Joost Swarte - Eindelijk vrijheid - Silkscreen ** HANDSIGNED+COA **





Dodaj do ulubionych, aby otrzymać powiadomienie o rozpoczęciu aukcji.

Osiem lat doświadczenia jako rzeczoznawca w Balclis w Barcelonie, specjalista od plakatów.
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 127823
Doskonała ocena na Trustpilot.
Opis od sprzedawcy
Serigrafia Joosta Swarte’a (*)
pt. “Eindelijk vrijheid”.
Luksusowe wydanie na wysokiej gramaturze papierze vellum z bawełny (300 g/m2).
Ręcznie podpisana przez artystę.
Zawiera Certyfikat Autentyczności (COA).
Specyfikacje:
Wymiary: 70 x 50 cm
Rok: 1988
Wydawca: Atelier Swarte, Haarlem.
Stan: Doskonały (ta praca nigdy nie była oprawiana ani eksponowana, zawsze przechowywana w profesjonalnym zestawie sztuki, dlatego jest oferowana w doskonałym stanie).
Pochodzenie: Kolekcja prywatna.
Dzieło będzie starannie obsługiwane i pakowane w kartonową paczkę wzmocnioną. Wysyłka będzie potwierdzona z numerem śledzenia (UPS / DPD / DHL / FedEx)
Wysyłka będzie także objęta ubezpieczeniem transportowym na wartość końcową dzieła z pełnym odszkodowaniem w przypadku utraty lub uszkodzenia, bez kosztów dla nabywcy.
(*) Joost Swarte, urodzony 24 grudnia 1947 w Heemstede, jest jednym z najsławniejszych holenderskich rysowników komiksów. Studiował w Academy of Design w Eindhoven i zaczął publikować w własnym czasopiśmie Modern Papier. Nie ograniczał się do komiksu, ponieważ odniósł sukces jako projektant, architekt i rysownik witraży, zawsze rozpoznawalny po swojej czystej linii. Jako współwłaściciel Wydawnictwa Oog & Blik odpowiada za projekt wielu nagrodzonych holenderskich książek. Był jednym z twórców Haarlemskich Międzynarodowych Dni Komiksu i stał się orędownikiem komiksu w świecie sztuki.
Bez wątpienia Swarte jest jednym z tych emblematycznych rysowników współczesnego komiksu; jego styl, choć z pozoru przypomina Hergé i jego kreacje, ma podstawy w rzeczywistości, bo nic nie zapewnia większego powodzenia postaci i serii jak atrakcyjność wzorowana na istniejących modelach. W tym sensie Swarte, który nadal żyje, urodził się w 1947 roku, nie jest rówieśnikiem Hergé; jego twórczość narodziła się z opóźnieniem o kilka dekad, Tintin był już produktem w pełni ugruntowanym.
Swarte tworzy niektóre ze swoich postaci z pewnymi podobieństwami estetycznymi do tego, co oferował Hergé, a także niektóżą z nich nadaje przygodową historię, może mniej wyrafinowaną niż Tintin, ale pozwalającą, jako ukryty cel wielu twórców komiksu XX wieku, przenieść dzieci, choćby tylko wyobraźnią, do krain, których trudno byłoby odwiedzić w rzeczywistości.
Wyróżniającą cechą tego genialnego holenderskiego rysownika, która objawia się w jego kreskach, jest to, że jego akademicka baza to projektowanie przemysłowe; dzięki temu w kompozycji kadrów silniejszy staje się charakter postaci kosztem tła, mebli i pejzaży. Nie rysuje swoich obrazów w celu stworzenia opowieści; rysunki są same w sobie historią, postacie są bardziej wiarygodne, jeśli mówić o fikcji, ponieważ kadrów mają bogatą ekspresję.
To zaplecze akademickie to inwestycja, z którą Swarte oferuje nam widok – jakby powracał do projektowania od czasu do czasu; gdy musi narysować maszynę, nie jest to prosty obiekt, wręcz przeciwnie, usiłuje go uwyraźnić, to katalog narysowany i w pełnym kolorze produktów sklepu meblowego, narzędzi, maszyn, samochodów, budynków, a nawet mody.
Mechanizmy, gdy ma okazję je narysować, ożywają; to jak szkic czy prototyp czegoś, co może stać się rzeczywistością, czegoś, co, podążając za jego instrukcjami, mogłoby zostać uruchomione. Nie wiem, jakie wiedzę z zakresu mechaniki Swarte mógł posiadać, ale pewne jest, że jego projekty nie ograniczały się do sensacji.
A potem są jego postacie; można założyć, że lektura jego komiksów bywa nieco chaotyczna, surrealistyczna, może ekscentryczna, ale pewne postacie są tak surrealistyczne, że są uosobionymi zwierzętami – psy na dwóch nogach ubrane jak ludzie, lub zwierzęta, które mówią i myślą równie dobrze jak my.
