Jone Hopper - Petit buste au chapeau





Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 143727
Doskonała ocena na Trustpilot.
Opis od sprzedawcy
- Unikalne wydanie 01/01, egzemplarz podpisany odręcznie na odwrocie dzieła
- Giclée na płótnie naciągniętym na blejtram i ręcznie wykończone w studio artysty
- Certyfikat autentyczności podpisany odręcznie
Urodzony w 1977 roku, Jone Hopper jest artystą francuskim.
Pod koniec lat 80., szkoli się na ulicy w ramach powstającego wówczas ruchu graffiti.
Podpisuje swoje imię na ulicy, na murach i na pociągach.
Słynny z postaci i sygnatur wykonanych sprayem, tworzy kolektyw TBS (The Brutal Style) razem ze Skepą i kilkoma innymi zaangażowanymi graffiti-artystami.
Wiadomo o nim niewiele, bo artysta pozostaje wierny duchowi graffiti i pragnie pozostać anonimowy, uznając, że to dzieło powinno być wysunięte na pierwszy plan, a nie postać.
Niewystępujący w mediach społecznościowych, nieobecny na wernisażach, artysta bez twarzy, pozostaje prawdziwą zagadką, z wyjątkiem kilku galerystów wtajemniczonych.
Porównuje swoją malarską twórczość do kawałka Hip Hopu, czerpie inspiracje z Basquiata, Keitha Haringa, Picassa, Matisse’a, Andy Warhola, a nawet Bacona, sięga po wszystkie kierunki malarskie, od sztuki nowoczesnej po współczesną, przechodząc przez klasykę; działa jak sampler... próbuje, wycina, scala i tworzy w ten sposób nowe obrazy.
- Unikalne wydanie 01/01, egzemplarz podpisany odręcznie na odwrocie dzieła
- Giclée na płótnie naciągniętym na blejtram i ręcznie wykończone w studio artysty
- Certyfikat autentyczności podpisany odręcznie
Urodzony w 1977 roku, Jone Hopper jest artystą francuskim.
Pod koniec lat 80., szkoli się na ulicy w ramach powstającego wówczas ruchu graffiti.
Podpisuje swoje imię na ulicy, na murach i na pociągach.
Słynny z postaci i sygnatur wykonanych sprayem, tworzy kolektyw TBS (The Brutal Style) razem ze Skepą i kilkoma innymi zaangażowanymi graffiti-artystami.
Wiadomo o nim niewiele, bo artysta pozostaje wierny duchowi graffiti i pragnie pozostać anonimowy, uznając, że to dzieło powinno być wysunięte na pierwszy plan, a nie postać.
Niewystępujący w mediach społecznościowych, nieobecny na wernisażach, artysta bez twarzy, pozostaje prawdziwą zagadką, z wyjątkiem kilku galerystów wtajemniczonych.
Porównuje swoją malarską twórczość do kawałka Hip Hopu, czerpie inspiracje z Basquiata, Keitha Haringa, Picassa, Matisse’a, Andy Warhola, a nawet Bacona, sięga po wszystkie kierunki malarskie, od sztuki nowoczesnej po współczesną, przechodząc przez klasykę; działa jak sampler... próbuje, wycina, scala i tworzy w ten sposób nowe obrazy.

