ur. 1992) prezentuje Is it time yet?, 51 × 51 cm czarno-białe dzieło z techniką mieszanych mediów na akrylowym szkle, z roku 2026, oryginalna edycja, sprzedawane z ramą, w doskonałym stanie.

Podsumowanie wspomagane sztuczną inteligencją

Opis od sprzedawcy

Czy nadszedł czas? zaczyna się od pokoju, który sam się powtarza. Rząd za rzędem identycznych biurek oddala się ku jednemu punktowi zbiegu, na każdym z nich leży zegar świecący w ciemnej powierzchni szkła akrylowego. Z daleka biuro czyta się jako całość, prawie fotograficznie, a z bliska otwiera się w pole drobnych zarysowań, każde z nich będące częścią tego samego powtarzającego się dnia.

Każda tarcza zegara jest polem pojedynczych znaków, łapanych i przenoszonych przez światło, a nie rysowanych żadną nałożoną linią, wyżłobionych w powierzchni szkła akrylowego, a nie umieszczonych na niej. Godzina jest zawsze obecna, nigdy włączona i nigdy wyłączona. To, co zmienia się wraz ze światłem, to jedynie to, jak bardzo błyszczy.

W centrum kompozycji biurka spadają w stronę niemal całkowitej ciemności, zgromadzone wokół jednego pustego krzesła i jednego małego rośliny, ledwo widocznej, prawie pochłoniętej przez rząd wokół niej. To punkt stały wewnątrz maszyny, jedyne biurko, które nie zostało jeszcze zredukowane do kopii innych.

Nad tym wszystkim drzewo przebija się przez to, co powinno być sufitem, otwierając na bladą równinę światła kształtowaną jak dziura w niebie. To jedyny kształt na dziele, który nie jest biurkiem, zegarem ani powtórzeniem czegokolwiek innego, i traktowany jest jako najjaśniejszy fragment panelu, cicha argumentacja za tym, co wciąż rośnie poza harmonogramem.

Światło nie tworzy obrazu. Ostrzy go. Pod bezpośrednim źródłem zegary i.okap pogłębiają kontrast i połysk, a dzieło czyta się inaczej, gdy kąt się zmienia, podczas gdy drzewo, biurka i pytanie w jego centrum pozostają na powierzchni stałe.

Czy nadszedł czas? kontynuuje serię Sztuka z Zadrapaniami autorstwa Tijs Dragtsma, w której obrazy są konstruowane przez kontrolowane uszkodzenia powierzchni, a nie przez pigment czy druk, przekształcając zwykłą architekturę pracy w pejzaż światła i cienia, który pyta, kiedy dokładnie życie ma być dopuszczone do rozpoczęcia.

„Nie wszyscy czekają na ten sam zegar.”

O sztuce z Zadrapaniami

Sztuka z Zadrapaniami to zbiór prac, w których obraz nie jest rysowany, lecz uwalniany. Wyżłobiony linia po lini, w głębokiej czerni, każda praca powstaje dzięki niezliczonym precyzyjnym zadrapaniom, które chwytają światło i wydobywają formę z ciemności.

Z daleka obraz wygląda niemal fotograficznie. Potężny, rozpoznawalny i pełen obecności. Jednak z bliska praca rozpływa się w gęste pole pojedynczych znaków. Delikatny, kruchy i prawie bezwagi. To, co wydawało się stałe, ukazuje się jako delikatna sieć linii, każda z nich to wyraźny gest, każda niezbędna dla całości.

Światło nie tworzy obrazu. Ostrzy go. Czarną powierzchnię pochłania, podczas gdy zarysowane linie odbijają światło. W miarę jak światło przesuwa się po powierzchni, obraz oddycha. Z jednego kąta postać stoi wyraźnie i zdefiniowanie. Z innego odkształca się i powraca do ciszy, z której wyszła, nigdy nie znikając. Pod skupionym reflektorem kontrast pogłębia się, a obraz nabiera rzeźbiarskiej, prawie luminującej jakości.

To, co czyni ten medium tak wciągającym, to jego cicha napięcie. Akt zadrapania jest bezpośredni i nieodwracalny. Każda linia to decyzja, której nie da się cofnąć. A jednak wynik nie jest ostry. Jest intymny, klimatyczny i żywy ruchem. Twardość staje się miękkością. Zniszczenie staje się tworzeniem. Nieobecność staje się obecnością.

