Bachibouzouk (1977) - Warhol vs Banksy vs Hirst






Posiada magistra historii sztuki; ponad 10 lat doświadczenia w aukcjach i galeriach.
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 133527
Doskonała ocena na Trustpilot.
Brukszelski artysta Bachibouzouk (ur. 1977) prezentuje limitowaną edycję malarstwa akrylowego Warhol vs Banksy vs Hirst, 2025, 84 x 60 cm, ręcznie podpisane, w stanie przeciętnym, Belgia, street art, edycja 21/40.
Opis od sprzedawcy
Świetna robota belgijskiego Brussels artysty Bachibouzouk.
W tej serii artysta Bachibouzouk zabawia się skokiem po historii sztuki niczym dziecko zbyt ciekawskie, które dorwało muzeum i bombę farb. Poprzez „Tomato Soup Can” urządzają pozornie niemożliwy sojusz między trzech gigantów sztuki współczesnej: Warhola, Banksy’ego i Hirsta. Pop-artowy, miejski i kliniczny tricentryzm, zmielony przez aerograf, jakiego Bachibouzouk potrafi jedynie wykonać.
Początek, oczywiście, to plakat Banksy’ego, sam w sobie już ukłon (a może ukłon w ukłon) w stronę kultowej zupy Campbell’s Warhola. Bachibouzouk wciska się w to miejsce jak czwarty muszkieter, lecz uzbrojony nie mieczem, a kropkami — tą słynną obsesyjną punkcją Damiena Hirsta, które starannie kładzie na każdej puszce. Rezultat: dialog trzech estetyk, z których żadna nie potrzebowała partnera… a jednak razem zaczynają mówić głośno i nawet śmiać się.
Aerografy, starannie dobrane w palecie żywych barw, zaczynają burzyć zbyt grzeczne dziedzictwo warsztatów. Każdy kolor zdaje się głosić: „A gdyby sztuka współczesna przestała brać siebie na poważnie na trzy minuty?”
Lecz za humorem kryje się prawdziwa myśl: Bachibouzouk pyta o powtarzanie przemysłowe ikon artystycznych. Co się dzieje ze symbolem, gdy go skopiujemy, potem skopiujemy kopię, a potem pomalujemy ponownie same odwołania już zanikowe? Może coś bardziej uczciwego: dzieło, które akceptuje, że nie narodziło się samodzielnie, lecz w zgiełku kulturowym, w karnawale obrazów i przeinaczeń.
Nakładając na siebie te warstwy odniesień, artysta przekształca puszkę — zwykły przedmiot, symbol konsumpcji, fetysz pop — w metaforę naszej przeładowanej epoki: wszystko już widziano, zremiksowano, zainspirowano… a jednak dzięki swojemu wyjątkowemu gestowi (i kilku dobrym sprayom) pojawia się coś nowego. Trochę jakby, kręcąc się w muzeum luster, nagle zobaczyć własne odbicie.
Z dużą dawką błyskotliwości, odrobiną lekceważenia i radosną jasnością Bachibouzouk przypomina, że sztuka być może przede wszystkim jest grą: grą poważną, tak, ale jednak grą. A w tej grze Tomato Soup Can są tymi elementami, które wyrywają wszystkie zamki.
Świetna robota belgijskiego Brussels artysty Bachibouzouk.
W tej serii artysta Bachibouzouk zabawia się skokiem po historii sztuki niczym dziecko zbyt ciekawskie, które dorwało muzeum i bombę farb. Poprzez „Tomato Soup Can” urządzają pozornie niemożliwy sojusz między trzech gigantów sztuki współczesnej: Warhola, Banksy’ego i Hirsta. Pop-artowy, miejski i kliniczny tricentryzm, zmielony przez aerograf, jakiego Bachibouzouk potrafi jedynie wykonać.
Początek, oczywiście, to plakat Banksy’ego, sam w sobie już ukłon (a może ukłon w ukłon) w stronę kultowej zupy Campbell’s Warhola. Bachibouzouk wciska się w to miejsce jak czwarty muszkieter, lecz uzbrojony nie mieczem, a kropkami — tą słynną obsesyjną punkcją Damiena Hirsta, które starannie kładzie na każdej puszce. Rezultat: dialog trzech estetyk, z których żadna nie potrzebowała partnera… a jednak razem zaczynają mówić głośno i nawet śmiać się.
Aerografy, starannie dobrane w palecie żywych barw, zaczynają burzyć zbyt grzeczne dziedzictwo warsztatów. Każdy kolor zdaje się głosić: „A gdyby sztuka współczesna przestała brać siebie na poważnie na trzy minuty?”
Lecz za humorem kryje się prawdziwa myśl: Bachibouzouk pyta o powtarzanie przemysłowe ikon artystycznych. Co się dzieje ze symbolem, gdy go skopiujemy, potem skopiujemy kopię, a potem pomalujemy ponownie same odwołania już zanikowe? Może coś bardziej uczciwego: dzieło, które akceptuje, że nie narodziło się samodzielnie, lecz w zgiełku kulturowym, w karnawale obrazów i przeinaczeń.
Nakładając na siebie te warstwy odniesień, artysta przekształca puszkę — zwykły przedmiot, symbol konsumpcji, fetysz pop — w metaforę naszej przeładowanej epoki: wszystko już widziano, zremiksowano, zainspirowano… a jednak dzięki swojemu wyjątkowemu gestowi (i kilku dobrym sprayom) pojawia się coś nowego. Trochę jakby, kręcąc się w muzeum luster, nagle zobaczyć własne odbicie.
Z dużą dawką błyskotliwości, odrobiną lekceważenia i radosną jasnością Bachibouzouk przypomina, że sztuka być może przede wszystkim jest grą: grą poważną, tak, ale jednak grą. A w tej grze Tomato Soup Can są tymi elementami, które wyrywają wszystkie zamki.
