Philips - B1X67U/03 Radio lampowe






Posiada dwie licencjackie z elektroniki i fizyki oraz 20 lat doświadczenia w audio.
Ochrona nabywców Catawiki
Twoja płatność jest u nas bezpieczna, dopóki nie otrzymasz przedmiotu.Zobacz szczegóły
Trustpilot: 4.4 | opinie: 134006
Doskonała ocena na Trustpilot.
Philips B1X67U/03, wyprodukowany w 1961 roku, w bardzo dobrym stanie, przetestowany i działający, z dołączonym kablem zasilającym, wymiary 31 × 18 × 14 cm, waga 4 kg.
Opis od sprzedawcy
Jesień 1961 roku, w wąskim brickowym szeregowcu gdzieś na deszczowych, połyskliwych uliczkach Hagi, pewnym nowym radiem opakowanym w brązowy papier i związanym szorstką nicią przyjechała wspaniała maszyna. Był to Philips B1X67U/03 — tarczowy, kremowy panel świecący bursztynem za zakrzytym szkłem, obudowa z bakelitu pachnąca lekko ciepłym kurzem i olejem maszynowym jeszcze przed włączeniem.
Dla rodziny, która je kupiła, to nie było tylko elektronika. Było to okno.
Każdego wieczoru, po tym jak talerze z kolacją trafiały do zlewu, Hendrik przemierzał pokój i obracał dużą kość Ivory w krąg. Najpierw cisza, potem miękki elektryczny szum rozgrzewających się lamp. Kilka sekund później głośnik rozkwitał dźwiękiem szumu, gwizdami, a w końcu muzyką płynącą przez niewidzialne korytarze Europy.
Radio mówiło wieloma językami.
Francuska chanson z Paryża. Prognozy żeglugi z Morza Północnego. Niemieckie wiadomości czytane z zacięciem. Angielskie programy jazzowe zanikające w pogłosie atmosferycznym. Czasem, późną nocą, stacje znacznie dalej wyłaniały się jak duchy przez szum, zakrzywiając się wokół krzywizny ziemi.
Radio z lampami nie po prostu odtwarza dźwięki; ono wykonuje swoje istnienie. Świeci. Oddycha ciepłem. Czeka, aż lampy się obudzą. Zamienia niewidzialne fale w coś namacalnego i żywego. Philips B1X67U/03 był maszyną z epoki, kiedy technologia wciąż wydawała się odrobinę magiczna — gdy głosy przybywające z setek kilometrów mogły sprawić, że dziecko uwierzy w królestwa ukryte w drewnianym pudełku.
Gdy coraz nowocześniejsze radia zaczęły być powszechne, Philips B1X67U/03 został wysłany na poddasze. Ponad 60 lat później radio zostało odnalezione i ukazało się w wyjątkowym stanie. I na szczęście było dobrze traktowane i uruchomione bardzo ostrożnie przy użyciu variaca.
Ta konkretna wersja ma bakelit w doskonałym stanie
Ma nawet oryginalne śruby do mocowania tylnej płyty, niesamowite, ale prawdziwe.
Niestety na górze zakrzywianego szkła tarczy pozostaje trochę kleju (jak się wydaje).
Odbiór jest, jak to zwykle bywa dla średniej fali, opanowany przez trzaski pochodzące z atmosferycznego szumu i urządzeń elektrycznych w bezpośrednim otoczeniu. Mogę wskazać 3-4 transmisje na MW i 1 na LW.
Zauważ, że zdjęcia zostały wykonane wieczorem w pomieszczeniu o umiarkowanym oświetleniu. Tarczowy panel jest dobrze podświetlony, lecz nie rozświetla całego pomieszczenia.
Jesień 1961 roku, w wąskim brickowym szeregowcu gdzieś na deszczowych, połyskliwych uliczkach Hagi, pewnym nowym radiem opakowanym w brązowy papier i związanym szorstką nicią przyjechała wspaniała maszyna. Był to Philips B1X67U/03 — tarczowy, kremowy panel świecący bursztynem za zakrzytym szkłem, obudowa z bakelitu pachnąca lekko ciepłym kurzem i olejem maszynowym jeszcze przed włączeniem.
Dla rodziny, która je kupiła, to nie było tylko elektronika. Było to okno.
Każdego wieczoru, po tym jak talerze z kolacją trafiały do zlewu, Hendrik przemierzał pokój i obracał dużą kość Ivory w krąg. Najpierw cisza, potem miękki elektryczny szum rozgrzewających się lamp. Kilka sekund później głośnik rozkwitał dźwiękiem szumu, gwizdami, a w końcu muzyką płynącą przez niewidzialne korytarze Europy.
Radio mówiło wieloma językami.
Francuska chanson z Paryża. Prognozy żeglugi z Morza Północnego. Niemieckie wiadomości czytane z zacięciem. Angielskie programy jazzowe zanikające w pogłosie atmosferycznym. Czasem, późną nocą, stacje znacznie dalej wyłaniały się jak duchy przez szum, zakrzywiając się wokół krzywizny ziemi.
Radio z lampami nie po prostu odtwarza dźwięki; ono wykonuje swoje istnienie. Świeci. Oddycha ciepłem. Czeka, aż lampy się obudzą. Zamienia niewidzialne fale w coś namacalnego i żywego. Philips B1X67U/03 był maszyną z epoki, kiedy technologia wciąż wydawała się odrobinę magiczna — gdy głosy przybywające z setek kilometrów mogły sprawić, że dziecko uwierzy w królestwa ukryte w drewnianym pudełku.
Gdy coraz nowocześniejsze radia zaczęły być powszechne, Philips B1X67U/03 został wysłany na poddasze. Ponad 60 lat później radio zostało odnalezione i ukazało się w wyjątkowym stanie. I na szczęście było dobrze traktowane i uruchomione bardzo ostrożnie przy użyciu variaca.
Ta konkretna wersja ma bakelit w doskonałym stanie
Ma nawet oryginalne śruby do mocowania tylnej płyty, niesamowite, ale prawdziwe.
Niestety na górze zakrzywianego szkła tarczy pozostaje trochę kleju (jak się wydaje).
Odbiór jest, jak to zwykle bywa dla średniej fali, opanowany przez trzaski pochodzące z atmosferycznego szumu i urządzeń elektrycznych w bezpośrednim otoczeniu. Mogę wskazać 3-4 transmisje na MW i 1 na LW.
Zauważ, że zdjęcia zostały wykonane wieczorem w pomieszczeniu o umiarkowanym oświetleniu. Tarczowy panel jest dobrze podświetlony, lecz nie rozświetla całego pomieszczenia.