W pracach takich jak ten portret, figura nigdy nie jest całkowicie ustalona. Poprzez interakcję linii, światła i cienia obraz zmienia się wraz z perspektywą i atmosferą. W pewnych momentach temat wydaje się wyjść z czarnej masy. W innych, powraca do stanu bezruchu. To w tym ruchu, między ostrością a spokojem, dzieło ożywa.

Podobnie jak wszystkie materiały dotykane czasem, powierzchnia ma własne ciche życie. Każne zadrapanie nosi chwilę, oddech, gest. Razem tworzą nie tylko obraz, lecz obecność, która dalej ujawnia się z każdą zmianą światła.

O artyście

Nazywam się Tijs Dragtsma, założyciel TD Fine Art Studio.

Jako artysta kieruję się stałym pragnieniem eksplorowania nowych języków wizualnych. Nie postrzegam sztuki jako stałego stylu, lecz jako rozwijające się pole odkryć, gdzie materiał, struktura, światło i emocja łączą się.

Moja twórczość często zaczyna się od prostego pytania. Jak materiał może mówić w nowy sposób. Jak twardość może stać się intymnością. Jak precyzja może tworzyć emocję. To poszukiwanie leży u serca wszystkiego, co tworzę.

W TD Fine Art Studio każda seria prac traktowana jest jak odrębny świat, z własną logiką, atmosferą i tożsamością wizualną. Niektóre prace budowane są poprzez rytm, powtarzanie i strukturę. Inne rodzą się przez brak, cień, odbicie lub napięcie. Łączy je wspólne zaangażowanie w oryginalność, klarowność i obecność emocjonalną.

Jestem zafascynowany kontrastem. Między siłą a kruchością. Między kontrolą a odczuciem. Między tym, co widoczne, a tym, co pozostawione do interpretacji. Moją ambicją nie jest jedynie stworzenie obrazu, lecz praca, która przyciąga uwagę, zaprasza do refleksji i nadal się ujawnia z czasem.

TD Fine Art Studio to przestrzeń, w której te poszukiwania łączą się. To nie tylko atelier, lecz rozwijający się wszechświat artystyczny, kształtowany przez ciekawość, precyzję i ambicję tworzenia prac, które wydają się charakterystyczne, celowe i żywe.

Czy nadszedł czas? zaczyna się od pokoju, który sam się powtarza. Rząd za rzędem identycznych biurek oddala się ku jednemu punktowi zbiegu, na każdym z nich leży zegar świecący w ciemnej powierzchni szkła akrylowego. Z daleka biuro czyta się jako całość, prawie fotograficznie, a z bliska otwiera się w pole drobnych zarysowań, każde z nich będące częścią tego samego powtarzającego się dnia.

Każda tarcza zegara jest polem pojedynczych znaków, łapanych i przenoszonych przez światło, a nie rysowanych żadną nałożoną linią, wyżłobionych w powierzchni szkła akrylowego, a nie umieszczonych na niej. Godzina jest zawsze obecna, nigdy włączona i nigdy wyłączona. To, co zmienia się wraz ze światłem, to jedynie to, jak bardzo błyszczy.

W centrum kompozycji biurka spadają w stronę niemal całkowitej ciemności, zgromadzone wokół jednego pustego krzesła i jednego małego rośliny, ledwo widocznej, prawie pochłoniętej przez rząd wokół niej. To punkt stały wewnątrz maszyny, jedyne biurko, które nie zostało jeszcze zredukowane do kopii innych.

Nad tym wszystkim drzewo przebija się przez to, co powinno być sufitem, otwierając na bladą równinę światła kształtowaną jak dziura w niebie. To jedyny kształt na dziele, który nie jest biurkiem, zegarem ani powtórzeniem czegokolwiek innego, i traktowany jest jako najjaśniejszy fragment panelu, cicha argumentacja za tym, co wciąż rośnie poza harmonogramem.

Światło nie tworzy obrazu. Ostrzy go. Pod bezpośrednim źródłem zegary i.okap pogłębiają kontrast i połysk, a dzieło czyta się inaczej, gdy kąt się zmienia, podczas gdy drzewo, biurka i pytanie w jego centrum pozostają na powierzchni stałe.

Czy nadszedł czas? kontynuuje serię Sztuka z Zadrapaniami autorstwa Tijs Dragtsma, w której obrazy są konstruowane przez kontrolowane uszkodzenia powierzchni, a nie przez pigment czy druk, przekształcając zwykłą architekturę pracy w pejzaż światła i cienia, który pyta, kiedy dokładnie życie ma być dopuszczone do rozpoczęcia.

„Nie wszyscy czekają na ten sam zegar.”