Nie dziwi, że niektóre z jego najsłynniejszych postaci są trudno definiowalne, tak jak Jopo de Pojo, młody szaleniec bez złych intencji, który wpada w tarapaty, mimo że nie chce do nich się zbliżać; ikoniczny Jopo de Pojo to chłopiec, który mógłby być czarnoskóry, który mógłby być małpą i który ma kłos, którego trudno dopasować również do figury zwierzęcia.
Inną postacią, która jest całkowicie ludzka, jest Anton Makassar, pewnego rodzaju szalony badacz (projektant), który w pewien sposób nawiązuje do Profesora Bacterio (Mortadelo i Filemón) naszego słynnego i niewystarczająco docenianego Ibáñeza (potrzebuje ważnej nagrody za życia i nie dostaje jej).
Mamy także interesujący element transgresyjny w Swarte, z całą masą jego twórczości i dojrzewania w latach 70. i 80., będąc nośnikiem kultury środkowoeuropejskiej, gdzie nie brano sobie do serca wstyd w seksie i w pornografii; w tym sensie jego postacie nie mają żadnej wstydu ani problemu z pojawianiem się nago (w całości) i swoimi scenami sypialnymi, bez aby to traktować jako nawoływanie do promiskuitywności wśród młodzieży. I prawda, bo nic nie szkodzi bardziej zepsuciu (seksualnemu) niż chęć dostrzegania w czymś tak naturalnym jak nasze ciało czegoś szkodliwego – te represje były źródłem wielu seksualnych drapieżników w naszej niedawnej historii.
Z Joosta Swarte’a jest jedna cecha, która wyraźnie wyróżnia go w każdej biografii; masz okazję do projektowania i realizowania prawdziwie, bo zaprojektował teatr Toneelschuur w Haarlemie. Haarlem (Kraj Niderlandów) to jedno z tych miast, nie pytajcie dlaczego, to powody osobiste, do których kiedyś chciałbym dotrzeć i obawiam się, że nie dotrę. Jego projekt jest co najmniej ciekawy – postrzegam go jako kontynuację jego komiksów. Zaprojektował także apartamenty.
Swarte to więcej niż tylko twórca komiksów; jego projekty obejmują trochę wszystkiego: witraże, mural, plakaty (które dziś są prawdziwymi kolekcjonerskimi obiektami), karty, dywany, papier do prezentów… Bez wątpienia rysownik niezbędny dla wyobrażenia ewolucji współczesnego komiksu.
Historie sprzedawców
Przetłumaczone przez Tłumacz GoogleSerigrafia Joosta Swarte’a (*)
pt. “Eindelijk vrijheid”.
Luksusowe wydanie na wysokiej gramaturze papierze vellum z bawełny (300 g/m2).
Ręcznie podpisana przez artystę.
Zawiera Certyfikat Autentyczności (COA).
Specyfikacje:
Wymiary: 70 x 50 cm
Rok: 1988
Wydawca: Atelier Swarte, Haarlem.
Stan: Doskonały (ta praca nigdy nie była oprawiana ani eksponowana, zawsze przechowywana w profesjonalnym zestawie sztuki, dlatego jest oferowana w doskonałym stanie).
Pochodzenie: Kolekcja prywatna.
Dzieło będzie starannie obsługiwane i pakowane w kartonową paczkę wzmocnioną. Wysyłka będzie potwierdzona z numerem śledzenia (UPS / DPD / DHL / FedEx)
Wysyłka będzie także objęta ubezpieczeniem transportowym na wartość końcową dzieła z pełnym odszkodowaniem w przypadku utraty lub uszkodzenia, bez kosztów dla nabywcy.
(*) Joost Swarte, urodzony 24 grudnia 1947 w Heemstede, jest jednym z najsławniejszych holenderskich rysowników komiksów. Studiował w Academy of Design w Eindhoven i zaczął publikować w własnym czasopiśmie Modern Papier. Nie ograniczał się do komiksu, ponieważ odniósł sukces jako projektant, architekt i rysownik witraży, zawsze rozpoznawalny po swojej czystej linii. Jako współwłaściciel Wydawnictwa Oog & Blik odpowiada za projekt wielu nagrodzonych holenderskich książek. Był jednym z twórców Haarlemskich Międzynarodowych Dni Komiksu i stał się orędownikiem komiksu w świecie sztuki.
Bez wątpienia Swarte jest jednym z tych emblematycznych rysowników współczesnego komiksu; jego styl, choć z pozoru przypomina Hergé i jego kreacje, ma podstawy w rzeczywistości, bo nic nie zapewnia większego powodzenia postaci i serii jak atrakcyjność wzorowana na istniejących modelach. W tym sensie Swarte, który nadal żyje, urodził się w 1947 roku, nie jest rówieśnikiem Hergé; jego twórczość narodziła się z opóźnieniem o kilka dekad, Tintin był już produktem w pełni ugruntowanym.