O sztuce z Zadrapaniami

Sztuka z Zadrapaniami to zbiór prac, w których obraz nie jest rysowany, lecz uwalniany. Wyżłobiony linia po lini, w głębokiej czerni, każda praca powstaje dzięki niezliczonym precyzyjnym zadrapaniom, które chwytają światło i wydobywają formę z ciemności.

Z daleka obraz wygląda niemal fotograficznie. Potężny, rozpoznawalny i pełen obecności. Jednak z bliska praca rozpływa się w gęste pole pojedynczych znaków. Delikatny, kruchy i prawie bezwagi. To, co wydawało się stałe, ukazuje się jako delikatna sieć linii, każda z nich to wyraźny gest, każda niezbędna dla całości.

Światło nie tworzy obrazu. Ostrzy go. Czarną powierzchnię pochłania, podczas gdy zarysowane linie odbijają światło. W miarę jak światło przesuwa się po powierzchni, obraz oddycha. Z jednego kąta postać stoi wyraźnie i zdefiniowanie. Z innego odkształca się i powraca do ciszy, z której wyszła, nigdy nie znikając. Pod skupionym reflektorem kontrast pogłębia się, a obraz nabiera rzeźbiarskiej, prawie luminującej jakości.

To, co czyni ten medium tak wciągającym, to jego cicha napięcie. Akt zadrapania jest bezpośredni i nieodwracalny. Każda linia to decyzja, której nie da się cofnąć. A jednak wynik nie jest ostry. Jest intymny, klimatyczny i żywy ruchem. Twardość staje się miękkością. Zniszczenie staje się tworzeniem. Nieobecność staje się obecnością.

W pracach takich jak ten portret, figura nigdy nie jest całkowicie ustalona. Poprzez interakcję linii, światła i cienia obraz zmienia się wraz z perspektywą i atmosferą. W pewnych momentach temat wydaje się wyjść z czarnej masy. W innych, powraca do stanu bezruchu. To w tym ruchu, między ostrością a spokojem, dzieło ożywa.

Podobnie jak wszystkie materiały dotykane czasem, powierzchnia ma własne ciche życie. Każne zadrapanie nosi chwilę, oddech, gest. Razem tworzą nie tylko obraz, lecz obecność, która dalej ujawnia się z każdą zmianą światła.

O artyście

Nazywam się Tijs Dragtsma, założyciel TD Fine Art Studio.

Jako artysta kieruję się stałym pragnieniem eksplorowania nowych języków wizualnych. Nie postrzegam sztuki jako stałego stylu, lecz jako rozwijające się pole odkryć, gdzie materiał, struktura, światło i emocja łączą się.

Moja twórczość często zaczyna się od prostego pytania. Jak materiał może mówić w nowy sposób. Jak twardość może stać się intymnością. Jak precyzja może tworzyć emocję. To poszukiwanie leży u serca wszystkiego, co tworzę.

W TD Fine Art Studio każda seria prac traktowana jest jak odrębny świat, z własną logiką, atmosferą i tożsamością wizualną. Niektóre prace budowane są poprzez rytm, powtarzanie i strukturę. Inne rodzą się przez brak, cień, odbicie lub napięcie. Łączy je wspólne zaangażowanie w oryginalność, klarowność i obecność emocjonalną.

Jestem zafascynowany kontrastem. Między siłą a kruchością. Między kontrolą a odczuciem. Między tym, co widoczne, a tym, co pozostawione do interpretacji. Moją ambicją nie jest jedynie stworzenie obrazu, lecz praca, która przyciąga uwagę, zaprasza do refleksji i nadal się ujawnia z czasem.

TD Fine Art Studio to przestrzeń, w której te poszukiwania łączą się. To nie tylko atelier, lecz rozwijający się wszechświat artystyczny, kształtowany przez ciekawość, precyzję i ambicję tworzenia prac, które wydają się charakterystyczne, celowe i żywe.

Szczegóły

Artysta
Tijs Dragtsma (1992)
Sprzedawany z ramą
Tak
Sprzedawane przez
Bezpośrednio od artysty
Edycja
Oryginał
Tytuł dzieła
Is it time yet?
Technika
Technika mieszana
Podpis
sygnowany
Kraj pochodzenia
Holandia
Rok
2026
Stan
w idealnym stanie
Kolor
Biały, Czarny
Wysokość
51 cm
Szerokość
51 cm
Styl
Współczesny
Okres
2020+
Sprzedawane przez
HolandiaZweryfikowano
219
Sprzedane przedmioty
100%
protop

Podobne przedmioty

Dla Ciebie w

Sztuka nowoczesna i współczesna