Swarte tworzy niektóre ze swoich postaci z pewnymi podobieństwami estetycznymi do tego, co oferował Hergé, a także niektóżą z nich nadaje przygodową historię, może mniej wyrafinowaną niż Tintin, ale pozwalającą, jako ukryty cel wielu twórców komiksu XX wieku, przenieść dzieci, choćby tylko wyobraźnią, do krain, których trudno byłoby odwiedzić w rzeczywistości.
Wyróżniającą cechą tego genialnego holenderskiego rysownika, która objawia się w jego kreskach, jest to, że jego akademicka baza to projektowanie przemysłowe; dzięki temu w kompozycji kadrów silniejszy staje się charakter postaci kosztem tła, mebli i pejzaży. Nie rysuje swoich obrazów w celu stworzenia opowieści; rysunki są same w sobie historią, postacie są bardziej wiarygodne, jeśli mówić o fikcji, ponieważ kadrów mają bogatą ekspresję.
To zaplecze akademickie to inwestycja, z którą Swarte oferuje nam widok – jakby powracał do projektowania od czasu do czasu; gdy musi narysować maszynę, nie jest to prosty obiekt, wręcz przeciwnie, usiłuje go uwyraźnić, to katalog narysowany i w pełnym kolorze produktów sklepu meblowego, narzędzi, maszyn, samochodów, budynków, a nawet mody.
Mechanizmy, gdy ma okazję je narysować, ożywają; to jak szkic czy prototyp czegoś, co może stać się rzeczywistością, czegoś, co, podążając za jego instrukcjami, mogłoby zostać uruchomione. Nie wiem, jakie wiedzę z zakresu mechaniki Swarte mógł posiadać, ale pewne jest, że jego projekty nie ograniczały się do sensacji.
A potem są jego postacie; można założyć, że lektura jego komiksów bywa nieco chaotyczna, surrealistyczna, może ekscentryczna, ale pewne postacie są tak surrealistyczne, że są uosobionymi zwierzętami – psy na dwóch nogach ubrane jak ludzie, lub zwierzęta, które mówią i myślą równie dobrze jak my.
Nie dziwi, że niektóre z jego najsłynniejszych postaci są trudno definiowalne, tak jak Jopo de Pojo, młody szaleniec bez złych intencji, który wpada w tarapaty, mimo że nie chce do nich się zbliżać; ikoniczny Jopo de Pojo to chłopiec, który mógłby być czarnoskóry, który mógłby być małpą i który ma kłos, którego trudno dopasować również do figury zwierzęcia.
Inną postacią, która jest całkowicie ludzka, jest Anton Makassar, pewnego rodzaju szalony badacz (projektant), który w pewien sposób nawiązuje do Profesora Bacterio (Mortadelo i Filemón) naszego słynnego i niewystarczająco docenianego Ibáñeza (potrzebuje ważnej nagrody za życia i nie dostaje jej).
Mamy także interesujący element transgresyjny w Swarte, z całą masą jego twórczości i dojrzewania w latach 70. i 80., będąc nośnikiem kultury środkowoeuropejskiej, gdzie nie brano sobie do serca wstyd w seksie i w pornografii; w tym sensie jego postacie nie mają żadnej wstydu ani problemu z pojawianiem się nago (w całości) i swoimi scenami sypialnymi, bez aby to traktować jako nawoływanie do promiskuitywności wśród młodzieży. I prawda, bo nic nie szkodzi bardziej zepsuciu (seksualnemu) niż chęć dostrzegania w czymś tak naturalnym jak nasze ciało czegoś szkodliwego – te represje były źródłem wielu seksualnych drapieżników w naszej niedawnej historii.
Z Joosta Swarte’a jest jedna cecha, która wyraźnie wyróżnia go w każdej biografii; masz okazję do projektowania i realizowania prawdziwie, bo zaprojektował teatr Toneelschuur w Haarlemie. Haarlem (Kraj Niderlandów) to jedno z tych miast, nie pytajcie dlaczego, to powody osobiste, do których kiedyś chciałbym dotrzeć i obawiam się, że nie dotrę. Jego projekt jest co najmniej ciekawy – postrzegam go jako kontynuację jego komiksów. Zaprojektował także apartamenty.
Swarte to więcej niż tylko twórca komiksów; jego projekty obejmują trochę wszystkiego: witraże, mural, plakaty (które dziś są prawdziwymi kolekcjonerskimi obiektami), karty, dywany, papier do prezentów… Bez wątpienia rysownik niezbędny dla wyobrażenia ewolucji współczesnego komiksu.
